Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

53750 miejsce

Studenci bez granic

Ciągle wzrasta liczba polskich studentów wyjeżdżających na wymiany międzynarodowe i krajowe. Skala zjawiska pozwala mówić o nowym sposobie na studiowanie.

Strona www programu Erasmus. / Fot. http://www.erasmus.org.pl/Minęło 21 lat od powstania międzynarodowego programu wymian studenckich Erasmus. Nie da się nie zauważyć, że od tego momentu na polskich uczelniach wiele się zmieniło, przede wszystkim to, że polscy studenci z roku na rok są coraz bardziej mobilni. Wystarczy spojrzeć na statystyki, aby zauważyć, że coraz więcej studentów korzysta z programów wymian studenckich. Kiedy w 1987 roku powstał Erasmus, na zagraniczne studiowanie zdecydowało się 1426 Polaków. W ubiegłym roku akademickim ta liczba sięgnęła już 11 219.

O dużym zainteresowaniu studiowaniem poza macierzystą uczelnią świadczy nie tylko liczba młodych ludzi deklarujących chęć podjęcia tego typu nauki. Znamienny jest także fakt, że po Erasmusie powstały także inne programy umożliwiające wyjazd. CEEPUS, podobnie jak Erasmus, zajmuje się wymianami zagranicznymi. A jeśli ktoś nie jest wystarczająco odważny, aby skorzystać z programu międzynarodowego, może zdecydować się na krajową wymianę międzyuczelnianą w ramach programu MOST. W ten sposób w minionym semestrze studiowało ponad 600 osób.

Czemu wszyscy wyjeżdżają ?


Pewne jest, że w ostatnich latach powstał nowy styl studiowania. Studenci nie są już tak bardzo przywiązani do swojej alma mater, bez większych trudności mogą uczyć się za granicą, a co najmniej w innym mieście Polski. Gdzie leży przyczyna tak dużego wzrostu popularności wymian studenckich? Zapewne wpisuje się w zmiany kulturowe, społeczne i polityczne Europy.

- Chciałbym lepiej poznać kraj, o którym tak wiele dowiaduję się na studiach, ludzi, a także język - mówi Jerzy Trojanczuk, student Europeistyki Wschodniosłowiańskiej na Uniwersytecie Warszawskim, który ma zamiar wyjechać. Chęć nauki nie jest jednak jedynym powodem, który kieruje studentami przy podjęciu decyzji o wyjeździe. Okazuje się, że nie mniej ważnym powodem jest zwykła ciekawość i potrzeba nowych wrażeń.

- Pojechałem z ciekawości, ponieważ chciałem zobaczyć jak wygląda nauka na studiach w innym kraju, czym różni się organizacja studiów i wymagania u nas i gdzie indziej. Poza tym po to, żeby pomieszkać w innym kraju, zobaczyć, jak ludzie inaczej patrzą na te same sprawy - deklaruje Maciej Błaszczak z Lotnictwa i Kosmonautyki na Politechnice Warszawskiej, który wyjechał do Anglii.

Dorota Hentel, która studiuje na wydziale polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, a wyjechała na semestr do Krakowa, deklaruje: - O programie dowiedziałam się dzięki mojej koleżance, która już na niej przebywała. Postanowiłam również spróbować, tym bardziej, że obecne miejsce nauki zaczynało mnie już nudzić.

W dobie tak zwanego wyścigu szczurów mogłoby się wydawać, że studenci wyjeżdżają z przyczyn czysto praktycznych, dlatego że chcą móc wzbogacić swoje CV o zagraniczny wyjazd, tym samym udowodnić też, że mieli okazję dobrze nauczyć się języka obcego. Tymczasem coraz częściej młodzi ludzie deklarują, że do wyjazdu popchnęła ich czysta ciekawość, chęć nowych ciekawych wrażeń. Z tego wynika wniosek, że dziś wyjazdy na wymiany studenckie stały się w dużej mierzy po prostu nowym stylem studiowania, ciekawym sposobem na urozmaicenie kilku lat spędzonych na nauce. - Dla mnie udział w wymianach jest sposobem na nowy styl, ale nie tyle studiowania, co życia. Pozwala odkryć nowe możliwości i wzbudzić w nas zainteresowania, o które nawet byśmy się nie podejrzewali – mówi Dorota. Maciej, pytany o to, czym był dla niego udział w wymianie mówi: - Na pewno nowy styl studiowania, zmiana dekoracji, zmiana reguł gry. Wyjeżdżając na Erasmusa nie myślałem o tym, że wpis w CV o tym może mi dać jakieś korzyści w karierze. Z perspektywy widzę, że informacja o wymianie zawsze wzbudzała zainteresowanie potencjalnych pracodawców, ale nie sądzę, żeby miała dla nich szczególnie istotne znaczenie.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia


