Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

176468 miejsce

Stauffenberg, czyli na bezrybiu i rak ryba

Wsłuchując się z uwagą w utyskiwania na brak polskiej delikatności wobec niemieckiej historii, warto przyjrzeć się bliżej bohaterom, których Europejczycy z Berlina stawiają nam dziś za wzór.

Przemysław Walczak sprowokowany przez Jarosława Kaczyńskiego przypomniał nam pokrótce okoliczności, za sprawą których najbardziej znany niemiecki świecki święty przeszedł do legendy. Rzeczywiście pruski bohater i esteta*, potrafił myśleć w kategoriach dobra „świętych Niemiec”**, których granice w łaskawości swojej oraz pod presją nadciągającej Armii Czerwonej, godził się pomniejszyć aż do stanu z roku 1914.

Naturalnie pan hrabia i jego eleganccy towarzysze-spiskowcy w owym samoograniczeniu musieli widzieć jedynie taktyczny manewr. Zabieg, który pozwoli okrzepnąć osłabionej ojczyźnie, dogadać się z Anglosasami, uporać z kłopotami, o których po latach w sposób wyczerpujący opowiedział Adolf Eichmann i załatwić jeszcze parę innych, nie cierpiących zwłoki spraw.

Niestety podjęte w lipcu 1944 r. wysiłki nie powiodły się. Gdyby losy dzielnego pułkownika potoczyły się inaczej z pewnością Polacy nie musieliby „wymyślić” Eriki Steinbach***. Nie niepokojony Werner von Braun mógłby nadal – tym razem nie dla samego Fuehrera, a dla całych Niemiec - pracować nad Wunderwaffe, której tak szybko nie posiedliby Amerykanie itd… Słowem - niejedno mogłoby się wydarzyć. Stawiając w tym miejscu „gdybologiczną” kropkę, chciałbym przypomnieć, że spiskowcy pod wodzą von Stauffenberga od początku wojny nie tylko gorliwie popierali politykę Hitlera, ale należeli do jej bezpośrednich wykonawców. I naprawdę nie ma tu większego znaczenia, czy każdy z nich modlił się w katolickim lub ewangelickim kościółku, czy szczerym sercem wyznawał bogów Asgardu. Fakt, czy towarzystwo z Krzyżowej**** tworzyli Marsjanie, Achajowie, Silingowie, czy może inni „naziści” nie ma dla przebiegu historii większego znaczenia.

Nie ma go przynajmniej z punktu widzenia tych, którym równie zgodnie co nieodwołalnie wyznaczono rolę mierzwy. Nie wolno bowiem zapominać, że już podczas pierwszego etapu zdobywania przez „rasę panów” przestrzeni życiowej na wschodzie, nie kto inny, a właśnie elegancki hrabia opisywał ludność zamieszkującą wyzwalane, prastare niemieckie ziemie nad Wartą i Wisłą jako odrażającą zbieraninę mieszańców i podludzi. W swych odczuciach z pewnością nie był odosobniony. I doprawdy trudno się dziwić, że ktoś o takich poglądach świetnie się znalazł w roli bohatera jednoczącego skrzywdzony Poczdamem naród obrońców europejskich wartości. Ja wiem, że na bezrybiu i rak ryba, ale być może po prostu każda społeczność ma takich świętych, na jakich zasługuje.

Naszych „europejskich” mentorów i misjonarzy z Berlina chciałbym jednak przestrzec przed nadmierną gorliwością w nawracaniu niesfornych Polaków na „prawdziwą wiarę” praw człowieka. Kochani! Clausa von Stauffenberga i innych „niemieckich i włoskich antyfaszystów” możecie sobie czcić do woli na majowych paradach w Moskwie. W gronie prawdziwych przyjaciół. Nas do podobnej farsy nie zmuszajcie. Zresztą w ostateczności możecie zaprosić koncesjonowanych przez Putina polskich „ludzi honoru”*****

Zwyczajnym „pijakom”, „sprzątaczkom” i „złodziejom (waszych) samochodów” pozwólcie odzyskać pamięć o prawdziwych bohaterach, którzy ocalili twarz Europy. Takich jak rotmistrz Witold Pilecki.



*Oto fragment listu Clausa do żony Niny z jesieni 1939 r.

„Ludność to niesłychany motłoch, tak wiele Żydów i mieszańców. To lud, który czuje się dobrze tylko pod batem. Tysiące jeńców wojennych posłuży nam dobrze w pracach rolniczych” (“Die Bevölkerung ist ein unglaublicher Pöbel, sehr viele Juden und sehr viel Mischvolk. Ein Volk, welches sich nur unter der Knute wohlfühlt. Die Tausenden von Gefangenen werden unserer Landwirtschaft recht gut tun.”)

** Ostatnie słowa von Stauffenberga brzmiały “Niech żyją święte Niemcy!”

***Wedle powszechnie w Niemczech panującego przekonania panią Erikę, jej kolegów oraz ponad dwumilionowy Związek Wypędzonych wymyślili Polacy. Ostatnio taką opinię słyszałem z ust dziennikarza młodego korespondenta „Berliner Zeitung”.

