Facebook Google+ Twitter

Studenci - tania siła robocza w Polsce

Jak przyszłość czeka młodych ludzi urodzonych pod koniec lat 80.? Młodzi Polacy szukają pracy, praktyk, ale ponieważ nadciąga kryzys "zaczepić się" jest im coraz trudniej. Czy w Polsce nie ma perspektyw dla młodych? Czy wszyscy muszą wyemigrować w poszukiwaniu pracy a może czeka nas bunt jak w Grecji?

Sonda

W tym kraju nie ma perspektyw dla młodych?

Zdjęcie ilustracyjne, nie przedstawia autorki tekstu / Fot. Archiwum PP/Katarzyna Prokuska/Gazeta Krakowska Pół roku temu postanowiłam zrezygnować z posady kelnerki w jednej z nowopowstających sieci pizzerii. Pytacie dlaczego? I w zasadzie po co to wszystko piszę?

Moja opowieść nie jest niczym wyjątkowym. Nie ja jedyna znalazłam się w patowym położeniu, chorej sytuacji. Lecz chorej nie z własnego wyboru. Chorej dzięki pracodawcom. Chorej dzięki instytucjom, które mają pomagać ludziom młodym zdobywać doświadczenie zawodowe a nie robią zupełnie nic w tym kierunku. Non stop słyszymy, że jest lepiej. A ja pytam gdzie jest lepiej? Bo w swoim świecie tego nie zauważyłam. Nie zauważyłam tego wstając rano i zastanawiając się czy przed 30. zdążę znaleźć normalną pracę. Czy będę mogła kiedyś założyć rodzinę, mieć dzieci. Bo jak na razie nie widzę na to żadnych szans. Bez pracy, grosza na cokolwiek. Dobrze, że mam rodziców i jeszcze studiuję, bo zawsze mogę liczyć na jakiś grosz. Ale ile tak można? Już dziś czuję się zażenowana kiedy idę do sklepu i to oni za wszystko płacą. Chciałabym inaczej.


W Polsce nie ma perspektyw dla młodych?


Powoli dociera do mnie, że w tym kraju nie ma perspektyw dla młodych. Że w Polsce nie stawia się na wykształcenie, na potencjał, na błyskotliwe idee. W Polsce stawia się na doświadczenie, którego de facto nie da się zdobyć no bo właściwie jak? Albo gdzie?

Studenci - tania siła robocza XXI wieku. Tak powinien brzmieć opis „naszej” grupy społecznej w encyklopediach. Alternatywnie: grupa społeczna, która wyginęła zaraz po fali wielkiego kryzysu gospodarczego w Polsce.

My studenci jesteśmy najmniej uprzywilejowaną grupą w tym kraju. Wszyscy walczą o podwyżki. Górnicy, lekarze, pielęgniarki. My nie bo nawet pracy nie mamy. Pracodawcy nam nie ufają i kompletnie się z nami nie liczą. Jesteśmy przegrani na tym polu bitwy.

„Jest pani młoda, ambitna, wszechstronna. Ale jest pani studentką. A studenci są niestabilni. Jaką mam mieć pewność, że nie zechce pani odejść z firmy? Że za rok, dwa, praca pani nie znudzi?” – pytają. A ja gdybym mogła, odpowiedziałabym: A jaką ma pan pewność, że każdy inny pracownik nie zechce odejść? Niezależnie od tego czy jest ładny, brzydki, chudy, ma duży nos, dwa doktoraty czy 50 lat? I co teraz? Nic. Bo - niestety - nic to nie zmieni. Mój bunt, mój protest jest tylko cichym szeptem w tym całym zgiełku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

może i materiał był trochę wykrzyczany, ale byłam lekko zdesperowana... a fakty są faktami... mimo, że również staram się być optymistką, czasem jest bardzo ciężko i tylko ci co byli przy mnie, wówczas gdy szukałam pracy wiedzą jak to wyglądało... ile tak naprawdę dawałam z siebie...
więc empatii trochę proszę... pozdrawiam wszystkich

