Pozycja materiału w rankingach:
To ma być wojna obronna, wojna w słusznej sprawie. Przeciwko agresji osób, które nadużywając haseł ekologicznych, utrudniają rozwój Polski, przyczyniają się do degradacji naszej przyrody i godzą w fundamentalne prawo własności.
Blisko miesiąc temu zamieściłem na łamach portalu Wiadomości24 artykuł o tym, jak pod przykrywką działalności artystycznej i haseł ekologicznych załatwiane są własne porachunki. Życie dopisało do tego dalszy ciąg, w czym ta publikacja i jej życzliwe przyjęcie przez czytelników miały swój ważny udział. Bardziej szczegółowe zaznajomienie się z tą problematyką, przyniosło nader ciekawe wyniki. Okazało się bowiem, że opisywane przeze mnie zjawisko ma bardzo szeroki wymiar. Można powiedzieć, że jest to istotny problem społeczny, odnoszący się do tak poważnych kategorii, jak rozwój kraju, praworządność, demokracja. Zobacz także:
Artykuły
(5)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.47)
Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr Bożek 10.10.2011 01:02
A jeżeli to nie są "ekologowie", tylko OBYWATELE, którzy walczą o SWOJE prawa, które są NARUSZANE przez właścicieli nieruchomości ?
Czy np. właściciel działki w Tatrach ma prawo olać kompletnie prawo i zbudować sobie 10-piętrowy hotel w dolinie Chochołowskiej ?
Czy są jakieś granice swobodnego korzystania z tytułu własności ziemi ? Czy też nie ma takich granic, a tytuł własności jest BEZWZGLĘDNY ?
A jeżeli są granice, to JAKIE i KTO je wyznacza ?
Co to znaczy "nadużywanie prawa" ??? jeżeli jakiś teren nie może być zabudowany, a właściciel postanawia wystąpić do urzędu o zmianę kwalifikacji z "zielony" na "mieszkalny", to okoliczni mieszkańcy MAJĄ PRAWO, czy NIE MAJĄ PRAWA protestować ?
Czy w ten sposób mieszkańcy NADUŻYWAJĄ prawa ?
A może to właściciel NADUŻYWA prawa próbując ZMIENIĆ dotychczasowe przeznaczenie ?
Czy człowiek, który chce przejść przez jezdnię na zielonym świetle NADUŻYWA PRAWA czy też KORZYSTA ZE SWOICH PRAW ?
Maciej Szymański 30.09.2011 09:56
Właśnie w tym kierunku zmierza Stowarzyszenie "Res rei": zmiany prawa w taki sposób, żeby o czynnikach ekologicznych wpływających na ew. zagospodarowanie danego terenu decydowali fachowcy. Nie jesteśmy zwolennikami "wolnej amerykanki" i czynienia szkód w miejscach rzeczywiście wymagających ochrony. Ale arbitrami niech będą osoby obiektywne i znające się na rzeczy, a nie lokalni pieniacze.
Przemysław Leniak 30.09.2011 09:27
Ja również popieram,
mam uraz do "ekologów"
w latach 90 ubiegłego wieku jako członek PPS miałem takie zadanie by przygotować się do rozmów o współpracy z lokalnymi organizacjami "ekologicznymi" - znałem ludzi z tych organizacji bo sam w latach 80 włączyłem się w działania przeciwko budowie elektrowni atomowej w Choczwi nad Wisłą...
przygotowałem się - kupiłem i przeczytałem raport o stanie środowiska naturalnego jaki wydał w tamtym okresie wydział ochrony środowiska UM Lublin, przeanalizowałem problemy wybrałem priorytety - wymyśliłem propozycje działań
spotkanie się odbyło i...
"ekolodzy" odrzucili wszystkie pomysły lokalne np. akcję uświadamiająca o konieczności wietrzenia piwnic ze względu na duże stężenie w nich radonu, w zamian dając jedna tylko propozycję - wsparcia ich przy pikiecie Burger Kinga (który podobno wycina lasy deszczowe)
współpracy nie nawiązaliśmy...
...
nie tak dawno zająłem się inną sprawą - susłów perełkowanych na świdnickim lotnisku ("ekolodzy" zgłosili teren do programu "Natura 2000" a następnie popierali zbudowanie tam toru motocrossowego)
prosiłem o pomoc nawet niejakiego Wajraka - odmówił stanowczo - poparł "ekologów"
dziś z populacji susłów liczącej 20 tys. sztuk zostało około 100 sztuk zwierzątek
"ekolodzy" zrobili jednak na tej sprawie całkiem niezły biznes - długo by pisać
wreszcie nie tak dawno jeden "ekolog" "przejął własność" pola pewnego rolnika nawet go nie informując o tym że nie może on już uprawiać swojej ziemi a gdy ten wjechał na pole sprzętem rolniczym doprowadził do aresztowania nieświadomego człowieka...
"ekolodzy" to prawdziwy problem i dla ludzi i dla środowiska naturalnego
pzdr.
Jadwiga Kowalczyk 30.09.2011 07:26
Popieram! Kazdy "ekolog" powinien legitymować sie fachowym wykształceniem przyrodniczym ze specjalizacją, i każde stowarzyszenie powinno zostac pod tym względem zweryfikowane. Z tego co się czasem śledzi w prasie wynika, że "stowarzyszenia ekologiczne" i demonstracje w ich wykonaniu to czyste zadymy w celu uzyskania środków na "działalność". Dla wielu to sposób na wygodne zycie, dla innych - mozliwość organizowania zadymy pod każdym pretekstem.