Powoli zbliżaliśmy się do stacji docelowej. Patrzyłam na morze. Zawsze urzekał mnie widok nieskończonej tafli wody, który przecinają połyskujące w oddali bandery i żagle statków morskich. Natura maluje najpiękniejsze dzieła sztuki.
Dworzec w Juracie przywitał nas słonecznym popołudniem. Nic w tym dziwnego, to przecież środek lata. - Może pójdziemy na spacer brzegiem morza? - zapytałam Julię, gdy nagle ktoś dotknął mojego ramienia. Odwróciłam się. Za mną stał starszy człowiek, oparty o rower. - Czy panie może do pani Grażynki M.? - Tak - odpowiedziałam, nie zwlekając. - To, może ja pomogę? - zapytał, wskazując na bagaże... Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Alicja Pływaczyk 04.09.2009 19:44
Pięknie splecione wątki: rybackiej codzienności, marzeń w tęsknocie za niespełnionym i kaszubskiej legendy.
Z sentymentem wyczuwalny klimat Półwyspu Helskiego.
Paweł Krymarys 04.09.2009 17:57
Gwiazdki9 zaplam , a artykuł czytałem z sercem w gardle bo ja tez jestem związany z woda tak jak pan Tosiek pozdrawiam
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7377)