Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22765 miejsce

Strachy Na Lachy w Lublinie. Medykaliów ciąg dalszy

Pidżama Porno cieszyła się kiedyś wielką popularnością. Jej twórca i lider doskonale sprawdza się także w innym repertuarze, udzielając się z powodzeniem w projekcie Strachy Na Lachy. Zespół wystąpił 8 maja 2011 r. w Lublinie na Medykaliach.

Longin "Lo" Bartkowiak, basista SNL / Fot. Marcin IwanStrachy Na Lachy to muzyka stworzona z wielu gatunków i bardzo niejednoznaczna. Ciężko zaszufladkować twórczość pana Grabaża i kolegów gdyż mimo, iż nowatorstwa w niej mało, wszystko zmiksowane jest ze smakiem. Kompilacja rocka, reggae, folku, ska, plastyczne klawisze, akustyczne gitary i ciekawe teksty mają wielu zwolenników, co dało się zauważyć na koncercie.

Podczas lubelskiego występu pojawiło się wiele utworów z ostatniego popełnionego przez muzyków wydawnictwa "Dodekafonia". Wybrzmiał nawiązujący niemal do czystej Pidżamy "Żyję w kraju", którego wykon uzupełniała rozgrzana publiczność znająca teksty niemal wszystkich piosenek. Nie zabrakło dynamicznego, rockowego utworu "Ostatki - nie widzisz stawki" z pulsującą perkusją, pojawili się "Nieuchwytni buziakowcy" i prowokujący "Chory na wszystko". Gitara klasyczna wspomagana przez akordeon czy harmonijkę plus charakterystyczna barwa Krzysztofa Grabowskiego to rozpoznawany styl Strachów.

Zobacz galerię zdjęć z koncertu

Krzysztof "Grabaż" Grabowski, lider zespołu Strachy Na Lachy / Fot. Marcin IwanPubliczność oszalała podczas energetycznego "Twoje oczy lubią mnie" odśpiewując refren z Grabażem i domagając się przebojów ze starszych albumów. Ku ich radości Strachy Na Lachy zagrały nowofalową w stylu "Raissę", a z widowni ponownie przyszła pomoc w śpiewaniu. Kontynuując sentymenty z poprzednich płyt, muzycy wykonali kołyszącą "Miłosną kontrabandę" i "Moralne salto". Pokusili się także o "List do Che" i chwytliwy, szybki numer "Jedna taka szansa na 100". Pozornie prosta, a jednak nieco wykrzywiona i niejednoznaczna poezja Grabaża w połączeniu z dobrą muzyką stanowi smakowitą całość, której można zakosztować zarówno w domowym zaciszu, jak i podczas koncertowego szaleństwa. Mimo, że niespodzianek tego wieczoru nie było, był kawał solidnej muzyki i humoru. Panowie zaserwowali też hity budzące wielką wrzawę: okraszony klawiszowymi i dętymi elementami "Cygański zajeb", bujające "Hej kobieto" czy nieco staroświecką w stylu balladę "Piła tango" będącą lirycznym majstersztykiem, na który z utęsknieniem czekało wielu.

Wszystko to: brak ostrych gitar, porcja groteskowych, niekiedy metaforycznych choć prostych liryków i stonowane połączenie wielu stylów muzycznych oraz barwa Grabaża - niedoskonałego wokalisty, ale charyzmatycznego lidera, sprawiają, że Strachy Na Lachy trafiają do tłumów. Mimo, że zaskoczenia na lubelskich Medykaliach nie było, kapela dała dobry koncert i nie można im zarzucić bylejakości ani braku energii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.