Facebook Google+ Twitter

Starsza Lady Pank

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-03-12 22:19

Legenda rocka rusza w wielką, europejską trasę koncertową. Będzie na niej świętować jubileusz 25-lecia istnienia. – Nie czujemy się dinozaurami. Może gdybyśmy nie grali od wielu lat, to można by nas tak nazwać. Ale my non stop wydajemy płyty i koncertujemy. Czujemy się fantastycznie i jesteśmy w świetnej kondycji. Co jest tym ważniejsze, że czeka nas bardzo intensywny sezon promujący nową płytę – mówi wokalista Janusz Panasewicz.

  Lady Punk. Fot.AkpaWszystko zaczęło się od... Budki Suflera. Andrzej Mogielnicki, poeta i tekściarz, dzięki współpracy z Budką poznał młodego i bardzo utalentowanego gitarzystę Jana Borysewicza. Ten wyjątkowo przystojny wrocławianin, genialny samouk i wirtuoz gitary, zaczął grać zawodowo, mając zaledwie piętnaście lat.

Jesienią 1981 roku Borysewicz skomponował i nagrał piosenkę „Mała Lady Pank”. Mogielnicki napisał słowa. I postanowili stworzyć zespół.

Początkowo miał się nazywać Żużel, ale wobec niesamowitej popularności „Małej...” postawili na prowokującą nazwę Lady Pank. Rozpoczęły się poszukiwania reszty składu. Szukano nie byle kogo, bo przyszli członkowie grupy musieli być nie tylko utalentowani muzycznie, ale i przystojni. Na ich widok fanki miały piszczeć z zachwytu i mdleć z wrażenia. Janusz Panasewicz spełniał wszystkie te warunki i począwszy od pierwszego koncertu w Kaliszu został oficjalnym frontmanem grupy. To było wiosną 1982 roku. Ten dzień uznaje się więc za oficjalną datę powstania Lady Pank.

– Do zespołu trafiłem przypadkowo. Żona Andrzeja Mogielnickiego podszepnęła mu, że jest taki facet, który potrafi śpiewać. Byłem wtedy w wojsku. Pojechałem do Krakowa i nagraliśmy kilka piosenek. Przez miesiąc nie wiedziałem, czy mnie przyjęli. Na szczęście okazało się, że pasuję do wizji zespołu Andrzeja i Janka. Do Kalisza przyjechałem dzień przed koncertem. Część tekstów znałem. Resztę wypisałem sobie flamastrami na kartkach. Wszystko było dobrze, dopóki ludzie mi tych kartek nie pozabierali – wspomina Panasewicz.

Rockandrollowy sen

Jesienią tego roku ustalił się oficjalny, złoty skład zespołu: Jan Borysewicz, Janusz Panasewicz, Edmund Stasiak, Paweł Mścisłowski, Jarosław Szlagowski. Od tego momentu można mówić o narodzinach gwiazdy. Dalsza historia Lady Pank to pasmo niezapomnianych przebojów, a co za tym idzie olbrzymich sukcesów. Tylko w 1983 roku zagrali około 400 koncertów, nagrali pierwsze teledyski i pierwszą, bardzo oczekiwaną płytę zatytułowaną po prostu „Lady Pank”. Polska oszalała na punkcie kawałków „Mniej niż zero”, „Kryzysowa narzeczona” czy „Wciąż bardziej obcy”. Większość z tych piosenek błyskawicznie wspięła się na najwyższe miejsca list przebojów i do dziś pozostaje kanonem polskiej muzyki pop-rockowej.

Ale popularność zespołu nie ograniczała się tylko do muzyki. Równie ważny był wizerunek rockandrollowych gwiazd, oparty na najlepszych zachodnich wzorcach. Jak każdy szanujący się amerykański band, mieli własnego lekarza, charakteryzatorkę i nie ruszali się nigdzie bez osobistej ochrony. Podczas tras koncertowych mieszkali tylko w najlepszych hotelach i grali w największych halach. Na scenę wchodzili w makijażu, a o tym, do czego posuwały się ich groupies (najzagorzalsze fanki) – do dziś krążą legendy. Najbardziej dała się zespołowi we znaki pewna fanka z Krakowa. Napisała list do „Gazety Młodych”, w którym oskarżyła ojca Jana Borysewicza o gwałt. Afera zakończyła się w sądzie. Chłopcy mieli równie wysokie wymagania co do jakości używanego sprzętu – jeśli gitary, to tylko Fender, perkusje – Rogers, nagłośnienie – Marshall. Jako jeden z pierwszych polskich zespołów jeździli na koncerty własnym autobusem z wymalowanym olbrzymim logo zespołu.

– Ta legendarna już popularność Lady Pank była dla mnie olbrzymim zaskoczeniem. Może inaczej odczuwał ją Janek, który miał zespół zaplanowany w każdym szczególe. Ja nie liczyłem, że pójdzie nam aż tak dobrze. Że zespół stanie się moim sposobem na życie. Poza tym, tak naprawdę to ten szał trochę nas ominął, bo to był bardzo pracowity okres. Spędziliśmy go pomiędzy samochodem a hotelem. Nie było czasu na celebrowanie sukcesu – opowiada Panasewicz.

