Facebook Google+ Twitter

Stephen King po polsku

Paweł Paliński to perełka polskiej literatury fantasy, to niepodważalne. Swoim debiutanckim zbiorem opowiadań "4 pory mroku" zdeklasował klasyków gatunku z Ameryki tworząc horror, jakiego jeszcze nie było.

 / Fot. promoCo roku w polskiej literaturze szeroko pojętego fantasy wybija się jeden autor, którego spojrzenie na literaturę jest świeże, nie wpasowujący się w kanwy gatunku. Żaden debiut nie był jednak tak dobry jak Pawła Palińskiego. A może powinienem pisać "Palynskyego"?
Przecież to coś nieprawdopodobnego, żeby ktoś nie pochodzący z Ameryki tak barwnie, tak szczegółowo i nastrojowo opisywał krajobraz zza oceanu. Łukasz Orbitowski napisał o nim, że momentami Paliński jest kingowski po obłęd. Pokuszę się o stwierdzenie, że twórczość Polaka wykracza daleko przed twórczość Kinga i tworzy nowy rozdział w literaturze horroru, powieści poruszającej problemy filozoficzno-egzystencjalne, a przy tym prostej i diablo wciągającej.

I chociaż sam Paliński mówi, że nie chodzi mu o efekciarski gore (lecz sam nie ukrywa ciągłej nim fascynacji), to wielokrotnie jucha i posoka wylewają się z kart opowiadań. Co najważniejsze, turpistyczne ciągoty Palińskiego nie odzwierciedlają się w masakrowaniu wszystkich bohaterów, lecz bardziej jako efekt ich nieroztropności lub po prostu niewiarygodnego zbiegu okoliczności.

Paliński w iście hitchcockowski sposób rozpoczyna swoją książkę: Floyd Remington wściekły, bo zwolniony parę minut wcześniej zderza się czołowo z nadjeżdżającą z przeciwka kobietą. Oczywiście nic nie dzieje się przypadkowo, bo tylko ta kobieta może sprawić by Floyd sięgnął do głębi swojego serca, tych jego najczarniejszych zakamarków i dał upust wszelkim tłumionym przez niego emocjom. Nawet tym zbrodniczym.

W kolejnych opowiadaniach wszelkie standardy horroru zostają całkowicie odwrócone - jak wampir, to nie błyszczący się w świetle romantyk, a spragniony śmierci i życia "na granicy" desperat. Jak wilkołak, to nie krwiożercza bestia polująca na ludzi, a próbujący asymilacji w wielkim mieście, szanujący swój spokój obywatel. I tak dalej, opowiadanie za opowiadaniem Paliński brnie po kolei przez stereotypy horroru oszpecając je, przearanżowując i tworząc niesamowicie świeże, tętniące energią dzieło.

Autor z niemałym pietyzmem opisuje najdrobniejsze szczegóły budujące otoczenie naokoło głównych bohaterów, wzbogacając je o barwne i plastyczne frazy, których użycia nie podejmuje się nikt z obecnych pisarzy w Polsce. Przyczynia się to do stwierdzenia, że od strony języka i konstrukcji tekstu jest to jedna z najlepszych książek w tym roku.

Ale jest problem z Palińskim. Wymyka się on wszelkim próbom zaszufladkowania, sklasyfikowania lub nawet przynależności literatury. Bo jeśli pisze po polsku, to czy myśli po amerykańsku?

Wydawnictwo Fabryka Słów

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.