****Kreisauer Kreis – Krąg z Krzyżowej – od nazwy majątku Helmuta von Moltke, w którym gromadzili się spiskowcy.

*****na przykład gen.Wojciecha Jaruzelskiego i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (29):

Sortuj komentarze:

Witold Marton-Domeyko
  • Witold Marton-Domeyko
  • 24.08.2011 13:26

- Nie pruski bohater, stary ród Stauffenbergów pochodzi ze Szwabii
- Powaznym naduzyciem jest twierdzenie "że spiskowcy pod wodzą von Stauffenberga od początku wojny nie tylko gorliwie popierali politykę Hitlera, ale należeli do jej bezpośrednich wykonawców" próby putczu miały miejsce juz w 1938 plecam książkę http://www.amazon.com/Oster-Conspiracy-1938-Military-Hitler./dp/0060955252. Wiele oficerów z kręgu Stauffenberga było właśnie przerazonych sposobem prowadzenia wojny przez Hitelra i to w duzej mierze skłoniło ich do planu usunięcią go.

Reszta to typowe, tanie bicie patriotycznej piany.

Pozdrawiam, Witold Marton-Domeyko

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Michale
W toku poszukiwań informacji nt. pana Stauffenberga natrafiłem na Pana artykuł. Bardzo mi się spodobał. Być może w Pana tekście można odnaleźć nutkę zjadliwości, jednak cóż to za opinia gdy wyprana całkowicie z emocji? Sądzę, że uderzył Pan w sedno w kwestii podejścia współczesnych Niemców do postaci Stauffenberga. Osobiście nie sądzę, aby takie mitologizowanie postaci do niego podobnych wyszło nam wszystkim a zdrowie. Głównie dlatego, ze jest z gruntu fałszywe a na fałszu nie da się budować tak modnego w ostatnich czasach pojednania.
Gorąco pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A QQ. Toś Ty wrócił do pisania tutaj, i to z 3. piórem? Będę komentować, jak mi mózg odpocznie, a sądząc po planach mojego szefa, nieprędko się to stanie. Chyba że napiszesz jakiś tekst o muzyce, równie dobry, jak ten o operze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To właśnie dziś przypada 63. rocznica rozpoczęcia Operacji "Walkiria". Tym bardziej zachęcam do polemiki z moim tekstem oraz sprowokowanymi przezeń postulatami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo fajny tekst. Pobudza szare komórki do myślenia.. .Polemizowałabym jedynie z tak radykalnym przedstawieniem samego Stauffenberga... Ojj nie do końca, drogi kolego, to było tak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Bez dwóch zdań

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marcin Telisz

Niestety..

@ Mirosław Kraszewski

Otóż to! Zresztą są takie dobra, dla których osiągnięcia warto uderzyć się w piersi i oczyścić przez wstyd. Byleby nie był fałszywym. I piersi - cudzymi.

@ Tomasz Kamiński

Dzięki. Z faktu, że rzeczywistość nie zawsze przypomina sklep z cukierkami, nie wynika przecież imperatyw nihilizmu. Chciałbym, żebyśmy nie zamykali oczu na rzeczywistość, ale też nie odpłacali pięknym za nadobne ludziom, którzy nas nienawidzą i którzy nami gardzą. Stać nas na więcej.

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pełne, trzeźwe, dogłębne widzenie rzeczywistości poparte lekturą i logiką myślenia, a nie niezdarne klecenie w jedną wypowiedź haseł z wiadomości wieczornych. Niesamowity kontrast w porównaniu z papką innych mediów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ gajowymarucha

Nie sądzę, że trzeba być "moherem", żeby dojść do podobnych wniosków. Co więcej, mnie się zdaje, że niemiecka polityka w pewnych aspektach wykazuje ciągłość od czasów Ottona von Bismarck. Praca na rzecz realizacji pewnych interesów prowadzona jest przez niemieckie elity z godną podziwu konsekwencją. I bez względu na etykietki kolejnych partii rządzących.

Powiem więcej: z faktu zaznaczania się owej tendencji nie zamierzam wobec niemieckich patriotów czynić zarzutu. Tak jako oni mają prawo i obowiązek myśleć i działać w kategoriach niemieckiej racji stanu, tak i my mamy "analogiczne" obowiązki i prawa względem Polski. Tylko, na litość boską, nie ubierajmy tego we frazesy o "dobru Europy". I nie traktujmy p a r t n e r a wyłącznie, jak idioty, (potencjalnej) taniej siły roboczej oraz nabywcy wyprodukowanych przez nas dóbr (tak materialnych, jak ideowych).

Pozdrawiam serdecznie, gajowymarucho!

@ Mirosław Kraszewski

Być może ci, którzy chcieliby i mogli taki tekst napisać są za starzy, za młodzi, zbyt zajęci, pojechali na zmywak, albo się nad tym zastanawiają etc.

@ Paweł Nowacki

To w końcu jak z tą (obowiązującą tu) netykietą..?

@ macieklew

Nie podzielam Twojego pesymizmu na temat umiejętności Mirosława Kraszewskiego. Nawet, jeśli czasami zdarzają się jakieś wpadki. Uprzejmie jednak proszę o nie sprowadzanie wątków dyskusji na mielizny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A Pan Panie Mirosławie? Może sam coś napisze?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.