Facebook Google+ Twitter

Strajk nauczycieli stał się faktem

Od rana nie pracują przedszkola, a także szkoły podstawowe, gimnazja i licea. Protest Związku Nauczycielstwa Polskiego stał się faktem. 70 proc. placówek ogranicza się wyłącznie do nadzoru pedagogicznego.

Prezes ZNP Sławomir Broniarz / Fot. PAP Paweł SupernakStrajk ZNP zapowiadany był od miesięcy. W końcu bezradni nauczyciele zdecydowali, 27 maja odchodzimy od tablic! Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa Związku, poinformowała Wiadomości24.pl, że w strajku bierze udział ok. 70 proc. publicznych placówek oświatowych z całej Polski (wyjątek stanowią szkoły specjalne - przyp. red.).

- Apeluję zatem raz jeszcze do rodziców o zrozumienie trudnej sytuacji nauczycieli i poparcie ich protestu – powiedział na wczorajszej konferencji prasowej Sławomir Broniarz, prezes ZNP. - 27 maja szkoły będą zamknięte, bo nasz strajk to jedyna możliwość, aby zwrócić uwagę rządzących na problemy polskiej szkoły i jej pracowników. Gdy rząd nie chce z nami rozmawiać, musimy odejść od tablic – podkreślił.

Magdalena Kaszulanis poinformowała Wiadomości24.pl, że pracownicy oświaty domagają się gwarancji zwiększenia do 2010 r. wynagrodzeń nauczycieli, pracowników szkolnej administracji oraz obsługi o co najmniej 50 proc., dodatkowo zagwarantowania dotychczasowego zakresu praw i obowiązków nauczycielskich wynikających z ustawy Karta Nauczyciela, a także utrzymania dotychczasowych uprawnień emerytalnych nauczycieli.
Wszystkie protestujące szkoły są otwarte. Każda placówka musi pracować, choćby jedynym urzędującym był dyrektor, który ma obowiązek zapewnić dzieciom i młodzieży opiekę pedagogiczną w czasie ich pobytu na terenie szkoły.

Biuro prasowe ZNP informuje, że najwięcej szkół strajkuje w województwach: świętokrzyskim, podkarpackim, łódzkim, kujawsko-pomorskim, mazowieckim oraz wielkopolskim. Najmniej w opolskim i pomorskim. Polscy nauczyciele nie są odosobnieni w walce o swoje prawa. W ostatnim czasie, w Europie strajkowali nauczyciele w Lizbonie, Bułgarii, Francji, czy Anglii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

Zastanów sie, jaki jest i zawsze był przedmiot twoich zainteresowań. A teraz sie zastanów, czy z przedmiotu, którego nie lubiłeś w szkole pamiętasz cokolwiek...
Po 1 to chodzi mi o takie "wybieranie" w szkołach średnich (tabliczki mnożenia i bitwy pod grunwaldem uczą w podstawówce), po 2 to nie 1, a kilku przedmiotów. Chyba rozsądnie jest humanistę uczyć historii, WOSu, polskiego, języków (choćby i trzech), a nie matmy, fizyki i chemii, które mu nie są potrzebne... W paru krajach już tak jest i jakoś i ludzie sobie (lepiej) radzą.

"Ale niestety nie którym trzeba tłumaczyć że szkoła nie zrobi wszystkiego ani za uczniów ani za ich rodziców."-niech przynajmniej robi to, co do niej należy. Jakbym chciała uczyć sie sama albo żeby mnie rodzice uczyli, to bym sie do szkoły wcale nie zapisywała:P

"większość uczniów interesuje się niczym poza np wf." - no a to dziwnych uczniów znasz... ci, którzy idą do liceów mają zazwyczaj już mniej-bardziej sprecyzowane i zainteresowania i plany na przyszłość.

