Facebook Google+ Twitter

Stowarzyszenie Obrońców Własności: czas na wojnę z pseudoekologami!

To ma być wojna obronna, wojna w słusznej sprawie. Przeciwko agresji osób, które nadużywając haseł ekologicznych, utrudniają rozwój Polski, przyczyniają się do degradacji naszej przyrody i godzą w fundamentalne prawo własności.

 / Fot. Peter Halasz, CC 3.0 / wikipediaBlisko miesiąc temu zamieściłem na łamach portalu Wiadomości24 artykuł o tym, jak pod przykrywką działalności artystycznej i haseł ekologicznych załatwiane są własne porachunki. Życie dopisało do tego dalszy ciąg, w czym ta publikacja i jej życzliwe przyjęcie przez czytelników miały swój ważny udział. Bardziej szczegółowe zaznajomienie się z tą problematyką, przyniosło nader ciekawe wyniki. Okazało się bowiem, że opisywane przeze mnie zjawisko ma bardzo szeroki wymiar. Można powiedzieć, że jest to istotny problem społeczny, odnoszący się do tak poważnych kategorii, jak rozwój kraju, praworządność, demokracja.

Otóż od 2008 r., kiedy weszła w życie ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku, udziale społeczeństwa w jego ochronę oraz o ocenach oddziaływania na nie. Każda organizacja, która w swoich celach wskazuje zainteresowanie sprawami ekologicznymi, ma prawo uczestniczyć jako strona w postępowaniach administracyjnych związanych z planowaniem przestrzennym i prawem budowlanym. Daje to pole do oczywistych nadużyć, o których często donoszą media.

Z jednej strony akcje protestacyjne to czyny zwyczajnych
naciągaczy, którzy w zamian za wycofanie swojego protestu niejednokrotnie inkasują od inwestorów bardzo poważne kwoty. Z drugiej są to działania osób zainteresowanych osiągnięciem swojego własnego celu, np. niedopuszczeniem do pojawienia się niewygodnego sąsiedztwa. Jako przykład można podać trwający obecnie spór wokół budowy spopielarni zwłok dla Krakowa w pobliskich Podgórkach Tynieckich. Można zrozumieć, że okoliczni mieszkańcy nie są zachwyceni tym pomysłem, ale nikt nigdzie nie byłby szczęśliwy, jeśli ktoś chciałby wybudować w sąsiedztwie krematorium. Spopielarnia jest miastu bardzo potrzebna, lecz jego obrzeża są na tyle gęsto zaludnione, że nie da się znaleźć tu prawdziwego odludzia.

Trzeba też pamiętać o uczuciach osób, które chcą żegnać swoich bliskich w przynajmniej "przyzwoitych" okolicznościach, także krajobrazowych. Mimo protestów, wybór lokalizacji spopielarni w Podgórkach Tynieckich został więc utrzymany. I co się nagle okazało? Że te okolice są niezwykle cenne ekologicznie! Jak nie pomogły pikiety przed Urzędem Miasta, to skorzystano z ustawy "środowiskowej" - gwarantowanego sposobu na utopienie każdej niewygodnej inwestycji. W ten sposób grzęzną w administracyjnej machinie zarówno budowy osiedli mieszkaniowych, dróg, centrów handlowych, jak również fabryk i innych obiektów o rozmaitym przeznaczeniu.

Na inny aspekt sprawy zwrócił uwagę w ciekawym artykule w W24 red. Robert Grzeszczyk ("Pseudoekolodzy znów mordują sowy i zarzynają Puszczę"). W tym przypadku chodzi o bezrozumne działania w imię troski o naturalne środowisko, w wyniku których bodaj najcenniejszy skarb naszej przyrody, Puszcza Białowieska, ulega postępującej degradacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Piotr Bożek - prawo własności jest jedno i nie ma wyjątków!
Państwo ma go przestrzegać.
Nie może być tak, by programy i plany państwa, lub raczej określonych grup, były realizowane kosztem prywatnej własności; jeśli już mają być realizowane, to powinno powinno się to odbywać kosztem chciejstwa lub kosztem całego społeczeństwa.
Dziś najczęściej odbywa się to kosztem prywatnych właścicieli. Można by stwierdzić, że "Bierut wiecznie żywy!"

