Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

138476 miejsce

Strzemiennego!

Minęły święta. Szykujemy się na wystrzałowego sylwestra. Z zasady jest wystrzałowy. Przecież strzelają fajerwerki, szampany. I co i to już? Już Nowy Rok? Czemu tak szybko? Na sobotnich imprezach to trwa dłużej, no i więcej alkoholu jest.

Ale nudy. Tyle szykowania i tylko trochę zabawy. Miało być tak cudownie. Rodzinna atmosfera i wiejskie jedzenie. Skończyło się na spoglądaniu sąsiadów i słabo doprawionym schaboszczaku. I, że ja wydałem na to 200 złotych.

Rzeczywiście dość często można dzisiaj spotkać nudnego sylwestra, na którego idziemy bardziej z obowiązku niż dla przyjemności. Nie trzeba długo myśleć, aby dowiedzieć się co jest przyczyną klasycznej "lipy". To, że Polacy umieją się bawić, jest pewne jak śmierć. Obawiam się, że to nie wystarczy. Problemem mentalnym Polaka jest zbyt konserwatywne obchodzenie tego święta. I przez to wychodzi to, co wychodzi. Ja sam w sylwestra najbardziej czekam na "Szopkę Noworoczną", bo to jedyny ciekawy akcent tego dnia.

Wyobraźmy sobie przeciętną, polską imprezę sylwestrową. Jest 20.00. Na scenę wychodzi jakiś podejrzany typ, w złotym lateksowym garniturze i życzy dobrej zabawy. To już fatalnie wróży na dalszą część imprezy. Teraz będzie się mi kojarzyła tylko z kiczem. To jeszcze pół biedy. Za 20 minut przychodzi kelnerka w brudnym fartuszku z odgrzewanym bigosem. Wtedy już odechciewa mi się nawet jeść. Ale myślę: "Teraz się zacznie zabawa, będzie fajnie". Wychodzi podstarzały band z gitarką i keyboardem. Trzęsą im się głosy, ale jakoś dają radę. Do północy. Z wiekiem głowa coraz słabsza, a wódeczka coraz silniejsza.

Po raz kolejny wchodzi typ w złotym garniturku, tym razem z rozpiętą koszulą. Niepewnym głosem mówi, że bardzo mu przykro, ale przez dalszą część imprezy będzie grał magnetofon. Dobra, nie ma problemu. Przy magnetofonie też można się dobrze bawić. Jest 3.00. Już po punkcie kulminacyjnym. Z magnetofonu wydobywa się biesiadna piosenka, a co trzeci imprezowicz śpi, często w stanie nieważkości. O siódmej wracam do domu, dziwnie się czuję. Idę spać. I pewnie tak by się stało, gdyby nie biegunka, albo (Boże uchowaj) - obstrukcja. Do tego menu warto też dopisać wymioty. W końcu nic co ludzkie mi obce nie jest. O dziesiątej wychodzę spocony z łóżka, nieumyty i z kacem. Witaj Nowy Roku!

Może troszkę wyolbrzymiłem niektóre zajścia. Ale warto zastanowić się czy chcemy tak świętować. Wiejskie imprezy noworoczne bardziej kojarzą się z kacem i obitą mordą, niż z dobrą zabawą. Dajmy na to tacy Anglicy. Wyczytałem gdzieś, że wpadli na pomysł przywitania Nowego Roku pod wodą. Na pewno nie wynudzili się tak jak my na wiejskiej potańcówce. A i widoki lepsze. Polakowi jednak tak nie wolno. Bo to nie patriotyczne. Tatuś chodził na takie imprezy to ja też, nieważne jakim kosztem. A może akurat się uda? Powodzenia. A tymczasem - strzemiennego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Wpadajac w polemikę uważam że ipreza powinna być krótka o dużym ładunku dynamizmu i niespodzianek. Długa nasiadówka powoduje najczęściej wszystkie przypadłości dnia następnego. Warto spróbować inaczej może zobaczyć w parę minut dobre fajerwerki, potem lampka jakiegoś płynu, ciekawy sceniczny występ kabaretu o ile to możliwe krotki spacer po parku i do domciu
pod ciepłą kołderkę.
Ja mieszkam prawie w lesie i jak nie wybywam na zewnątrz po noworocznym toaście z rodziną biorę niewielką flaszeczkę brymuchy i obchodzę swoje włości
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie chcę się tu bynajmniej tłumaczyć z mojej wypowiedzi. W końcu to moje subiektywne odczucie. Moim celem bynajmniej nie było jakieś wyśmianie poziomu intelektualnego czy rozrywkowego imprez wiejskich. Chcę tylko zwrócić uwagę na zatrzymaną w miejscu polską mentalność,o nierozwijającej się naszej kulturze. Widać to w przykładach za granicą. Sądze,że właśnie postrzeganie kaca i obitej mordy jako dobrej zabawy sprawia,że jesteśmy kojarzeni jako chamy i prostaki. A co do pańskiej wypowiedzi - można się dobrze bawić bez szampanu, koniaku i wody mineralnej. Wystarczy trochę dobrej organizacji i kultury. Zwykłej, ludzkiej. Bo jeśli na takich imprezach sylwestrowych mamy pogłębiać złe nałogi i lać się jak w jakiejś słabej dyskotece to to nie ma sensu. Takie jest moje zdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cytat Wiejskie imprezy noworoczne bardziej kojarzą się z kacem i obitą mordą, niż z dobrą zabawą.

a co to jest dobra zabawa ?
szampan , koniak , brymucha a może woda mineralna

które imprezy pamietamy
te wykwintne czy te orginalne z kacem i obitą mordą

to zależy czy ta obita morda to nasza obita morda jeśli inna to OK!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.