Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Stary rybak i morze

Dział: Styl życia

Ocena: 51pkt

Oceń:

Stary rybak i morze


Powoli zbliżaliśmy się do stacji docelowej. Patrzyłam na morze. Zawsze urzekał mnie widok nieskończonej tafli wody, który przecinają połyskujące w oddali bandery i żagle statków morskich. Natura maluje najpiękniejsze dzieła sztuki.

Ale na lądzie jesteśmy zgodni. Wtedy, gdy zostajemy w domu i nie płyniemy w morze pracujemy przy sieciach. To praca spokojna, tu morze się nie burzy. Przygotować sieci do połowów to misterna sztuka. Reperacja, złożenie do suszenia i mycie wymagają wielkiej wprawy; by ryba chciała wpłynąć do sieci, te muszą być czyste. Do brudnej sieci ryba nie wpłynie. Myjemy je w zatoce, a potem w otwartych wodach morza - opowiada pan Antoni.

Mój rozmówca, nazywany przez miejscowych Tośkiem, lubi swoją pracę. Pracując przy sieciach, nuci stare melodie. I choć zwykle się uśmiecha i ma bardzo łagodną twarz, to jak mi się zwierzył, także na niego przychodzą chwile smutku , refleksji i zadumy. Melancholia dopada go wtedy, gdy jest sam. Nie chciał mi jednak powiedzieć, co go szczególnie zasmuca. Zadziwia go technika. Zadziwia go też to, że kobiety chodzą w spodniach. Kiedyś to było nie do pomyślenia. Wspomina stare czasy, gdy w kościele mężczyźni stali po jednej stronie,a kobiety po drugiej; teraz nawet w kościele jest demokracja, wszyscy stoją obok siebie - śmieje się pan Antoni.

Pytany o kobietę swego życia ze smutkiem stwierdza: - Jak pewnie pani zauważyła jestem samotny, bardzo samotny. Chciałem spotkać Bursztynkę, ale nie było mi to dane. Całe moje życie służyłem innym. Mnie wypadało tylko dodać, że była to służba z wyjątkową klasą. Wzruszony ucałował moją dłoń.

Osobom niewtajemniczonym wyjaśniam, że Bursztynka zwaną inaczej Juratą, wg legendy kaszubskiej była królową boginek morskich, która miała pałac z bursztynu na dnie Bałtyku w okolicach obecnego Półwyspu Helskiego. Umiłowała rybaków i nie pozwalała podwładnym boginkom swawolnymi żartami czynić im żadnej psoty. Ceniła w rybakach trud ich pracy i ubolewała nad tym, że często połowy ich były mierne, a głód zaglądał do ich chat. Podziwiała ich dobre serce. Ujęli ją tym, że choć sami byli biedni, to owocami swej pracy dzielili się z bogami morza, składając ofiary z ryb. Dlatego postanowiła im pomóc. W tym celu użyła swej mocy, zaczarowała wichry morza, by połowy rybaków mogły być obfitsze.

Wraz z boginkami uwodziła je śpiewem o miłości, oddalając je od rybaków, by ci mogli w tym czasie na spokojnym morzu nałowić ryb. To opowiadanie ma jednak tragiczne zakończenie. W Bursztynce zakochał się Perkun, potężny bóg morza i ziemi. Natomiast ona sama pokochała biednego rybaka o imieniu Antoni, Tosiem zwanego. Gdy Perkun oświadczył się pięknej Bursztynce, wyznała, iż prawdziwą miłością darzy młodego rybaka. Wtedy Perkun dał jej 5 dni, by wybrała pomiędzy nim, a rybakiem.Gdy zmierzch zapadał Bursztynka wypłynęła na brzeg morza, rozpaczając nad swym losem. Jej ukochany Tosiek też tam przyszedł, bo robił to codziennie w nadziei, iż spotka tam swoją ukochaną. Bursztynka opowiedziała mu o Perkunie i ujawniła przed nim, iż Perkun zapowiedział zemstę. Kochankowie dokonali zaślubin gorącym pocałunkiem, po czym odpłynęli do pałacu bursztynowego, by przez pięć dni kosztować owoców prawdziwej miłości. Każda z boginek mogła opuścić pałac, ale wszystkie odmówiły, chciały dzielić los ich królowej. "Perkun po upływie pięciu dni dowiedział się całej prawdy o królowej i młodym rybaku i wówczas uderzył potężnym piorunem w podwodny pałac Juraty. Zginęła Jurata, zginął młody rybak i wszystkie boginki morskie. Cały pałac, zbudowany ze złocistego kamienia, rozsypał się w gruzy."

