Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2181 miejsce

Struktura wyznaniowa w Stanach Zjednoczonych

Zetknięcie się społeczności europejskiej i amerykańskiej stanowiło przełom w kształtowaniu religijności Amerykanów.

Megareligia w USA to dla Amerykanów nic wielkiego. / Fot. Fot. shutterstock.comWedług danych statystycznych w USA jest ok. 67 mln katolików, co oznacza, że stanowią 23 proc. ludności kraju (członkowie pozostałych Kościołów i grup chrześcijańskich to ok. 60 proc.). Druga co do wielkości Konwencja Południowych Baptystów liczy ponad 15 mln osób i może się poszczycić największą liczbą kaznodziejów - ponad 70 tysiącami. Katolicyzm posiada największą liczbą wiernych, a mimo to, nie jest dominującym wyznaniem w tym kraju. Największym wyznaniem jest protestantyzm, bo choć katolicyzm stanowi jedną zwartą grupę, protestantyzm podzielony jest na wiele kościołów. Coraz częściej Amerykanie zaliczani są do nacji trójwyznaniowej: protestantyzm (56 proc.), katolicyzm (23 proc.), judaizm (2-3 proc.).

Wciąż jednak niezbyt dobrze rozumiemy religijność Amerykanów, miejsce religii w życiu publicznym w Ameryce oraz kluczowe wierzenia religijne w tym kraju. Dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych zaczęto odchodzić od obiegowej opinii, wedle której społeczeństwo amerykańskie jest całkowicie zeświecczałe.

Kościół Katolicki w Stanach Zjednoczonych przechodzi kryzys, i to nie tylko w strukturze organizacyjnej. Oprócz mniejszego uczestnictwa w mszach świętych, pomniejszania roli najświętszego Sakramentu czy szerzenia fałszywego ekumenizmu, coraz mniej znacząca staje się rola kapłana. W 2005 r. prasa amerykańska prawie codziennie informowała o kapłanach molestujących seksualnie ludzi młodych, także dzieci. Jak można wierzyć biskupom sprzeniewierzającym się tak drastycznie przykazaniom, jak można ufać kapłanom łamiącym dekalog i wykorzystujących nieznajomość Biblii wśród wiernych. Katolicy przeżywają wewnętrzne rozdarcie: czy to ma być moja droga do Jezusa Chrystusa?

W protestantyzmie istnieje inne widmo niebezpieczeństwa, tzw. Nowa Religia, powierzchowna, odarta z tradycji. Wiara stała się bardziej indywidualna niż zbiorowa, bardziej przeżyciowa niż biblijna.

Dużym problemem w strukturze wyznaniowej w Stanach Zjednoczonych stają się coraz bardziej napięte stosunki między dwiema dominującymi grupami wyznaniowymi: między katolicyzmem a protestantyzmem. Z czego wynika to antykatolickie uprzedzenie wśród niektórych wspólnot protestanckich? Profesor Deal Hudson, redaktor naczelny miesięcznika Crisis twierdzi, że zaczyna się to od niewłaściwego rozumienia takich kwestii, jak rola Maryi, rola kapłana, znaczenie spowiedzi, czyli od tych wszystkich rzeczy, które zostały skarykaturowane w amerykańskiej kulturze, szczególnie w grupach protestanckich. Ma na myśli twierdzenia, jakoby katolicy traktowali Maryję jak Boga, albo nie mogli się modlić bezpośrednio do Boga, tylko zwracali się do Niego jedynie za pośrednictwem kapłana.

Religia a sfera publiczna

Obecnie, według obiegowej opinii, Ameryka jest jednym z najbardziej religijnych krajów na świecie, podobnie jak Polska. Ale, w przeciwieństwie do Polski, w USA od dawna istnieje dosyć dobrze zorganizowany ruch humanistyczny. Proponuje on światopogląd alternatywny wobec wszystkich idei religijnych.