Co ciekawe, niejednokrotnie studencka przygoda z programami wymiany nie kończy się na jednym wyjeździe. Zasmakowanie w wielokulturowości, poznanie nowego kraju pozostawia głód kolejnych podróży. - Wyjechałam dopiero raz - na MOST, ale mam wielką ochotę uczynić to jeszcze raz, mam nadzieję, że mi się uda. Są nawet plany, aby wyjechać całą ekipą z obecnej wymiany razem do jednego miasta - mówi Dorota. Jerzy, który swoją pierwszą wyprawę ma dopiero w planach, ma nadzieję, że uda mu się wyjechać więcej niż raz. Okazuje się, że wyjazd na wymianę jest jak wirus, raz zaszczepiony powoduje, że student wciąż chce więcej.

Liczba studentów korzystających z Erasmusa i innych programów systematycznie rośnie. Może kiedyś dojdzie do sytuacji, kiedy studentów, którzy choć raz wyjechali będzie więcej niż tych kurczowo trzymających się swojej uczelni. Ci, którzy skorzystali z możliwości, jakie dają tego typu programy, zauważają różnicę między tymi którzy wyjechali i tymi, którzy jeszcze tego nie zrobili. - Brak strachu i obaw przed wyjazdem, na którym należy się czegoś nauczyć, wykonać jakąś pracę. Łatwość korzystania z zagranicznych publikacji naukowych - takie różnice widzi Maciej. - Studenci, którzy skorzystali chociaż raz z takiej wymiany, są bardziej żywiołowi i chętni na podejmowanie niekonwencjonalnych zadań. Mają bardzo dużo energii i cały czas myślą, gdzie ją spożytkować. Oczywiście są też takie osoby, którym wyjazd nie jest do tego potrzebny, ale on naprawdę bardzo dużo daje i pozwala w bardziej życzliwy i bezproblemowy sposób patrzeć na świat - dodaje Dorota.

Przyjemność dla wybranych


Należy jednak pamiętać, że Erasmus nie jest atrakcją dla mniej zamożnych studentów. Wyjeżdżający muszą liczyć się z tym, że pobyt za granicą wiąże się z dużymi wydatkami. Najczęściej stypendia nie pokrywają całych kosztów utrzymania studenta. Studiowanie w obcym języku jest zaś na tyle absorbujące, że najczęściej uniemożliwia dodatkową pracę. Zapewne jest to główna przeszkoda, dla której wielu studentów nadal nie decyduje się na wyjazd. Pozostaje im jednak MOST, który tak dużych nakładów finansowych nie wymaga. Studenci, zanim podejmą decyzję o wyjeździe, powinni też pamiętać, że zawsze pozostają różnice programowe, które po powrocie trzeba będzie nadrabiać, co wymaga czasu, pracowitości i dużo zaangażowania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 11.04.2009 18:05

ja tez bylem na Erasmusie i byl to najlepszy czas mojego zycia. zainteresowanym polecam http://www.erasmuse.pl gdzie mozna znalezc opinie wielu stypendtystow.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Popieram rozpowszechnianie informacji o możliwościach choćby czasowego studiowania za granicą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plusik :)
Ja bylam na Erasmusie i bylo wspaniale. Bardzo duzo mi to dalo - jezykowo i mentalnie. :-)

A co do kwestii fiansowych, to jest bardzo roznie. Ja bylam w niewielkim miasteczku w Niemczech, gdzie ceny wcale nie byly szczegolnie wyzsze niz krakowskie i dolozylam z wlasnej kieszeni naprawde niewiele. Duzo zalezy od miejsca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.