Facebook Google+ Twitter

Strajk w Hiszpanii. Relacja mieszkańców Barcelony

Od poniedziałku w Hiszpanii trwa strajk, spowodowany wzrostem cen paliw. O przebiegu strajku i o obecnej sytuacji w Hiszpanii, opowiadają Miquel i Rosana, mieszkańcy Barcelony.

Widok na Barcelonę. / Fot. J.Bogdanowicz– Kierowcy ciężarówek i ludzie, którzy poprzez pracę są związani z samochodami, tacy jak taksówkarze czy rybacy, najbardziej odczuli wzrost cen, spowodowany podwyżką ceny oleju. Strajkują ponieważ są zdruzgotani ogromnymi rachunkami za paliwo. A to powoduje chaos – tłumaczy Miquel, mieszkaniec Barcelony.

– Większość rzeczy, które kupujemy w sklepach, czyli jedzenie, picie i przede wszystkim świeże produkty: ryby, mięso, warzywa, są transportowane drogami przez profesjonalnych kierowców. Kiedy kierowcy strajkują, nie ma jak dowieźć towarów do sklepów. Dlatego sklepy oferują coraz mniej produktów – dodaje Miquel.

Szturm na sklepy

– Muszę przyznać, że w pierwszych dniach strajku, było trochę zamieszania. Wzrost cen spowodował, że ludzie w pośpiechu ruszyli do sklepów i na stacje benzynowe, kupując tyle rzeczy i paliwa, ile tylko byli w stanie unieść – mówi Miquel.

– Tak, to prawda - zgadza się Rosana, również mieszkanka Barcelony. – W sobotę podczas zakupów w supermarkecie zauważyłam brak niektórych produktów. Nie mogłam znaleźć świeżych warzyw i owoców, ale generalnie nie było tak źle. Jednak od moich przyjaciół słyszałam, że na początku strajku, w najpopularniejszych supermarketach półki były puste.

Rosana twierdzi, że największym problemem strajku był alarm podniesiony w gazetach i telewizji. – Wszyscy byli przekonani, że przez cały okres strajku w sklepach będzie brakowało żywności. Ludzie kupowali trzy razy więcej jedzenia, niż potrzebowali, ponieważ byli przerażeni tą sytuacją.

Port w Barcelonie. / Fot. J.Bogdanowicz"Wszystko wraca do normalności"

– Nie ma już powodów do niepokoju – uspakaja Miquel. – W tej chwili wszystkie podstawowe produkty są łatwo dostępne w sklepach, a paliwo jest osiągalne na stacjach benzynowych.

– Obecnie policja eskortuje ciężarówki z dostawami do sklepów oraz cysterny z paliwem, dlatego ludzie są spokojniejsi – dodaje Rosana.

– Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że sytuacja już się ustabilizowała. – twierdzi Miquel. – Wszystko wraca do normy. Co prawda, taksówkarze i inni kierowcy chcąc wywrzeć nacisk na rząd w akcie protestu jeżdżą wolno i powodują przez to korki. Jednak sytuacja alarmowa już się skończyła. Ludzie już się tak nie boją "pustych półek w sklepach", jak bali się na początku. Mimo, że nie ma jeszcze ugody z rządem, myślę że strajk się powoli kończy – twierdzi Miquel.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

mir67
  • mir67
  • 27.05.2011 16:14

pogonic socjałów komuchów i faszystów stojacych na strazy korpotracjonizmu i przywrócic kapitalizm i wolnoć

Komentarz został ukrytyrozwiń

A, plus za artykuł :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczywiście, sytuacja się stabilizuje. I rzeczywiście, w piątek czy w sobotę, stoiska ze świeżymi produktami typu owoce i warzywa, zionęły w supermarketach zastraszającą pustką. Ale są już nowe dostawy. Najgorsza była panika wywołana w dużej części przez media. Tak jak piszesz, ludzie wykupywali towar. Znajoma kupiła nawet całą nową ogromną zamrażarkę i wypakowała ją po brzegi jedzeniem. Obłęd!

Ale normalni (nie spanikowani) mieszkańcy Barcelony prawie że niczego nie odczuli.

Ten strajk to przecież tylko symptom problemów. Mam nadzieję, że uda się znaleźć jakieś dobre rozwiązanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.