Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3845 miejsce

Stosunek młodych ludzi do Kościoła - w czym tkwi problem?

Coraz mniej młodych ludzi chodzi do kościoła. Coraz więcej z nich deklaruje ateizm. Co ma na to wpływ? Moda? A może wina leży po stronie Kościoła? Postanowiłam porozmawiać z kilkoma przedstawicielami młodego pokolenia i poszukać odpowiedzi na powyższe pytanie.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Template:MPaweł/Creative Commons 1.0Aneta ma 21 lat i choć nie uważa się za ateistkę, to do kościoła nie chodzi. - Nie chodzę do Kościoła i nie będę chodzić dopóki coś się w nim nie zmieni, nie nastąpi jakaś zmiana wśród duchownych. Uważam, że współczesny kler jest tak zepsuty moralnie, że powinny nastąpić jakieś zmiany, które sprawiłyby, że duchowni byliby w końcu wzorcem moralnym dla katolików. Od czasu do czasu idę do Kościoła z nadzieją, że może nagle mnie olśni i pewien ksiądz powali mnie na kolana swoim kazaniem, ale niestety nic takiego się jeszcze nie wydarzyło. Antyklerykalizm w Polsce to nie moda, to coraz większa świadomość ludzi, którzy dostrzegają demoralizację kleru i którzy nie chcą dalej udawać ze nic sie nie dzieje.

Ania, 20–letnia studentka przyznaje, że regularnie chodzi na msze święte: - Chodzę do Kościoła, bo mam taką potrzebę duchową. Widzę wady duchownych, ale nie można uogólniać. Ja chodzę, bo chcę skonfrontować swoje poglądy z tym, co księża przekazują podczas kazania. Z częścią poglądów się zgadzam, a z częścią nie. Nie chodzę do kościoła dla księży, ale dla samej siebie.

Tomek "nawraca się" tylko czasami: - Nie, na pewno nie chodzę regularnie. Jeśli zdarzy mi się iść to tylko w święta, chociaż ostatnio wybrałem się w intencji zdania sesji na mszę dla studentów. Ale to było jednorazowo. Nie uważam się za ateistę, chociaż sporo moich znajomych tak się deklaruje. Ja nie chodzę po prostu z lenistwa. W niedziele po imprezie trzeba odespać, a później już się nie chce z domu ruszać. A jeśli już wyjdę to na piwo z kolegami, bo to ciekawsze. Wiem jak to brzmi, ale ja nie potrzebuję mszy świetej żeby czuć się katolikiem. Jeśli poczułbym potrzebę rozmowy z Bogiem, to mogę to zrobić np. w domu.

Klaudii, koleżance Tomka, nie podoba się jego podejście: - Mnie troszkę uraziły Twoje słowa. Nie iść do Kościoła z lenistwa czy wybrać bar z kolegami? Wybacz, ale to trochę prostackie. Wytłumaczysz się z tego po rozmowie – żartobliwie dodaje. – Ja również nie chodzę do Kościoła, ale mam inne powody niż kolega. Mnie nie odpowiadają po pierwsze księża. I nie chodzi mi tutaj o to, że są zdemoralizowani czy coś w tym stylu. Nie oskarżam ich o to, że są pedofilami, mają dzieci na boku czy piją na umór. Ja się czepiam ich kazań. Nie umieją trafić do ludzi, mnie w ogóle nie ujmują. Zamiast mówić o Bogu czy jakiś problemach np. społecznych to mieszają się w politykę. I tu właśnie jest drugi powód dla
którego nie chodzę do Kościoła. Nie mogę zdzierżyć, że ksiądz z ambony mówi mi na kogo głosować, kto jest dobry, a kto Polskę "sprowadzi na psy". Więc jeśli chcę się pomodlić, mogę to zrobić w domu czy pójść do Kościoła poza mszą.

Adam otwarcie mówi o swoim ateizmie: - Nie jestem ateistą, bo taka jest moda. 3 lata temu zadałem sobie pytanie czy ja naprawdę wierzę w Boga, czy jest to tylko to co wpoili mi moi rodzice. Bo długich kontemplacjach doszedłem do wniosku, że nie widze racjonalnych dowodów na to, że Bóg istnieje. I porzuciłem wiarę. Rok temu na urodzinach u babci otwarcie w rozmowie z wujkiem powiedziałem, że nie wierzę w Boga. Oczywiście nie było to dobre posunięcie, bo wywołałem ogromne oburzenie. Usłyszałem, że pewnie jestem za złem czyli eutanazją, aborcją, homoseksualnymi związkami itd. itd.
Owszem jestem, ale tylko w niektórych przypadkach. Zresztą to nie ma nic do rzeczy, bo moi znajomi którzy chodzą do Kościoła i są głęboko wierzący również w szczególnych przypadkach dopuszczają eutanazję czy aborcję. Wracając jednak do tego pytania w co wierze – w nic. Zdecydowanie odrzucam Boga, Kościół i nie widze przyszłości dla tej instytucji.

Kasia 24-latka, przyznaje, że błądzi: - Jestem katoliczką i wierzę w Boga, ale mam wątpliwości co do instytucji Kościoła. Chodzę regularnie, ale tylko dlatego, że po pierwsze, tak zostałam wychowana, a po drugie czuję taka potrzebę i lubię po prostu tam przebywać. Czuję się wtedy blisko Boga. Jestem natomiast bardzo negatywnie nastawiona do księży. Może dlatego, że moja koleżanka była molestowana przez jednego z nich. Oczywiście on w żaden sposób za to nie odpowiedział. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to myślenie stereotypowe, ale nie potrafię nad tym zapanować. Czuję do nich odrazę i mówię o tym otwarcie.

