Pozycja materiału w rankingach:
W internecie pojawił się krótki, amatorski film nakręcony telefonem na miejscu katastrofy polskiego samolotu, na którym słychać dziwne odgłosy, przypominające strzały.
Zobacz także:
Artykuły
(17)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.65)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anna Galony 09.10.2010 22:08
Lepiej tam nie zaglądajcie
http://www.granagieldzie.pl/viewtopic.php?f=34&t=297&start=120&sid=09a86b0c47363fede968858ec11c5a9e
Mariusz Michalski 30.06.2010 21:59
http://www.onet.tv/autor-filmu-nikt-nikogo-nie-zabijal,7107127,1,klip.html# - rozmowa z autorem słynnego filmiku, nakręconego tuż po tragedii.
Mariusz Michalski 21.05.2010 14:15
Władimir Iwanow - to on jako pierwszy nagrał film i umieścił go w internecie po katastrofie prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku. Autor nagrania, które obiegło cały świat, wyraża zdziwienie, w jaki sposób analizowano i manipulowano tym nagraniem - donosi "Fakt".
Mężczyzna w chwili katastrofy znajdował się około 60 metrów od miejsca, gdzie runął samolot. Był jedną z pierwszych osób, które przybyły na miejsce wypadku.
Nie czekając ani chwili chwycił za telefon komórkowy i zaczął dokumentować zdarzenie na filmie. - Zdziwiło mnie, że w palącym się wraku, wśród porozrzucanych rzeczy, połamanych drzew nie widać żadnych ludzi - relacjonował Iwanow.
Na nagranym filmie słychać odgłosy przypominające wystrzał amunicji. Świadek katastrofy słyszał krzyczących milicjantów, którzy w pierwszych chwilach po tragedii próbowali zapanować nad sytuacją. - Nikt nie krzyczał po polsku - mówił Władimir. - Jestem zszokowany, jak to wszystko zostało zmanipulowane. Byłem tam i nie słyszałem niczego w rodzaju "nie zabijajcie nas" - wyjaśnia Iwanow, wyrażając nadzieję, że prawie dwa miesiące po tragedii jego wyznanie rozwieje wszelkie plotki i teorie o charakterze spiskowym dotyczących dramatycznych wydarzeń 10 kwietnia.
Więcej w dzisiejszym wydaniu gazety "Fakt".
http://wiadomosci.onet.pl/2173651,12,swiadek_katastrofy_tu-154_nie_slyszalem_slow_nie_zabijajcie_nas,item.html
Henryk Kokot 28.04.2010 19:16
Panie Zdzisławie, jest Pan taki sam jak Ci których nazywa Pan stadem baranów. W liczbie pojedynczej będzie siwy b...
Pana pomazaniec poleciał tam dociekać prawdy o Katyniu, na jakiej podstawie dociekanie prawdy, przez tych którzy nie wtórują Panu w wychwalaniu zasług bliźniaków, nazywa Pan paranoidalnym rozchwianiem emocjonalnym. Proponuję Panu spojrzeć w lustro, tam zobaczy Pan emocjonalnego paranoika, z tą jednak różnicą, że o stałych, wręcz skostniałych poglądach.
Autor usunął profil 28.04.2010 18:10
odnosnie filmiku - media podaly, ze po analizie stwierdzono trzy fakty: film jest autentyczny, slychac na nim glosy polskie i rosyjskie, ale jakosc jest tak kiepska, ze nic wiecej nie da sie ustalic. tyle. nasze spekulacje uciete.
Roman Woźniak 28.04.2010 17:08
Moim zdaniem zerwanie linii elektrycznej o 8.39 jest pewne. Nie znam tylko odległości od lotniska tej linii. Katastrofa wydarzyła się w kilkanaście sek. max kilka minut po tym fakcie, a wiec max 8.45. Napewno nie 8.58. Wiadomo o której nagrano ostatni kontakt z samolotem. Tylko o to nikt chyba z naszych dziennikarzy strony rosyjskiej nie pytał.
Z drogi nad którą nisko leciał samolot i się rozbił na miejsce upadku pobiegło zapewne wielu gapiów. Ten co znalazł orła można go było dokładniej popytać.
Co do sekcji zwłok to mieli chyba do tego prawo. Wiem od zajmujących się sprawą, Rosjanie robili wszystko z naszymi przedstawicielami i wykonywali wszystkie nasze prośby.
Zwrot bez przesłuchania polskiej czarnej skrzynki, dublera zapisu rosyjskiego (może ją skopiowali?) świadczy o dobrej woli strony Rosyjskiej. Teraz będzie można po pewnym czasie porównać oba zapisy.
Paweł Kubala 28.04.2010 16:30
Media się chyba połapały, że coś jest nie tak. W pierwszych godzinach po katastrofie wydawało się, że wiemy dużo, a jednak jak się okazuje nie wiemy prawie nic. Nawet to, kiedy to się zdarzyło. Pewne, że 10 kwietnia 2010, pewne, że pod Smoleńskiem i tyle. Choc dopiero teraz to się zaczyna trzymać kupy - samolot szybko obniżał lot, żeby wyminąć Ił-a, w trakcie czego doszło do turbulencji, uderzenia o drzewa i się rozbili. Już wcześniej zwracałem uwagę, że Tupolew nie mógł ni ztąd nie z owąd obniżać lotu. Wiadomo też, że do katastrofy mogło dojść kilkanaście minut wcześniej, co by wyjaśniało to, że niektórzy z uczestników uroczystości wiedzieli o tym przed oficjalnym czasem podanym przez Rosjaqn (tj. przed 8:56).
Henryk Kokot 28.04.2010 16:04
Wygląda na to, że spiskowe teorie uzyskują przewagę. Niezrozumiałe jest jednak dlaczego tak długo karmiono nas informacjami (pewnikami) z sufitu? Jeśli jeszcze prokuratorom zarzucą zaniedbania i zaniechanie sekcji zwłok, to kto wie, czy nie będziemy bawić się w ekshumacje ofiar i badania ich pod kątem ewentualnych ran postrzałowych.