
Z nowego sondażu, opublikowanego 5 maja w "Rzeczpospolitej", wynika, że partia rządząca cieszy się 58 procentowym poparciem. Wynik PO jest o ponad połowę lepszy od notowań PiS, które otrzymało 27 proc. głosów respondentów. Na trzecim miejscu znalazła się koalicja SLD-UP z 7 proc. poparciem, a ostatnim przekraczającym próg wyborczy ugrupowaniem byłoby PSL z 5 proc. głosów (badania zostały przeprowadzone telefonicznie przez GfK Polonia na 500-osobowej grupie dorosłych mieszkańców okręgu warszawskiego).
Co ciekawe, wczorajsze badania nie różnią się znacznie od przeprowadzonych trzy miesiące temu dla "Gazety Wyborczej". Pytano wówczas o poparcie dla konkretnej osoby, ale zdecydowanie widać analogię do sondaży badających sympatię względem całej partii. Na „jedynkę” Platformy Danutę Hübner chęć głosowania wyrażało 53 proc. badanych, na Michała Kamińskiego z PiS 25 proc., Wojciecha Olejniczaka z SLD 10 proc., a Janusz Piechociński z PSL mógłby liczyć na 3 proc. poparcia (badanie zostało przeprowadzone 16 marca przez PBS DGA dla "Gazety Wyborcza". Próba badawcza wynosiła 800 osób).
Specjaliści twierdzą, że wyniki sondaży pokazują jak ważne dla głosujących są nadal partie polityczne, z których startują kandydaci. "Ta sama Danuta Hübner nie miałaby takiego poparcia, gdyby startowała z którejś z lewicowych list" - mówił "Wyborczej" socjolog prof. Jacek Raciborski.
Bardzo wysoka, deklarowana frekwencja warszawiakówRównie istotna dla wyników wyborów może być frekwencja. Uważa się, że im więcej osób nie pójdzie wrzucić głosu do urny, tym lepsze notowania uzyskają partie mające największy „żelazny elektorat”, a więc ugrupowania największe i najmocniejsze.
W poprzednich eurowyborach do urn w stolicy poszło tylko 30 procent uprawnionych do głosowania. Z tej perspektywy niezwykle prezentuje się, wynikająca z wczoraj opublikowanego badania, deklarowana, aż 70 procentowa chęć uczestnictwa warszawiaków w wyborach tegorocznych. Ze wszystkich biorących udział w badaniu respondentów 45 proc. odpowiada, że decydowanie pójdzie do urn, a 25 proc., że raczej tak.
Skomplikowana ordynacjaMimo wszystko, na podstawie sondaży bardzo trudno przewidywać, kto ostatecznie dostanie mandat europosła. A to ze względu na bardzo skomplikowaną ordynacja wyborczą. Podział mandatów w Warszawie uzależniony jest od wyników poszczególnych partii w pozostałych okręgach. Ponadto, w podziale mandatów uczestniczą tylko te listy, które pokonają pięcioprocentowy próg wyborczy.
W Parlamencie Europejskim na eurodeputowanych czeka 736 miejsc. 50 przypada Polsce, w tym 5 Warszawie.
źródło: "Rzeczpospolita" (5 maja 2009) / "Gazeta Wyborcza" (17 marzec 2009)