Formalnie w Stanach Zjednoczonych Kościół jest oddzielony od państwa, ale w praktyce istnieje zjawisko „miękkiego przenikania”. Stąd m.in. na każdym banknocie dolarowym napisane jest obecnie „In God We Trust”, (czyli „Bogu ufamy”), choć napis ten pojawił się dopiero na początku lat pięćdziesiątych i stał się oficjalnie mottem narodowym podczas prezydentury D. Eisenhowera. Podobnie jest z tzw. „Pledge of Allegiance”. Jest to hołd fladze amerykańskiej składany z prawą ręką trzymaną na sercu i mówiony masowo np. przez dzieci w szkołach i przez nowomianowanych obywateli amerykańskich. Ale sformułowanie „One Nation, under God” („jeden naród pod opieką Boga”), które wymawia się podczas Hołdu, jest również wstawką z lat pięćdziesiątych, bo oryginalna wersja Hołdu opublikowana w 1892 w piśmie młodzieżowym nie zawierała żadnej wzmianki o Bogu. Została ona dodana przez Kongres Amerykański w 1954, również podczas kadencji Prezydenta Eisenhowera. Obecnie, po tragicznych atakach terrorystycznych na Nowy Jork i Pentagon, dosłownie na każdej ulicy w każdym mieście w USA można zobaczyć „God Bless America!" („Niech Bóg błogosławi Amerykę!"), formułę, która na naszych oczach niejako staje się nowym mottem religijno-chrześcijańskim USA.

Klauzula Pierwszej Poprawki, autorstwa Jamesa Madisona, to według znanego historyka amerykańskiego Henry Steele Commager'a „być może najważniejsza decyzja polityczna, jaką osiągnięto w Nowym Świecie”. A to dlatego, że gwarantuje ona nie tylko wolność wyznawania jakiejkolwiek religii, ale również chroni tych, którzy są niewierzącymi. Dla założycieli Stanów Zjednoczonych jedną z najważniejszych kwestii było: oddzielić na zawsze rząd od wpływów kościelnych po to, aby uniknąć horroru, jaki miał miejsce w historii państw wyznaniowych. Jefferson i Madison znali dobrze historię Europy, gdzie rządy sprzężone z Kościołem były powodem nieustannych prześladowań religijnych, wyzysku i ciemnoty mas, ogólnej niestabilności politycznej i — szczególnie w przypadku Kościoła katolickiego — inkwizycji, tortur, palenia czarownic i innych mordów i przestępstw na tle religijnym.

Pluralizm religijny

Wielość wyznań sprawiła, że Alexis de Tocqueville, opisując Amerykę, zwrócił uwagę, iż mieszkańcy tego kraju od początku myśleli o tym, jak religia może wesprzeć demokrację i pluralizm. Myśl polityczna ojców założycieli była oparta na filozofii oświecenia, angielskiej tradycji prawnej i demokratycznych tradycjach antyku. Na tym fundamencie udało się stworzyć republikę szanującą duchowość obywateli i wolną od religijnej nietolerancji. James Madison (ojciec amerykańskiej konstytucji), czwarty prezydent USA, pisał, że droga do sukcesu republiki polega na „zamknięciu w granicach jednego społeczeństwa tak wielu odmiennych klas obywateli, by tworzenie przez większość niesprawiedliwych związków stało się mało możliwe”. Mnogość wyznań nie doprowadziła więc do dramatycznych konfrontacji, a wpływ poszczególnych kościołów na politykę był ograniczany przez interesy pozostałych.

Uznać należy, że niezależnie od zjawisk utrzymywania się różnorodności wyznaniowej w Stanach Zjednoczonych, faktem pozostaje amerykański fenomen pluralizmu religijnego. Voltaire stwierdził: „Gdyby istniała tam jedna religia, to jej despotyzm byłby przerażający. Gdyby były tylko dwie, wówczas mogłyby się wzajemnie wyniszczyć. Ale jest ich tam trzydzieści, przeto egzystują w pokoju i szczęściu”.


źródła:
Boska polityka, Tygodnik "Wprost", Nr 1244, 15.10.2006, Ryszard Małajny,
Mur separacji – państwo a kościół w Stanach Zjednoczonych Ameryki, 1992),
www.racjonalista.pl, www.mateusz.pl, wydawnictwo "W drodze", 2006.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

tom
  • tom
  • 05.10.2011 21:39

Jedni mają motto "God bless America" a inni "Bóg Honor Ojczyzna" - jaka jest różnica?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odnoszę wrażenie, że dzisiaj religia w USA jest używana do tego aby usprawiedliwić i usankcjonować metody prowadzenia wojen przez rząd oparty na neokonserwatystach. Prezydent Bush, baptysta regularnie wspomina o Bogu z którym rozmawia. Wymienione w artykule motto "God bless America", powtarzane w kółko przez praworządnych i bogobojnych Amerykanów, w ich ustach znaczy tyle samo co "śmierć naszym wrogom". A kto jest wrogiem? Ten kto nie jest z nami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.