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst jest bardzo dobry. Nie istotne są nazwy firm, uczelni. Istota tkwi w rzeczywistej trudności w znalezieniu pracy. Wielu młodych ludzi robi wszystko co może, aby uzyskać doświadczenie a w końcu prace. Niektóre osoby wypowiadając się tutaj ujawniły pewną ignorancję co do tego tematu. Nawet za granicą są problemy. Np. w Norwegii pracodawcy podwyższyli pułap podczas rekrutacji. Ewentualny kandydat musi znać język norweski. Tak mi mówiła Polka pracująca w tym kraju. Chodzi tu o wymagania pracodawców, często z kosmosu wzięte. Pracodawcy wymagają cudów (np. do gazety o tematyce pociągowej/kolejarskiej potrzeba dziennikarza przynajmniej z rocznym doświadczeniem w tej branży. Gdzie oni takiego znajdą?Nie wyobrażam sobie. A oferta aktualna już bardzo długo....). Potrafią zrobić z wymagań: spis umiejętności aż wycisną z kandydata wszystko. Co do tego stażu to jest prawda. Co ma taki człowiek zrobić? Uczyć się więcej? Znajomości nie wystarczą. Znajomi nieraz boją się załatwić prace. Obecnie mogą ją sami stracić. Koleżanka po politechnice krakowskiej dostała z urzędy pracy propozycje pracy w... Żabce. Odmówiła. I racja! Po tylu latach wkuwania ma wykładać towary?Siedzieć na kasie? A może macie jakąś receptę?Taką rzeczywiście, która pomoże. Może to wszystko zależy od szczęścia?

Komentarz został ukrytyrozwiń

w tym roku obchodziłem 20-ste urodziny. W ubiegłym roku pracowałem pierwszy raz u "obcego szefa". Była to praca wakacyjna, ale legalna, w Polsce, za dobre pieniądze. W tym roku ten sam szef zadzwonił, żeby znowu zaprosić mnie do współpracy. Przed 18-stką, przez kilka lat, prowadziłem własny mini biznes na portalach aukcyjnych. Udawało mi się wyciągnąć kilka stówek na czysto. Niby niewiele ale dziś pracując jako dziennikarz zarabiam mniej ;) jednak robię to co lubię i bardzo mi to odpowiada. Żyję nadzieją, że za kilka miesięcy/lat moje zarobki urosną i będę robił to co lubie i zarabiał ile chce..Jest ciężko ale da się.. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś tu jest dziwnego. Starsi skarżą się, że pracodawcy stawiają na młodych, a młodzi, że na tych z doświadczeniem. Przyczyna takiego stany rzeczy zapewne nie jest jedna, a poszczególne przypadki należy rozpatrywać indywidualnie. Zanim się zacznie szukać pracy bezwzględnie należy najpierw zebrać i przeanalizować maksymalną ilość informacji na temat aktualnego stanu i wymogów aktualnego rynku pracy. Różnie to wygląda w odmiennych sektorach gospodarki. A tak w ogóle... jeżeli jakieś starania nie przynoszą skutku, to trzeba zmienić metodę postępowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

właśnie.. po co ta anonimowość. przecież nie pisze ani o uczelni, ani o kierunku studiów, nie wymienia z nawy firm, w których szukała pracy. Poza tym tekst jest za bardzo wykrzyczany, a przez to dla mnie nie do końca wiarygodny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

kiedy był wybuch w Czarnobylu, mówiłam "a gugu". w 1989 sepleniłam "solidarność, Lech Wałęsa, przecz z komuną" i dumnie podnosiłam palce w geście zwycięstwa. nie wiedziałam, co to znaczy. ale dzięki tamtym wydarzeniom mogę w ogóle myśleć o praktykach, stażu czy pracy. takiej pracy, która sprawi mi przyjemność, nie będzie tylko odrabianiem pańszczyzny.
dziennikarstwo jest jednym z najtrudniejszych zawodów dla ludzi bez doświadczenia. podobno nie sposób się przebić. podobno. od pół roku biegam po mieście, piszę, robię to, co lubię. zarabiam na przysłowiowe waciki. ciągle się uczę, jak robić to lepiej. chcę wierzyć, że nie będzie to trwało w nieskończoność. przecież się staram. a jak czegoś bardzo chcę, to tak się stanie.
tu działa prawo dżungli: słabo zmotywowani odpadają. wystarczy po prostu chcieć, a można wszystko.

dziwnie wygląda tu ta anonimowość. czyżby redakcja sama chciała rozpętać dyskusję podszywając się pod Karolinę? :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.