Lekarz bierze kasę za to że leczy, tak? No i ma w tym jakieś wyniki.
Górnik bierze kasę za to, ile węgla wydobył, tak? - to też są jakieś wyniki.
Nauczyciel wchodzi do klasy na 45 minut i nikt sie go nie pyta, czy wykonał za drzwiami sali swoją pracę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A jak uczniowi sie chce, to choćby na krzesełku sam, samiuteńki całe życie spędził - nic mu to nie da:P"
oj da da...
tworzenie takich teorii że jak uczeń nie chce to nie da rady jest uciekaniem od odpowiedzialności.... całe pokolenia przeżywały mniej lub bardziej kiepskich nauczycieli i dawali sobie rade bez korepetycji i na maturze i na studiach.
A nauka uczniów tych przedmiotów, które ich interesują rzeczywiście doprowadzi praktycznie do likwidacji szkoły ... większość uczniów interesuje się niczym poza np wf.
A nawet jeśli idealizować wszystkich... ktoś kto upatrzy sobie matematykę kończy jako językowy analfabeta, kto wybierze historie nie policzy dalej niż do 10. Matura ma wieńczyć wykształcenie średnie a nie wtórny analfabetyzm. Żeby uczyć się tego co lubisz najbardziej proponuje studia. Tylko nie wiem czy by na przykład politechnika chciała by reprezentowała ją osoba która nie wie kiedy była bitwa pod Grunwaldem. Albo np czy wydział prawa chciałby by jego studenci nie umieli tabliczki możenia.

Ja wcale nie twierdzę że system edukacji jest idealny. Przykładem tego są zarówno niskie pensje jak i poziom nauczania.

Ale niestety nie którym trzeba tłumaczyć że szkoła nie zrobi wszystkiego ani za uczniów ani za ich rodziców.

Ja rozumiem że uczniowie by chcieli żeby nauczyciel uczył tak by w 45 minut łatwo i lekko przekazał całą swą wiedzę tak by dziecko nie musiało się już więcej uczyć, odrabiać lekcji, powtarzać i pisać klasówek a tym bardziej przystępować do egzaminów. Ale tak naprawdę to dopiero utopia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jak uczniowi sie chce, to choćby na krzesełku sam, samiuteńki całe życie spędził - nic mu to nie da:P

No to mam propozycje. Skoro uczniowie i tak muszą chodzić na korki, bo w niektórych szkołach sie 90% nauczycieli wypaliło i to tych w wieku do trzydziestki też, to może w ogóle zrezygnujmy z takiej instytucji jak szkoła i zacznijmy sie uczyć w domu? Bo ja nie widzę sensu takiej szkoły:P

Jakbym była ministrem edukacji, to bym zrobiła rewolucje w tym bajzlu, jaki panuje w szkołach. Podwyżki dostawaliby ci, którzy mają efekty. I to nie efekty mierzone sprawdzianami układanymi przed danego nauczyciela, tylko jakimiś sprawdzianami zewnętrznymi. Jak w każdej normalnej pracy - premia za prace, a nie za lenistwo.

