Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27856 miejsce

Step, humor i ciepły deszcz czyli "Deszczowa Piosenka" w TM Roma

"Deszczowa Piosenka" to klasyka musicalu. Choć premiera tego filmu odbyła się sześćdziesiąt lat temu, wciąż chętnie się do niego powraca. Nie mniejszym powodzeniem cieszy się wersja sceniczna. Od 30 września oglądać możemy ją w TM Roma.

premiera drugiej obsady / Fot. Kasia BaranDzięki połączeniu wizji i fonii film może być dźwiękowy. Producenci i gwiazdy kina niemego muszą dostosować się do nowej rzeczywistości. Nie zawsze jest to jednak proste. Lina Lamont, jedna z największych gwiazd mijającej epoki, ma pewien defekt jeśli chodzi o głos. Zdaniem Cosmo Browna, dbającego do tej pory o odpowiednią muzykę w niemych filmach, jej głos to szansa na powrót do kina niemego. W tym czasie partner filmowy Liny (który w jej wyimaginowanym świecie jest również jej partnerem życiowym) Don Lockwood, spotyka Kathy Selden. Jest ona jedyną szansą na uratowanie filmu. Podkłada głos pod partie wielkiej gwiazdy. Ta dowiaduje się o wszystkim i próbuje zmanipulować sytuację. Ostatecznie zostaje upokorzona, a Kathy odnosi sukces. Oczywiście w bardzo wielkim skrócie.

Fabuła wydawać się może banalna. I jest. Jednak wszystko to podane jest z dużą dawką humoru. Tłumacz, Daniel Wyszogrodzki, nie zawiódł. Świetna choreografia, za którą odpowiedzialna była mistrzyni stepowania, Agnieszka Brańska. Prawdziwy (ciepły) deszcz, którym oblewane są pierwsze rzędy (na fotelach w "strefie deszczowej" czekają peleryny) to kolejna zachęta dla widzów.

Wielkim plusem tego spektaklu są najlepsi artyści scen muzycznych. Ewa Lachowicz i Marta Wiejak wcielają się w rolę Kathy. I obie są rewelacyjne. Dziewczęce i pełne wdzięku. Świetnie radzą sobie w scenach stepowanych. Patrząc na te artystki, można odnieść wrażenie, że step jest dla nich czymś tak naturalnym, jak dla przeciętnego człowieka spacer. Zachwycają także odtwórczynie roli Liny: Malwina Kusior i Barbara Kurdej Szatan. Ich postać bawi, ale nie odnosi się wrażenia, że jest parodią. Obie panie świetnie się bawią kreując postać Liny. A razem z nimi bawi się widownia.

Co do odtwórców roli Dona, to zastanawiać może obecność Dariusza Kordka w obsadzie. Nawet przez moment nie byłam w stanie uwierzyć w miłość Dona do Kathy. Właściwie miałam wrażenie, że ten Pan sam zdaje sobie sprawę ze swych braków, przez co skupia się na tym abym np. nie pomylić kroków (i oczywiście pomylił) niż na dobrej zabawie na scenie. Zupełnie inaczej patrzy się na Tomasza Więcka. Ten artysta, związany z Teatrem Muzycznym w Gdyni, sprawia wrażenie jakby urodził się by grać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.