Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27065 miejsce

Stop-loss order, czyli nie wracasz do domu, żołnierzu

Czasem do wojska jest łatwiej wstąpić, niż je opuścić. Dziś w armii amerykańskiej około 13 000 żołnierzy objętych jest tak zwanym stop-loss order, który zmusza ich do służby nawet po zakończeniu kontraktu.

 / Fot. PAP/ Justin LaneW połowie marca 2009 roku Sekretarz Obrony USA Robert Gates obwieścił, iż armia planuje zrezygnować z polityki stop-loss order. Rezerwiści nie będą zatrzymywani w wojsku od sierpnia, gwardziści od września, a aktywni żołnierze od stycznia 2010. O 500 dolarów miesięcznie podwyższono także płacę dla szeregowych i oficerów objętych tym programem. Do marca 2011 roku liczba takich wojskowych ma być minimalna. Informacja ta sprawiła zapewne, iż na wielu twarzach pojawił się szeroki uśmiech.

Zacznijmy jednak od początku…

Czym jest ten enigmatyczny stop-loss order?

Dosłownie termin ten przetłumaczyć można jako ,,rozkaz zatrzymania strat”. Ekonomiści mający rozeznanie na giełdzie mogą być z nim dobrze zaznajomieni, jednak w świecie militariów ma on zupełnie inny wymiar niż na rynku finansowym. Program stop-loss order jest bowiem kontrowersyjną praktyką niedobrowolnego przedłużania długości służby żołnierzy w amerykańskiej armii.

Początek tego procederu sięga czasów wojny w Wietnamie, gdy niektórzy wyjątkowo użyteczni żołnierze, na przykład skuteczni snajperzy i saperzy, byli zmuszani do pozostania w wojsku na czas dłuższy niż pierwotnie ustalony. Regularnie stosowano to w Iraku, Bośni, Kosowie, a teraz w Iraku i Afganistanie.

Dzisiejsza wielofrontowa wojna z islamskim fundamentalizmem okazała się znacznie większym wyznaniem niż się pierwotnie spodziewano. Koszta utrzymania armii w Iraku i Afganistanie zaczęły być przytłaczające, pojawił się też problem braku wystarczającej ilości odpowiednio przeszkolonego personelu.

Standardowy kontrakt w armii amerykańskiej podpisuje się na 8 lat. Połowę tego czasu żołnierz spędza w aktywnej służbie, na przykład na misji zagranicznej, drugą cześć jako rezerwista na terenie Stanów Zjednoczonych. Będąc w rezerwie musi odsłużyć co najmniej 39 dni rocznie wykonując militarne obowiązki, na przykład trening sprawnościowy i techniczny oraz być gotowym na przejście do aktywnej działalności w przypadku wojny lub sytuacji kryzysowych, np. powodzi i innych kataklizmów.

Stop-loss order można otrzymać w dwóch okolicznościach: kontrakt żołnierza wygasa przed końcem zmiany jego kontyngentu zagranicą lub, jeśli aktualnie jest w kraju, umowa traci ważność podczas, gdy jego jednostce pozostało mniej niż 90 dni do wylotu na misję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Podoba mi się bogaty język i pokazanie mechanizmu problemu. Sprawa doczekała się nawet w 2008 hollywoodzkiego filmu "Stop-Loss", który do Polski akurat nie dotarł..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Art300, dokładnie, stop-loss brzmi bardziej dramatycznie ;)

Dzięki za komentarze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) dobrze napisane i ciekawe.

"Gates zastrzegł, że Departament Obrony zachowuje dla siebie prawo wykorzystania zapisu z 12305(a) w sytuacji, gdy jakiś żołnierz okaże się ,,absolutnie niezbędny”."

Nieźle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lepiej opisujący rzeczywistość byłby " keep-profit order", ale propagandowo nie brzmi najlepiej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.