Pan Antoni nie lubi opowiadać o sobie, podobnie jak jego brat. Miałam wielki problem, by zechciał mi na kilka pytań odpowiedzieć, zabawiając go podczas rozmowy jak zabawia się grzechotką dziecko, by tylko mi nie uciekł. Nie mogłam przy nim notować, bo widok pióra i zeszytu płoszył go najbardziej. - Ja jestem człowiekiem pracy, nie słowa. Wolę zaśpiewać, zagrać na organkach niż opowiadać. Po czym przyłożył organki do ust i ponownie zagrał melodię "Nie wiem, ach nie wiem, co mi się stało, że zakochałem się" - i wziął wiadro do ręki napełnione po brzegi sieciami i powędrował w kierunku morza. Jutro skoro świt, znów wypłyną w morze. On najstarszy rybak w okolicach Jastarni i jego młodszy brat .

Nazwiska nie podaję, na prośbę mojego rozmówcy. - Jestem szarym człowiekiem i takim chcę pozostać - w cieniu, bez fleszy, bez gwiazd. To da się zrobić panie Tosiu, będzie prawie jak w kaszubskiej baśni. Moim rozmówcą był pan Tosiek, rybak z Półwyspu Helskiego, który całe życie czekał na swą Bursztynkę.



Sława Kornacka
Tekst opublikowany pierwotnie na Salon24
Tam w oddali p. Antoni podczas płukania sieci w morskiej wodzie  / Fot. Sława Kornacka

Zobacz także:

S. Korn. OFFline profil autora

Autor: S. Korn.

Napisz do autora

Artykuły (55) Galerie (9) Średnia ocen (4.25)

Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło . [ Oscar Wilde ]

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 14

Sortuj komentarze:

S. Korn. 05.09.2009 22:35

Ocena: Ocena pozytywna 84 Ocena negatywna 70

Lidio, Marku ... za serce - sercem :)

Beato - skojarzenie znakomite :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 05.09.2009 22:15

Ocena: Ocena pozytywna 79 Ocena negatywna 63

Steniu, nie mogę zaprzeczyć :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 05.09.2009 21:01

Ocena: Ocena pozytywna 80 Ocena negatywna 73

Sławo, to twardzi ludzie i niechętnie się obcym zwierzają.
Pozyskałaś ich zaufanie, opowiedzieli Ci o trudach życia rybaka,
okrasili uroczą legendą, a Ty z empatią nam to przekazałaś. :)
*****)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 05.09.2009 19:18

Ocena: Ocena pozytywna 77 Ocena negatywna 72

Powtórzę za Lidią, "czuć serce włożone w tekst"! Pozdrawiam, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lidia B. Borys 04.09.2009 22:39

Ocena: Ocena pozytywna 73 Ocena negatywna 65

Ładnie napisany tekst... i nie tylko z sercem w gardle sie czyta, ale czuć serce wlożone w tekst.))
A Jurata to ładna mieścinka i Jastarnia obok też.
Tekst na *5.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 04.09.2009 22:28

Ocena: Ocena pozytywna 72 Ocena negatywna 61

Jolu,

tylko nad morzem, flądra nie nadaje się do transportu na dłuższe trasy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 04.09.2009 22:08

Ocena: Ocena pozytywna 77 Ocena negatywna 65

Sławo, właściwie to czułam, że taka odpowiedź padnie. :)
A! i dobrze, że nie wykorzystałaś tego oklepanego zwrotu w tytule.
Choć z drugiej strony, może czytelników miałabyś więcej...

I gdzie ja tu teraz flądrę znajdę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 04.09.2009 21:55

Ocena: Ocena pozytywna 71 Ocena negatywna 65

@ Jola, może się dowie, bo w domu mieszka też młode pokolenie. Ci mają dostęp do internetu :)

@Tomek, planowałam tytuł stary człowiek i może :)

Wszystkim mogę polecić smażoną flądrę zwłaszcza tę bez ości, miód w ustach. Pierwszy raz przynieśli nam czubaty talerz ryb, jadłyśmy je przez kilka dni :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 04.09.2009 21:43

Ocena: Ocena pozytywna 71 Ocena negatywna 61

No proszę, stary rybak i może...;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 04.09.2009 21:41

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 57

Nie każdemu dane zobaczyć to najważniejsze - nawet jak widoczne dla oczu. :)
Trochę szkoda, że bracia rybacy nie dowiedzą się, ile osób tu o ich zwyczajnym- niezwyczajnym życiu czyta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.