Facebook Google+ Twitter

Stonesi nie lubią "Satisfaction" - rozmowa z -123 min.

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2008-11-04 22:04

Współautorzy: Patrk Ciechanowsk

Przed ubiegłotygodniowym koncertem -123 min. we Wrocławiu, miałem przyjemność przeprowadzić z muzykami dłuższą rozmowę.

-123 min. na koncercie we Wrocławiu, 28.10.2008 / Fot. Patryk Ciechanowski - MirekPanowie, ostatni raz widzieliśmy się w sierpniu, gdy graliście we Wrocławiu podczas festiwalu gitarowego. Co porabialiście od tego czasu?

Fredrik Janáček: Wiesz, właściwie cały czas koncentrowaliśmy się na graniu, wystąpiliśmy na kilku festiwalach... Praktycznie ciągle gramy (śmiech).
Zdeňek Bína: Gdy mieliśmy urlop, rozmawialiśmy sporo o naszej nowej płycie. Tak się składa, że przebywaliśmy przez pewien czas w starym grodzie Landstein, na granicy Czech i Austrii. Jest tam pasmo górskie, gdzie za poprzedniego ustroju nie wolno było chodzić – i chyba dzięki temu jest tam teraz piękna przyroda, cisza i spokój... Byliśmy tam pięć dni, tam graliśmy i przygotowywaliśmy materiał na nową płytę. Niedługo znów tam się wybieramy i bardzo się z tego cieszymy, bo to piękne miejsce. Chcielibyśmy nasz nowy album nagrywać właśnie tam, marzy nam się, żeby cała technika „przyjechała” tam z Pragi. Nasz dźwiękowiec właśnie nad tym pracuje.

Czy to w ogóle możliwe?
FJ: Musimy to sprawdzić. Nasz technik przyjedzie tam z całym sprzętem i będziemy robić próby, czy dobrze to brzmi. Jeśli będzie wszystko OK, to tam będziemy nagrywać.
ZB: Sądzimy, że uda się to zrobić, gdy graliśmy tam wszystko brzmiało dobrze.

Czy zatem dokonywaliście tam nagrań? Czy może komponowaliście nowe kawałki?
ZB: W Landsteinie przede wszystkim pracowaliśmy nad aranżacjami, przygotowywaliśmy nowe kawałki do nagrania na płytę, sprawdzaliśmy w jakich wersjach będą one brzmieć najlepiej. Każdą piosenkę możesz zagrać 300 razy, żeby wybrać ten jeden, najlepszy.

A propos aranżacji. Gdy graliście we Wrocławiu w maju swój koncert akustyczny, zaprezentowaliście kilka kawałków w zupełnie innych aranżacjach, niż tych, które znamy z płyt. Pamiętam chociażby "Doomed by Dread", który w wersji z albumu jest funkowym szybkim kawałkiem, a na koncercie zagraliście to bardzo wolno, w zupełnie innym rytmie. Czy przygotowaliście na dziś podobne niespodzianki?

FJ: Zobaczymy... Pojęcie niespodzianki jest mocno subiektywne (śmiech).
ZB: Jeśli chodzi o samą płytę, usłyszysz rzeczy, których wcześniej na płytach próżno szukać. Gramy już dłuższy czas z Milošem i nasze kawałki brzmią już inaczej, zmienił się groove kapeli i to jest całkiem spora różnica. Rzeczy które gramy ze starych płyt... Na tamtym koncercie graliśmy je właśnie w zmienionych aranżacjach, żeby nie wyglądało to zawsze tak samo. Nowe miejsca, nowe kawałki... Także dziś usłyszycie kilka kawałków z nadchodzącej płyty – gramy je na żywo już od jakiegoś czasu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.