Facebook Google+ Twitter

Struktura nienawiści. Przekleństwo mowy

Nie ma wśród żyjących gatunków na Ziemi, drugiego takiego jak człowiek. Nie ma istoty prócz człowieka, która byłaby zdolna zadawać cierpienie i czerpać z tego przyjemność, wykorzystując przy tym zdolność mowy.

Na kuli ziemskiej, najbliższe człowiekowi są zwierzęta zarówno pod kątem zależności biologicznych, jak budowy czy też fizjologii ciała. Istnieją również indywidualne konflikty wśród zwierząt, które rozgrywane są na płaszczyźnie dwóch walczących ze sobą osobników. Walki dotyczą najczęściej sfery seksualnej bądź terytorialnej. Nie istnieje natomiast pojęcie poparcia osobnika przez grupę i to nie ważne czy mielibyśmy na uwadze poglądy, czy jakąkolwiek inną indoktrynację przez osobnika, który w danym konflikcie jest stroną. Niektóre z owadów żyjących społecznie mogą atakować zbiorowo, jednakże trudno mówić tutaj o czynniku jakim jest nienawiść. Czy zatem mowa ludzka, która jest narzędziem służącym do wygłaszania poglądów i opinii, stanowi element manipulacji i indoktrynacji świadomości, jest zarazem przyczyną narodzin człowieka-demona?

Zaczyna się od słowa
Przemówienie Hitlera / Repozytorium wolnych zasobów / Fot. WikipediaUmiejętność posługiwania się mową zarówno w wymiarze fonetycznym jak pisanym, jest protoplastą wszelkich konfliktów. To od słów zaczynają się rodzinne utarczki i szkolne swary. To od słów zaczynają się największe wojny i zbrodnie na ludzkości. To podlewany słowami, uśpiony zalążek nienawiści tkwiący w ludzkiej naturze, zaczyna kiełkować i bujnie się rozrastać.Ofiary obozu koncentracyjnego / Repozytorium wolnych zasobów / Fot. Wikipedia Karmiona ludzką próżnością nienawiść, potęgowana dążeniem do władzy oraz udowadnianiu własnych racji, nakazuje często przejść od słów do czynów. Mowa zaś w połączeniu z czynami uwalnia demona zniszczenia.
Mowa ludzka bywa prawdą, prowokacją, oszczerstwem, kłamstwem i choć nienawiść tkwi w ludzkiej naturze, to dopiero słowa stanowią zaczyn jej bujnego rozwoju i rozkwitu.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że mowa jest narzędziem, którego zręczne użycie może zarazić nienawiścią całe tłumy. Najbardziej sprawni oratorzy potrafili podsycić nienawiść do tego stopnia, że świat stawał w ogniu, a całe ludzkie rzesze skąpane były we krwi. Tak było, jest i będzie nadal.

Lenin sprzed Rewolucji październikowej / Repozytorium wolnych zasobów / Fot. WikipediaAgresja wyłaniająca się spośród potoku słów, staje się materialna, pałająca chęcią mordu oraz zadawania bólu i cierpień w wymiarze fizycznym. Nienawiść namawia do odcinania rąk, nóg i głów – do zabijania. Mordowani są ludzie, ale już nie w imię bronionych racji, poglądów czy ideałów a po to jedynie, by zaspokoić wiecznie głodną krwi, dorodnie wyrośniętą już nienawiść. Zabici bolszewicy / Repozytorium wolnych zasobów / Fot. Wikipedia

Nawet, jeśli omawiany nikczemny stan ducha rodzi się najpierw w głowie, to umiejętność jej wyrażenia słowami potęguje agresję, która ostatecznie przeradza się w czyn.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

No właśnie Marku, mnie również to zastanawia.
Pani Aniu, z pewnością mowa pomaga w eskalacji nienawiści. Gdyby zabrakło międzyludzkiej komunikacji, czy było by lepiej? Cóż, nigdy się tego nie dowiemy, możemy się jedynie domyślać

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, odpowiedzialność za całe zło tego świata przypisał Pan umiejętności człowieka w wydawaniu dźwięków, formułowanych w słowa i temu, że człowiek potrafi slowami wyrażać swoje uczucia. Czy mam rozumieć, że gdyby ludzie nie mieli zdolności mówienia nie byłoby konfliktów, wojen i przemocy? Owszem - słowo może rozniecić pożar, ale zarzewie pożaru tkwi chyba gdzie indziej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na początku było słowo...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"To, co zaczęło się od mowy wlewanej do uszu słuchających, często kończy się rozlaną krwią."
Wszyscy powinniśmy mieć tę świadomość, zanim cokolwiek napiszemy... Przyznam, to niełatwe, bo własna racja zwykle wydaje się tą jedynie słuszną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mateuszu, nie mam nic przeciwko "marudzeniu". Zwłaszcza takiemu, które rozszerzy, wzbogaci i urozmaici główny nurt artykułu. Oczywiście masz rację z uczuciami pozytywnymi. Wątek zawężony jednak został do nienawiści jako takiej i powiązania jej materializacji i eskalacji z mową. Oczywiście podobne tezy można wysnuć wobec materializacji innych uczuć. Samo podłoże emanowania nienawiścią, może mieć rzecz jasna przeróżne podłoże.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze, bardzo ciekawa teza, pozwolisz jednak, że trochę pomarudzę. Z mową jest jak z nożem : może służyć do zabijania, jak i do krojenia chleba. Słowa rozsądku i miłości mogą być równie mocne, jak słowa nienawiści. To, że w obecnej epoce mamy o wiele więcej słów pogardy, nienawiści i agresji wobec drugiego człowieka, nie świadczy o tym, że one powodują tak negatywne uczucia. Uczucia są pierwsze, rodzą się w mózgu, po nich następują słowa. Mnie się wydaje, że u podłoża wszelkich walk i wojen legły podstawy ekonomii. Ludzie zaczęli produkować nadwyżki żywności, stad wzięło się bogactwo. Po tym nastąpiła zazdrość, zawiść, wreszcie nienawiść i pogarda (ja mam więcej, jestem lepszy). Chęć przywłaszczenia sobie bogactw, które maja inni, nieważne pod jakim pretekstem (religijnym, rasowym, społecznym) legła u podstaw konfliktów. I tak to trwa do dzisiaj.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.