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr Bożek
  • Piotr Bożek
  • 10.10.2011 01:02

A jeżeli to nie są "ekologowie", tylko OBYWATELE, którzy walczą o SWOJE prawa, które są NARUSZANE przez właścicieli nieruchomości ?

Czy np. właściciel działki w Tatrach ma prawo olać kompletnie prawo i zbudować sobie 10-piętrowy hotel w dolinie Chochołowskiej ?

Czy są jakieś granice swobodnego korzystania z tytułu własności ziemi ? Czy też nie ma takich granic, a tytuł własności jest BEZWZGLĘDNY ?

A jeżeli są granice, to JAKIE i KTO je wyznacza ?

Co to znaczy "nadużywanie prawa" ??? jeżeli jakiś teren nie może być zabudowany, a właściciel postanawia wystąpić do urzędu o zmianę kwalifikacji z "zielony" na "mieszkalny", to okoliczni mieszkańcy MAJĄ PRAWO, czy NIE MAJĄ PRAWA protestować ?
Czy w ten sposób mieszkańcy NADUŻYWAJĄ prawa ?
A może to właściciel NADUŻYWA prawa próbując ZMIENIĆ dotychczasowe przeznaczenie ?

Czy człowiek, który chce przejść przez jezdnię na zielonym świetle NADUŻYWA PRAWA czy też KORZYSTA ZE SWOICH PRAW ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie w tym kierunku zmierza Stowarzyszenie "Res rei": zmiany prawa w taki sposób, żeby o czynnikach ekologicznych wpływających na ew. zagospodarowanie danego terenu decydowali fachowcy. Nie jesteśmy zwolennikami "wolnej amerykanki" i czynienia szkód w miejscach rzeczywiście wymagających ochrony. Ale arbitrami niech będą osoby obiektywne i znające się na rzeczy, a nie lokalni pieniacze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja również popieram,
mam uraz do "ekologów"
w latach 90 ubiegłego wieku jako członek PPS miałem takie zadanie by przygotować się do rozmów o współpracy z lokalnymi organizacjami "ekologicznymi" - znałem ludzi z tych organizacji bo sam w latach 80 włączyłem się w działania przeciwko budowie elektrowni atomowej w Choczwi nad Wisłą...
przygotowałem się - kupiłem i przeczytałem raport o stanie środowiska naturalnego jaki wydał w tamtym okresie wydział ochrony środowiska UM Lublin, przeanalizowałem problemy wybrałem priorytety - wymyśliłem propozycje działań
spotkanie się odbyło i...
"ekolodzy" odrzucili wszystkie pomysły lokalne np. akcję uświadamiająca o konieczności wietrzenia piwnic ze względu na duże stężenie w nich radonu, w zamian dając jedna tylko propozycję - wsparcia ich przy pikiecie Burger Kinga (który podobno wycina lasy deszczowe)
współpracy nie nawiązaliśmy...
...
nie tak dawno zająłem się inną sprawą - susłów perełkowanych na świdnickim lotnisku ("ekolodzy" zgłosili teren do programu "Natura 2000" a następnie popierali zbudowanie tam toru motocrossowego)
prosiłem o pomoc nawet niejakiego Wajraka - odmówił stanowczo - poparł "ekologów"
dziś z populacji susłów liczącej 20 tys. sztuk zostało około 100 sztuk zwierzątek
"ekolodzy" zrobili jednak na tej sprawie całkiem niezły biznes - długo by pisać
wreszcie nie tak dawno jeden "ekolog" "przejął własność" pola pewnego rolnika nawet go nie informując o tym że nie może on już uprawiać swojej ziemi a gdy ten wjechał na pole sprzętem rolniczym doprowadził do aresztowania nieświadomego człowieka...
"ekolodzy" to prawdziwy problem i dla ludzi i dla środowiska naturalnego
pzdr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popieram! Kazdy "ekolog" powinien legitymować sie fachowym wykształceniem przyrodniczym ze specjalizacją, i każde stowarzyszenie powinno zostac pod tym względem zweryfikowane. Z tego co się czasem śledzi w prasie wynika, że "stowarzyszenia ekologiczne" i demonstracje w ich wykonaniu to czyste zadymy w celu uzyskania środków na "działalność". Dla wielu to sposób na wygodne zycie, dla innych - mozliwość organizowania zadymy pod każdym pretekstem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.