Jak widać wśród tych z którymi rozmawiałam, najwięcej zarzutów młodzi mają do duchownych. Problemem nie jest sam Bóg czy raczej nie wiara w niego, ale Ci którzy powinni przekazywać jego słowo. Oczywiście są to wypowiedzi nielicznych. Rzucają one jednak cień odpowiedzi na pytanie, które w obecnych czasach zadaje się bardzo często: dlaczego młodzi ludzie odwracają się od Kościoła?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Kler byl zawsze zepsuty.Wystarczy przeanalizować życiorysy papieży,nie biorąc oczywiście pod uwagę św.Piotra,bo on nigdy nie uważalby się za papieza,bo trzymał się nauk,przekazywanych przez Jezusa.Wyraźnie Jezus nie pozwalal nazywać nikogo ojcem,bo jest tylko jeden ojciec-w niebie.A poza tym każdy z nas ma własnego ojca biologicznego,więc jak obcego faceta w dodatku w sukience nazywać ojcem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kościołowi i jego poplecznikom wygodniej jest uważać, że ludzie są w stosunku do nich wrodzy niż przyjrzeć się samemu sobie i zauważyć, że od stuleci są czymś w rodzaju mafii religijnej. Do przewidzenia było, że w końcu ludziom się to znudzi i ich patent na kontakty z wiernymi przestanie działać, ale tak się przyzwyczaili do swojego stylu życia, że nie w głowie im zmiany. Przecież ostatnio pojawił się raport o poprawie kościoła i nie ma w nim słowa o zmianach - wszystko co mają zrobić to walczyć z mediami i jeszcze intensywniej skoncentrować się na najbiedniejszej części społeczeństwa "bo to oni są najbardziej wierzący".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma "problemu"! Pani Beata R. ma rację: to nie jest "negatywny stosunek do KK". Ci którzy mają oczy i uszy otwarte - mają także "nowe spojrzenie" na to co opowiada im kler i niektóre partie polityczne, lub media w Polsce! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 30.01.2012 11:55

Żadna religia nie powinna chcieć dominować w danym kraju. Różnice pomiędzy religiami nie powinny być powodem antagonizmów pomiędzy ludżmi. Również powinien być pełen miłości stosunek do każdego człowieka,bez wyróżniania czy on jest wierzący,czy też nie. Nie każdy człowiek czuje istnienie i opiekę sił wyższych ale nie można na siłę tego człowieka do tego przymuszać. Historycznie,pierwsi chrześcijanie byli mniejszością. Nigdy nie było takiego założenia,że mieliby stać się większością w społeczeństwie lub np.chcieć dominować,czy też uważać się za lepszych. O jakiejkolwiek manipulacji w celu pozyskania innych dla wiary ,na siłę, nie było mowy. Młody człowiek przestaje być już dzieckiem,zaczyna niezależnie myśleć. Jest na innym etapie,wkracza w dorosłość i sam dokonuje wyborów,tak ,jak czuje. To naturalny proces i normalny. Widząc,że nie wszystko jest takie piękne,jak mu mówiono,często przechodzi kryzys,szuka może innych form religii lub odchodzi od niej. To jest jego poszukiwanie lub też nie i to jest jego wybór.

Komentarz został ukrytyrozwiń
puchacz
  • puchacz
  • 30.01.2012 08:42

w islamie też wiele jest wartości choćby to ze tam świątynią jest niebo a nie zamknięty złoty pałac może i opłakany w przeszłości ,w kazdej religii można znależć coś wartościowego a ze kościół traci tak bedzie kościół też nigdy nie rozliczył sie ze z strasznego swego dziedzictwa a wiara rzeczywiście z kościołem mało co ma współnego...dla wielu...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 30.01.2012 01:28

Również obserwuję,że to tak teraz się dzieje. Jednak w porównaniu z innymi krajami,to w Polsce i tak jest wyjątkowo dużo młodych ludzi,którzy się w katolicyźmie znaleźli i praktykują. Dość dużo rozmawiam z młodymi,wiem co myślą i wiem,co im przeszkadza. Np.wielu boi się chodzić do spowiedzi,gdyż nie chcą kłamać,że mieszkają bez partnera a o to często są pytani. Zdarza się też,że nie dostali rozgrzeszenia i boją się księdza w konfesjonale. Poza tym twierdzą,że kazania są przeważnie bardzo nudne. To fakt,że niewielu jest księży z charyzmatem. Jan Paweł II przyciągał tłumy,ledwo się pokazał. Za jego pontyfikatu było w Polsce także bardzo dużo powołań kapłańskich a także nawróceń.To była osoba o silnym duchowym oddziaływaniu na ludzi,no i jego kazania nigdy nie były nudne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
dede
  • dede
  • 29.01.2012 23:29

Problem jest jeden - oddzielmy WIARĘ od KOŚCIOŁA I W NIM POSŁUGUJĄCYCH - jeśli wierzysz w Boga, to skup się na nim, wiadomo, że wszędzie trafi się ktoś, komu nie udaje się robić w 100% dobrze to co ma do wykonania. Jak ktoś patrzy na wiarę tylko przez ten pryzmat, to sorry, wierzy w ludzi, a nie w Boga... i niech się zastanowi czy nie warto zmienić myślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że negatywny stosunek do KK , to nie jest tylko problem młodych ludzi. ale wszystkich ludzi, którzy mają oczy i uszy otwarte na to, co wyrabia kler.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.