Pozycja materiału w rankingach:
„Względy historyczne i oryginalność miejsca stanowią całość unikalną na skalę światową" - Sławomir Ratajski, sekretarz generalny Polskiego Komitetu ds. UNESCO.
Letni dzień, pociąg pełen turystów. Zwalniamy. Stacja Gdańsk Stocznia. Brama nr 3, brama Schichaua; fragment muru, powybijane szyby hal.
Zachwycili się - nawet kostka brukowa i szyny zostały zachowane. Co więcej, w tle nadal działa zakład produkcyjny. Względy historyczne i oryginalność miejsca stanowią całość unikalną na skalę światową", powiedział wtedy Sławomir Ratajski, sekretarz generalny Polskiego Komitetu ds. UNESCO, a sporządzony wówczas raport nie pozostawia wątpliwości: Władze miasta muszą podjąć starania dla zachowania rangi tego miejsca.(1)Zobacz także:
Artykuły
(35)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(3.77)
Miejscowość: Słupsk | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr Wierzbicki 18.02.2010 23:28
Ludzie jeszcze nie są świadomi tego ze ten cały bajzel toczy się na uskładanym kapitale w przeszłości. Kiedy poumierają emeryci z dobrymi emeryturami, małe firmy będą padać jak muchy. Nie wesoło to widzę a i skompletuję album na tę okoliczność.
Ryszard Jan Zagórski 14.02.2010 19:27
Dokumentowanie tego co było, co jest jednak jest pozytywną działalnością. Kiedyś to z pewnością się przyda. Największe pieniądze pochodzą jednak z materialnej produkcji, której teraz nie ma. Ideałami człowiek się nie wyżywi, ale jeśli je zmaterializuje i będą miejsca pracy to...
Marcin Stąporek 17.01.2010 22:23
Ok widzę że zmiany już nastąpiły :)
Jeśli historia o dyrektorze sadzącym róże jest prawdziwa, to pewnie chodzi o Ludwiga Noé - dyrektora Stoczni Gdańskiej praktycznie przez cały okres międzywojenny. Przed 1918 r. dyrektorami Stoczni Cesarskiej byli stale wyżsi oficerowie niemieckiej marynarki, żaden nie zagrzał miejsca zbyt długo.
Pozdrawiam
M.S.
Agnieszka Wojewoda 17.01.2010 19:38
Panie Marcinie, Pańskie teksty nie tyle przeczytałam, co pochłonęłam. Mało spotyka się tak rzetelnych opracowań, jak Pańskie - wielki szacunek.
I wyjaśniam owo "zamieszanie".
W moim tekście dwie pamięci , dwie opowieści, splatają się w jedno - to, co robi Pan, prowadząc bardzo rzetelne badania, i to, w co wierzą ludzie, stoczniowcy. Opowieść M. Szlagi o Willi Dyrektora to właśnie legenda stoczniowa, piękny obraz człowieka, który bardzo związał się z tym terenem. Nie wiadomo, kto był owym "dyrektorem", sadzącym róże. Wielu wierzy, że właśnie Schichau. Oczywiście, gdyby mój tekst był rozprawą naukową, historyczną, to zabieg ten byłby niedopuszczalny. Ale w tym miejscu zależało mi na wydobyciu tego, co jest pamięcią subiektywną i podkreśleniu owego "splecenia" wątku polskiego i niemieckiego. Wątku, bywa, odrzucanego przez wielu, pragnących historię napisać na nowo. Tymczasem istnieją w świadomości ludzi obrazy w zasadzie nie do wymazania, taki jak ten - dyrektor i jego Willa, a w tle róże.
Powiem Panu, że wahałam się przed tym krokiem, właśnie z powodów wspomnianych przez Pana. Ale uznałam, że warto, a dając linki do Pańskich opracowań zachęcę Czytelników do samodzielnych dociekań.
Dodam jeszcze, że powyższy tekst stanowi fragment większej całości. W pełnej wersji łatwiej jest zrozumieć, na co kładę nacisk.
http://www.obieg.pl/teksty/15603
Tyle o moich motywacjach. Jednakże po uważnym przeczytaniu Pańskiego posta być może dodam zdanie wyraźnie precyzujące moje intencje:)
pozdrawiam,
A.W.
Marcin Stąporek 17.01.2010 18:13
Szkoda, że także dezinformacji. Autorka cytuje wprawdzie moje teksty z "Akademii Rzygaczy" ale najwyraźniej ich nie przeczytała i w typowy niestety dla większości dziennikarzy sposób pomieszała historie dwóch przedwojennych stoczni. Wyburzona willa dyrektora nie miała nic wspólnego z Ferdynandem Schichauem ani z jego stocznią. Zresztą Schichau nigdy nie był dyrektorem stoczni w Gdańsku i całe życie mieszkał w Elblągu. Wyburzona "willa dyrektora" znajdowała się na terenie Stoczni Cesarskiej. Samo burzenie można zobaczyć w wideoklipie zespołu Dick4Dick "Out of Control".
Robert Grzeszczyk 14.01.2010 21:27
Jestem podobnego zdania co Pani Jadwiga. Bardzo porządny tekst i wiele informacji.
Jadwiga Kowalczyk 14.01.2010 06:10
Obiekt poprostu przerasta wyobraźnię rzadzących, zdeterminowaną mysleniem o sprawach biezących; głównie o zachowaniu władzy.
Wydaje sie, że podobny problem jest w Łodzi, gdzie rownolegle do ulicy Piotrkowskiej niszczeją stare fabryki.
Artykuł, opracowany z pietyzmem i niezwykłą starannoscią, po raz pierwszy (tutaj)ukazuje całkiem inne, nieznane i nie nagłasniane problemy stoczni.
Urszula Michałowska 13.01.2010 21:36
Jeszcze Polsce daleko do takich decyzji, wciąż nie przeskoczyliśmy pierwszego szczebla piramidy Maslowa,a gdzie nam jeszcze do wyższych potrzeb. Na to potrzeba pieniędzy i woli, a tu i jednego i drugiego brak
BARBARA Romer Kukulska 13.01.2010 21:12
Zagłębie Ruhry zamienione zostało na kulturalne. właśnie kilka dni temu nastąpiło uroczyste otwarcie.
http://www.essen-fuer-das-ruhrgebiet.ruhr2010.de/eroeffnung-ruhr2010.html
obiekty stare przemysłowe, kopalniane , przebudowano i przerobiono na centra kulturalne, pomieszczenia wystawowe, itd itp.
Jan Poniatowski 13.01.2010 14:29
Współczesnym rządcom wyrosłym ze stoczniowej "Solidarności" nie zależy na zachowaniu tej historii, bo oni są świadomi,że to co robią nie przystaje do tego o co walczyliśmy 30 lat temu. Ci wszyscy którzy zgninęli od zomowskich czy ubeckich pocisków gdyby dzisiaj wstali to pewnie pierwsze co by zrobili to wystrzelali by tych co wypaczyli sens całej tej walki i doprowadzili naród do takiej biedy i upodlenia. Jak słucham co się wciska dziś młodzieży z tamtej historii to wstydzę się,że mieszkam w takim kraju. Nie "otake Polske" panowie rządzący walczyli polscy robotnicy,rolnicy i cały Naród. Myślę,że aktualni przywódcy Polski nie przejdą w glorii do narodowej historii. Będą tak samo niszczeni jak oni dziś niszczyli pomniki i historię sowieckich oprawców.Różnica tylko taka,że tamci byli nie nasi...
Wielki zlot starych samochodów w Chudowie. Fotogaleria
(odsłon: +498)