Załamanie

W 1985 roku, po trzytygodniowej trasie po Stanach Zjednoczonych, powstał anglojęzyczny album „Drop Everything”. Grupa koncertowała także w Wielkiej Brytanii, Finlandii i Japonii. Ich piosenki trafiły nawet na pierwsze miejsca list przebojów w Brazylii i Argentynie. Liczne incydenty, skandale i afery, w które wmieszani byli członkowie Lady Pank (podobno w 1984 roku w łódzkim hotelu Centrum rozpalili ognisko, w 1994 r. w kołobrzeskim Ikarze pobili kelnera, a pewnego dyrygenta, który zwrócił im uwagę na zbyt głośne zachowanie, potraktowali gaśnicą), pobłażliwie zaliczano im w poczet muzycznego image, aż do... pewnego feralnego koncertu. Pasmo pierwszych sukcesów zespołu skończyło się nieodwołalnie 1 czerwca 1986 roku incydentem podczas występu na wrocławskim Stadionie Olimpijskim. Borysewicz, zwany już wtedy „Breżniewem gitary”, pozwolił sobie na manifestację artystycznej wolności i sprzeciw wobec ówczesnych władz. Wystawił na ogląd publiczny całe swoje przyrodzenie. Następnego dnia „Słowo Polskie” napisało: „Prowokacyjne zachowanie się zespołu wywołało incydenty wśród fanów. Interweniowały służby porządkowe i MO. Koncert został przerwany, a Jan Borysewicz zatrzymany”. Ukarane półrocznym zakazem występów Lady Pank wydało oficjalne oświadczenie, w którym pozostali członkowie zespołu odżegnują się od „niezwykle niekulturalnego zachowania” kolegi. Winny odsiedział trzymiesięczny areszt, ogłosił oficjalne przeprosiny i wyjechał na leczenie do Instytutu Psychoneurologicznego.

Choć zespół przetrwał banicję, odszedł z niego Mogielnicki. Następne lata, mimo że artystycznie udane, przyniosły kolejne zmiany. W 1991 roku zespół nieoczekiwanie zawiesił działalność.

– To chyba kwestia tamtej rzeczywistości. Koniec lat 80. i początek 90. były latami kompletnej stagnacji. Wielu ludzi wyjeżdżało z Polski za chlebem. Rozstaliśmy się głównie ze względów ekonomicznych. Ja przez dwa lata mieszkałem w Stanach ze swoją dziewczyną i tak naprawdę niczym konkretnym się nie zajmowałem. Kiedy okazało się, że jest szansa na reaktywację zespołu, wróciłem bez wahania – tłumaczy Panasewicz.

Jak stare wino

Muzycy z Lady Pank powrócili w wielkim stylu – nagrali płytę „Nana”. Potem były równie dobre „Międzyzdroje”. Oba krążki ściągnęły na koncerty tysiące fanów. W 2000 roku grupa hucznie świętowała 18. urodziny. Latem 2004 ukazał się ostatni studyjny album zespołu – „Teraz”. Z okazji ćwierćwiecza muzycy właśnie szykują się do wydania najnowszej płyty.

– Brakuje nam jeszcze tekstów, piszemy je wspólnie z Andrzejem (Mogielnickim). Muzyka jest już nagrana, ale bez solówek i jakichś partii fortepianu. W przyszłym tygodniu będę nagrywał wokale i myślę, że za dwa tygodnie skończymy. Pod koniec kwietnia płyta powinna być w sklepach. To nie będzie album rewolucyjny, wiadomo, czego można się po nas spodziewać. Będzie zawierał kilka fajnych utworów, które na pewno spodobają się naszym fanom zapewnia Panasewicz. •

Trudno uwierzyć, ale „Mała Lady Pank” jest już naprawdę dorosła. Dinozaury polskiego rocka od ponad dwudziestu lat, na scenie i poza nią, prezentują tę samą postawę artystycznej abnegacji społecznych norm i rockandrollowego zacięcia. Trzeba przyznać, że czas nie stępił pazurów Lady Pank

Od tego się zaczęło

 

Mała Lady Pank
Nie pytaj jej o nic
nie odpowie ci
Nie pytaj jak minął
cały tydzień zły
W szkole, w domu
wciąż to samo,
że czasami chce się wyć
Sam pomyśl – jak długo
można w cnocie żyć?

 

Z piątku na sobotę
Idzie raz va banque
Zabłąkany motyl
Mała Lady Pank

 

We włosach paciorki
i niebieskie brwi
Złocona żyletka
w klapie kurtki lśni

Po koncercie, pod hotelem
jak uparty czeka psiak
Aż idol z gitarą
wreszcie da jej znak

 

Z piątku na sobotę...

Pierwszy, złoty skład zespołu :
Jan Borysewicz – gitara solowa
Janusz Panasewicz – śpiew
Paweł Mścisławski – bas
Edmund Stasiak – gitara
Jarosław Szlagowski – perkusja

 

Obecny skład:

Jan Borysewicz – gitara solowa, śpiew
Janusz Panasewicz – śpiew
Kuba Jabłoński – perkusja
Krzysztof Kieliszkiewicz – gitara basowa
Michał Sitarski – gitara

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

powodzenia w Europeiskiej trasie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.