Pozycja materiału w rankingach:
"Edukacja prawem, nie towarem", "Bezpłatne studia", "Kudrycka do dymisji" - to były główne hasła studentów protestujących wczoraj na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego w ramach akcji "Alarm dla edukacji".
Członkowie nowej organizacji studenckiej - Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego pikietowali przeciw płatnym studiom i współfinansowaniu uczelni przez prywatne firmy. Z transparentami spotkali się pod bramą UW tuż przed południem. Data i godzina pikiety nie były przypadkowym wyborem. - 17 października, czyli Międzynarodowy Dzień Studenta jest doskonałą okazją do zwrócenia uwagi na problemy uczelni wyższych - mówił Marcin z Demokratycznego Zrzeszenia Studentów. Godzina - za pięć dwunasta - symbolizowała ostatnią chwilę na wycofanie negatywnych zmian w szkolnictwie wyższym. Zobacz także:
Artykuły
(36)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.86)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Mateusz Malczak 19.11.2009 10:44
Oczywiście, że nie ogranicza się do przelewania pieniędzy tylko i wyłącznie...pomijając jakoś niektórych wykładów na uczelniach ekonomicznych czy humanistycznych, gdzie tak naprawdę wykładają rodzinne klany, które naprawdę nie wnoszą nic nowego do pozyskiwanej przez studenta wiedzy już od kilku lat...co do uczelni technicznych to jednak wsparcie finansowe pomaga chociażby w zakupie nowego sprzętu i odpowiedniej ilości podręczników i to jest chyba pierwszy krok do poprawy poziomu nauczania...
Livia Kolan 18.11.2009 22:58
Przede wszystkim nie podobają mi się zasady, na jakich można będzie uzyskać "zezwolenie" na darmowe studiowanie drugiego kierunku. U mnie na roku jest teraz 30 osób, a ile jest na prawie?... Jeśli policzymy z tego procent tych najlepszych to ode mnie będą pewnie 1-2 osoby, a z prawa 10-20...
Jan Piotr Ziółkowski 18.11.2009 22:51
Mateuszu, sprawa jakości wyższego kształcenia jest bardziej skomplikowana i nie ogranicza się do przelewanych pieniędzy. Poza tym zachodnie uczelnie to nie jest bajkowa kraina. Mają takie same problemy jak my. Dla kontrastu postawmy obok siebie protestujących od trzech tygodni studentów austriackich (studia są całkiem wolne) i protestujących od tygodnia studentów niemieckich (opłaty za studia są tam od dłuższego czasu i to dość powszzechne). Okazuje się, że współfinansowanie nie jest wcale złotym środkiem. A inne czynniki? Proces boloński ma wiele naprawdę złych skutków, ale pod wieloma względami wprowadza zmiany nieuchronne.
Mój artykuł powiązany: link
Mateusz Malczak 18.11.2009 22:19
ja myślę, że nie ma co protestować i mówić, że nauka to przywilej...przywilej jak każdy inny...jeśli chcemy mieć edukację wyższą na coraz lepszym poziomie to niestety nie uciekniemy od opłat i współfinansowania uniwerków...poza tym na takich zasadach funkcjonują zachodnie uczelnie wyższe i jakoś nie można im niczego zarzucić, wręcz są lepsze od naszych i to dużo...a poza tym kto powiedział, że studiować musi każdy po kilka kierunków...nie o to chyba chodzi?
Wiktoria Mlecz 18.11.2009 20:22
Jeden kierunek, a porządnie mogliby skończyć. Zamiast protestów, proponuję wziąć się do nauki i skończyć chociaż ten jeden dobrze.
Kolejna awaria na torach. Czy polskie koleje są bezpiecznie?
(odsłon: +245)