Facebook Google+ Twitter

Stres jest mobilizujący – mówi Maciej Orłoś

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-08-30 21:38

Czasem w programach na żywo zdarzy się coś nieprzewidzianego, rzeba to jakoś wytłumaczyć – zwierza się popularny prezenter.

Lubi Pan spotkania z widzami podczas Dni Otwartych Telewizji?  
Tak, lubię te spotkania z publicznością. Jest to duża mobilizacja całego zespołu. Za każdym razem wychodzę z nich zadowolony, mimo że jest to duży wysiłek, być tutaj przez cały dzień. Mamy jeszcze tzw. „wejścia” czyli relacje dla Jedynki. Oprócz tego spotkania z ludźmi, autografy, zdjęcia itd. Taki lekki kołowrót.

– Męczy Pana popularność, rozdawanie autografów? To, że jest Pan rozpoznawany na ulicy?
Przyzwyczaiłem się do tego i w zasadzie już o tym nie myślę. Czasem tylko mi przemyka przez głowę: ojej, ojej, rzeczywiście jestem rozpoznawalny i bez przerwy na każdym kroku ktoś na mnie patrzy , coś do mnie mówi albo i nie mówi, zauważa moją obecność. Ale widzę w tym zdecydowanie więcej plusów.

– Czy Pańscy wielbiciele zgłaszają jakieś propozycje do Pańskich programów, może coś podpowiadają?
Nie. Nie podpowiadają. Czasem ktoś coś przynosi. Nawet dzisiaj pewien Pan przyniósł mi coś takiego , co pewnie wykorzystam w „Teleexpressie” . „Klapki męskie. Materiał wierzchni – inny materiał, podszewka – inny materiał, spód – inny materiał. Idealne do „Teleexpressu”.

– Często zdarzają się Panu wpadki na antenie?
Zdarzają się takie sytuacje w programach na żywo m.in. w „Teleexpresie”, że coś czasami nie „zatrybi”, to znaczy że zdarzy się coś nieprzewidzianego i wtedy prezenter musi to wytłumaczyć, jakoś się w tym znaleźć. Czasami się zdarza, że zapowiadam jakiś temat, a wchodzi inny. Wtedy mówię: przepraszam, przepraszam to nie było to co mieliśmy pokazać. Pokażemy to za chwilę. Jeżeli znowu wchodzi nie to co trzeba, to wtedy prezenter jest w trudniejszej sytuacji [śmiech]. Kilka miesięcy temu zdarzyła mi się właśnie taka historia. Ponad minutę byłem na antenie i nie wiedziałem co będzie, co mam powiedzieć [śmiech ]. To jest przykre.

– Odczuwa Pan jeszcze tremę po tylu latach pracy przed kamerą?
Zawsze czuję stres. Na szczęście on jest mobilizujący. To zależy trochę od dnia, od stanu ducha, od tego czy człowiek jest zmęczony, czy wypoczęty. Ale bardzo dobrze, że jest jeszcze stres, rodzaj tremy mobilizującej. Bo gdyby go nie było, to by oznaczało, że trzeba poszukać jakiejś innej pracy.

– Co by Pan poradził młodym ludziom, którzy chcieliby zostać prezenterami? Na co mają uważać, o czym pamiętać przygotowując się do tego zawodu?
Test bardzo trudne pytanie. Musze stwierdzić, że nie ma dobrego sposobu, recepty czy rady, np. że trzeba zrobić to albo jeszcze to i się uda. Nie ma czegoś takiego. To jest splot różnych okoliczności. Trzeba chcieć, mieć predyspozycje, i umieć mówić dobrze po polsku. Trzeba mieć również trochę szczęścia oraz znaleźć się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Czasem, bardzo rzadko zdarza się, że to się wszystko zgra i wtedy ta osoba ma jakąś szansę. Niestety dzieje się to rzadko.

– Jak Pan sobie wyobraża swoją przyszłość w Telewizji. Ma Pan jakiś pomysł na nowy program?

Mam projekt programu, pracuję nad nim i nad umieszczeniem go na antenie, co wcale nie jest łatwe, trzeba powalczyć. Już zacząłem starania wiele tygodni temu i zobaczymy co z tego wyniknie. Nie chcę więcej mówić, żeby nie zapeszyć [śmiech ]. A poza tym wolę najpierw przedstawić ten projekt w Telewizji.

– Czego się życzy prezenterowi?
Energii, zdrowia i chęci do pracy.

– Tego Panu życzę i dziękuję za rozmowę.
 
Rozmawiał Janusz Paliwoda


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.