Poza tym - nauczyciele powinni uczyć uczniów, którzy są danym przedmiotem zainteresowani. Wtedy by się może nie wypalali, bo mieliby klasy złożone z osób zainteresowanych tematem. No, ale w Polsce to nie do pomyślenia. Przecież wtedy taki biedny nauczyciel musiałby poprowadzić lekcje! Lepiej nie, bo jeszcze by się przepracował! A z takich uczniów, nie daj Boże, wyrosłoby nam pokolenie specjalistów, którzy byliby zbyt dobrzy w swoich dziedzinach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga Iwonko. Każdy z nas chodził do szkoły i każdy zdawał maturę. Czy miną tydzień czy lata nie ma to znaczenia. Wiemy że nauczyciele są różni tak samo jak uczniowie są różni. A do matury można się przygotować samemu, może być trudniej ale się da. Ale jak uczniowi się nie chce to nawet jak by płacił "haracz" do piątki i tak nie dostanie.
A to że co niektórzy nauczyciele wypalają się zawodowo to inna sytuacja (problem ten występuje w każdym zawodzie). Tylko statystycznie ci starsi wypaleni najrzadziej strajkują ... mają TROCHĘ większe pensje są tuż przed emeryturą i ich sytuacji aż tak bardzo to nie zmieni. A sprawa toczy się głównie o tych młodszych wciąż pełnych energii, ambicji i pasji w nauczaniu. I tych coraz mniej przybywa do szkół. Nauczyciel - zawód starzejący się. Wszyscy chcieli by młodych dobrych i ambitnych nauczycieli. Ale rzadko który młody wykształcony człowiek poszedł by do szkoły nauczać, bo nie ma z tego ani pieniędzy a bardzo często nawet szacunki i wdzięczności za prace. Ze strony uczniów często nawet chęci współpracy, bądź co bądź dla swej korzyści. W takich warunkach Ci nieliczni nauczyciele którzy maja jeszcze siłę walczyć też się wypalają, tak jak Ty Iwonko traciłaś ochotę do uczęszczania zajęć (około 50% jak sama wspomniałaś)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"jak uczeń nie usiądzie na krzesełku i się nie poucz samemu to nawet pieniążki rodziców wydane na korepetycje w niczym nie pomogą" -
a uważasz, zę przedmiotów ścisłych też można się nauczyć siedząc na krzesełku?? bo aj nie. ja uważam, ze ktoś, kto uczy o cyferkach musi umieć to tłumaczyć. i dziwne, ze na lekcji tłumaczy tak, ze każdy kapska dostaje, a ten sam nauczyciel na korkach uczy tak, że jego podopieczny ma później 5... nie ściemniaj mi tu, ze tak nie jest, bo dopiero skończyłam szkołę i wiem lepiej jak to działa :/ jak chcesz zdać - musisz zapłacić haracz od czasu do czasu, temu czy innemu nauczycielowi i koniec.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ale ja nie mówię o uczniach tylko o nauczycielach... bo jak nauczyciel wchodzi do klasy, siada i zaczyna opowiadać o swoim dziecku zamiast o tym, czego naucza to chyba nie jest ok? podobnie jeśli nauczyciel wchodzi, każe otwierać podręcznik i mówi od której do której strony trzeba wykuci na następną lekcje, samemu palcem na tej lekcji nie kiwając. albo jak załatwia ciągle na lekcjach jakieś sprawy, lata po szkole i bezczelnie wraca na ostatnie 15 minut i mówi: znów nie przerobiliśmy tyle, co trzeb, klasa jakaśtam jest dwa tematy do przodu, bla bla...

może ja po prostu an kiepskich nauczycielki w życiu trafiałam i mam uraz.

CHYCUS: do matury wkuwałam 4 przedmioty, wszystko rozszerzone, sama. moja frekwencja w szkole ledwo przekraczała wymagane 50 %... do mojej szkoły nie było po prostu po co chodzić... posiedzieć se i sie ponudzić? to już lepiej chyba isc do parku gołębie karmić.

Dlatego jak sobie wyobrażę niektórych moich, na szczęście już ex-nauczycieli, którzy domagają się podwyżek to mnie krew zalewa. Za co te podwyżki? Za siedzenie i nic nie robienie...??

Jakoś na korkach potrafią uczyć, dziwne, że w szkole im sie nie chce :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie jest prawdą, że wszyscy zarabiają mało. Tak samo nie jest prawdą to, że górnik zarabia 1800zł. Natomiast jest prawdą to, że mają najwięcej płatnych dni wolnych ze wszystkich branż. Często pracują w kilku szkołach, ale nawet wtedy nie osiągają tylu godzin ile wyrabia zwykły człowiek na etacie. Wam się wydaje, że wszystkim prywaciarzom łatwo jest ponieść ceny. Otóż nie jest łatwo, bo konkrecja istnieje i tylko na to czeka. Myślicie, że Tusk te pieniądze nauczycielom dodrukuje?! Nie, on weźmie je z naszych kieszeni. Potem się znów będziecie dziwić, czemu ta składka na ZUS jest taka wysoka... Stolarzy czy malarzy dzieli się na lepszych i gorszych, - tańszych i droższych. Nauczycieli na dyplomowanych i innych. I to jest owszem chore.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podwyżki - tak, to oczywiste. Ale nie takie same dla wszystkich, większe dla lepszych, mniejsze dla słabszych. Karta Nauczyciela do śmietnika, a wcześniejsze emerytury również nie, trzeba się od tego odzwyczaić.

Swoją drogą, proste liczenie - 1 tys. zł podwyżki dla każdego nauczyciela, gdzieś czytałem, że jest ich 600 tys. To daje 600 mln na miesiąc, czyli 7,2 mld zł rocznie. A zatem to nie taka prosta sprawa :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

*po problemie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.