Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

46314 miejsce

Stronnictwo Demokratyczne jak nowo narodzone

15 proc. głosów w wyborach i 50 mandatów w Sejmie. Taki jest plan nowych władz Stronnictwa Demokratycznego na najbliższe dwa lata. To plan partii, która 15 kwietnia 2009 obchodzi 70. urodziny.

Gdy zaczynałem na łamach Wiadomości24.pl komentować wydarzenia i formacje polityczne, nie sądziłem, że jedno z nich będę śledzić z rosnącą uwagą. W tekście z 18 stycznia br. pytałem, czy Stronnictwo Demokratyczne to nowa jakość w polityce?. Zaskoczyło mnie to, że tekst o charakterze historyczno-politycznym zyskał sobie relatywnie spore grono czytelników. Co więcej, liczba odsłon w ciągu trzech miesięcy sukcesywnie, względnie równomiernie przyrasta. Ale najbardziej zaskakujące dla mnie są rezultaty sondażu, który przy tekście zamieściłem. Sonda w artykule - stan na 13.04.2009 / Fot. Czytelnicy Wiadomości24.pl

Oczywiście, wynik sondażu wciąż ulega zmianom, ale wyraźnie widać, że duża grupa osób w nim uczestniczących nie wierzy w powodzenie inicjatywy SD. Mimo to wielu widzi w odnowionym Stronnictwie szansę na przeciwwagę dla układu PiS-PO. Nie przeceniam wyników tej sondy, profesjonalne badania sytuują to ugrupowanie na marginesie polskiej polityki, a dwubiegunowy układ sceny politycznej postrzegany jest jako trwały i atrakcyjny dla społeczeństwa. Obrazowo mówiąc: widowiska typu Cracovia-Wisła, ŁKS-Widzew czy Arka-Lechia zawsze są śledzone z większym zainteresowaniem, niż "zwykłe" mecze piłkarskie. Również komentatorzy koncentrują swoją uwagę na głównej linii sporu politycznego w Polsce. Czy Tusk z Palikotem dowalą Kaczyńskiemu, czy Kaczyński dowali Platformie, a jeśli tak,
to który: Lech czy Jarosław? A SD, co jest widoczne w naszej sondzie, albo będzie alternatywą albo zniknie. Prześledźmy dwa główne nurty wypowiedzi.
Olechowski / Fot. PAP/Radek Pietruszka
Piskorski - wygłodniały wilk
Ciekawą diagnozę SD przedstawił specjalista z dziedziny strategii budowania wizerunku politycznego Eryk Mistewicz we wczorajszym wywiadzie dla "dziennika.pl". O układzie PO-PiS powiedział: "Nikt nie ma pieniędzy, żeby sprostać takiej presji reklamowej. Choć pojawiło się Stronnictwo Demokratyczne z mistrzem logistyki partyjnej". O Pawle Piskorskim: "jest relatywnie większym zagrożeniem dla PO, niż jest nim PiS" - i dalej: "to wygłodniały wilk, który podnosi głowę, korzystając z instrumentarium wiedzy, kontaktów, świadomości funkcjonowania najważniejszych graczy tej sceny". Z kolei Władysław Frasyniuk mówi w RMF: "Jeśli Paweł Piskorski stworzy zainteresowanie ofertą liberalną i znajdzie poważnego kandydata na prezydenta, to wokół tego można stworzyć duży ruch, który później zasili szeregi Stronnictwa Demokratycznego".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Moje powyższe entuzjastyczne poglądy także zweryfikowało życie. Dość powiedzieć, że drogi moje i SD definitywnie się rozeszły....

Komentarz został ukrytyrozwiń

zgadzam się w 100% z przedmówcą. A sondaże? Jak powstawali demokraci.pl, sondaże dawały im ok. 16%, życie było jednak brutalne. Na sondaże trzeba brać poprawkę, oczywiście ważne są pewne tendencje odnotowywane na przestrzeni jakiegoś czasu (najlepiej w kilku różnych sondażach), ale suche liczby mogą wprowadzać w błąd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiele od tego czasu się zmieniło. Stronnictwo Demokratyczne dokonało pierwszej odsłony swojego programu i okazało się, że poza sloganami nie ma w nim niczego, co w jakikolwiek sposób moze przekonać do tej partii. Samo SD a to jest istotne - jest coraz bardziej podzielone. Za Pawłem Piskorskim do partii przyszli ludzie usunięci lub ci, którzy sami zrezygnowali z PO. I dzisiaj za sprawą Pawła Piskorskiego, Andrzeja Olechowskiego czy choćby Roberta Smoktunowicza - liderów tego ugrupowania - SD stało się drugą PO. W regionach "wycinani" są dotychczasowi działacze, którzy powoli dostrzegają, jaką pomyłką było powierzenie władzy Pawłowi Piskorskiemu. Co gorsza, to nie jest koniec drogi "reform". SD puszcza oko do Lewicy chcąc stać się dla jej członków Arką Noego. Obecność w czasie prezentacji programu SD i konferencji prasowej Marka Borowskiego dowodzi, że SD poszło na lewo i w zapomnienie poszły niedawne obietnice P. Piskorskiego o obecnośi SD w centrum sceny politycznej.

Lewicujące SD (pogłębiające się kontakty choćby z M. Borowskim), SD otwierające ramiona na środowiska homoseksualne (przysposobienie osoby dorosłej), zapominające o rzemiośle polskim, drobnych przedsiębiorcach a jedynie skupiające się na promocji Pawła Piskorskiego nie odniesie sukcesu, o którym mówił PP. Nie będzie za rok ani kilkunastu, ani nawet kilku procent. Ma to o tyleż uzasadnienie, że Paweł Piskorski oskarżany o niejasne działania ("kilkakrotne rozbicie banku w ruletkę) w dziedzinie gier hazardowych i niejasne pochodzenie swojego majątku - akurat dzisiaj w dobie afery hazardowej nie może liczyć na poparcie normalnych ludzi. Na ruletkę, na hazard (ten w dużym wydaniu) nie stać jest zwyczajnych Polaków. I póki co nie ma przywolenia na zdobywanie majątku na grze w ruletkę. Lider ugrupowania, które chce zająć dużą część tortu politycznego musi być krystalicznbie przejrzysty i bez zarzutu. Jakiegokolwiek! A jest, jak jest. Ani sytuacja Pawła Piskorskiego nie jest wyjaśniona do końca, ani członkowie SD nie są jednomyślni w ocenie poczynań swojego lidera, ani SD nie ma szans na sukces wyborczy. Z Olechowskim, czy bez; z Piskorskim na pewno - Stronnictwo Demokratyczne nie wróci na scenę polityczną i nie osiągnie więcej, niż 3 procenty w wyborach. A to za malo na to, by zacząć cokolwiek znaczyć w polityce, ale wystarczająco dużo, by przejąć majątek partii i rozłożyć ją wedle planów byłych działaczy Platformy Obywatelskiej przemalowanych dziosiaj na SD-ków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze chłop pisze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Optymizmu, Kolego, Ci brak! Trzymaj wiarę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mają szans na te 15 procent. Nie ma aktualnie miejsca na takie ugrupowania.
A sondaż? Bardziej niż z przymrużeniem oka bym go traktował...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Partia nie zmieniła programu, nazwy, nawet loga. Przyszedł do niej tylko jeden człowiek i nagle zaczynają się liczyć. Skoro znaczenie i tak ma tylko jednostka to po co te całe "demokratyczne" wybory parlamentarne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.