Pozycja materiału w rankingach:
Jak przyszłość czeka młodych ludzi urodzonych pod koniec lat 80.? Młodzi Polacy szukają pracy, praktyk, ale ponieważ nadciąga kryzys "zaczepić się" jest im coraz trudniej. Czy w Polsce nie ma perspektyw dla młodych? Czy wszyscy muszą wyemigrować w poszukiwaniu pracy a może czeka nas bunt jak w Grecji?
W tym kraju nie ma perspektyw dla młodych?
Pół roku temu postanowiłam zrezygnować z posady kelnerki w jednej z nowopowstających sieci pizzerii. Pytacie dlaczego? I w zasadzie po co to wszystko piszę?Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(0.00)
Wiek: 62 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Karolina K. 26.01.2009 21:01
może i materiał był trochę wykrzyczany, ale byłam lekko zdesperowana... a fakty są faktami... mimo, że również staram się być optymistką, czasem jest bardzo ciężko i tylko ci co byli przy mnie, wówczas gdy szukałam pracy wiedzą jak to wyglądało... ile tak naprawdę dawałam z siebie...
więc empatii trochę proszę... pozdrawiam wszystkich
Teresa Opyrchał 20.12.2008 23:24
Tekst jest bardzo dobry. Nie istotne są nazwy firm, uczelni. Istota tkwi w rzeczywistej trudności w znalezieniu pracy. Wielu młodych ludzi robi wszystko co może, aby uzyskać doświadczenie a w końcu prace. Niektóre osoby wypowiadając się tutaj ujawniły pewną ignorancję co do tego tematu. Nawet za granicą są problemy. Np. w Norwegii pracodawcy podwyższyli pułap podczas rekrutacji. Ewentualny kandydat musi znać język norweski. Tak mi mówiła Polka pracująca w tym kraju. Chodzi tu o wymagania pracodawców, często z kosmosu wzięte. Pracodawcy wymagają cudów (np. do gazety o tematyce pociągowej/kolejarskiej potrzeba dziennikarza przynajmniej z rocznym doświadczeniem w tej branży. Gdzie oni takiego znajdą?Nie wyobrażam sobie. A oferta aktualna już bardzo długo....). Potrafią zrobić z wymagań: spis umiejętności aż wycisną z kandydata wszystko. Co do tego stażu to jest prawda. Co ma taki człowiek zrobić? Uczyć się więcej? Znajomości nie wystarczą. Znajomi nieraz boją się załatwić prace. Obecnie mogą ją sami stracić. Koleżanka po politechnice krakowskiej dostała z urzędy pracy propozycje pracy w... Żabce. Odmówiła. I racja! Po tylu latach wkuwania ma wykładać towary?Siedzieć na kasie? A może macie jakąś receptę?Taką rzeczywiście, która pomoże. Może to wszystko zależy od szczęścia?
Grzegorz Garczyński 20.12.2008 13:02
w tym roku obchodziłem 20-ste urodziny. W ubiegłym roku pracowałem pierwszy raz u "obcego szefa". Była to praca wakacyjna, ale legalna, w Polsce, za dobre pieniądze. W tym roku ten sam szef zadzwonił, żeby znowu zaprosić mnie do współpracy. Przed 18-stką, przez kilka lat, prowadziłem własny mini biznes na portalach aukcyjnych. Udawało mi się wyciągnąć kilka stówek na czysto. Niby niewiele ale dziś pracując jako dziennikarz zarabiam mniej ;) jednak robię to co lubię i bardzo mi to odpowiada. Żyję nadzieją, że za kilka miesięcy/lat moje zarobki urosną i będę robił to co lubie i zarabiał ile chce..Jest ciężko ale da się.. Pozdrawiam
Mirosława Kasowska 20.12.2008 12:51
Coś tu jest dziwnego. Starsi skarżą się, że pracodawcy stawiają na młodych, a młodzi, że na tych z doświadczeniem. Przyczyna takiego stany rzeczy zapewne nie jest jedna, a poszczególne przypadki należy rozpatrywać indywidualnie. Zanim się zacznie szukać pracy bezwzględnie należy najpierw zebrać i przeanalizować maksymalną ilość informacji na temat aktualnego stanu i wymogów aktualnego rynku pracy. Różnie to wygląda w odmiennych sektorach gospodarki. A tak w ogóle... jeżeli jakieś starania nie przynoszą skutku, to trzeba zmienić metodę postępowania.
Dorota Jucha 20.12.2008 11:40
właśnie.. po co ta anonimowość. przecież nie pisze ani o uczelni, ani o kierunku studiów, nie wymienia z nawy firm, w których szukała pracy. Poza tym tekst jest za bardzo wykrzyczany, a przez to dla mnie nie do końca wiarygodny.
Olga Wiśniowska 20.12.2008 11:04
kiedy był wybuch w Czarnobylu, mówiłam "a gugu". w 1989 sepleniłam "solidarność, Lech Wałęsa, przecz z komuną" i dumnie podnosiłam palce w geście zwycięstwa. nie wiedziałam, co to znaczy. ale dzięki tamtym wydarzeniom mogę w ogóle myśleć o praktykach, stażu czy pracy. takiej pracy, która sprawi mi przyjemność, nie będzie tylko odrabianiem pańszczyzny.
dziennikarstwo jest jednym z najtrudniejszych zawodów dla ludzi bez doświadczenia. podobno nie sposób się przebić. podobno. od pół roku biegam po mieście, piszę, robię to, co lubię. zarabiam na przysłowiowe waciki. ciągle się uczę, jak robić to lepiej. chcę wierzyć, że nie będzie to trwało w nieskończoność. przecież się staram. a jak czegoś bardzo chcę, to tak się stanie.
tu działa prawo dżungli: słabo zmotywowani odpadają. wystarczy po prostu chcieć, a można wszystko.
dziwnie wygląda tu ta anonimowość. czyżby redakcja sama chciała rozpętać dyskusję podszywając się pod Karolinę? :D