Pozycja materiału w rankingach:
"USOS dziełem szatana". "System tylko dla geniuszy czy totalna porażka". - To tylko niektóre z nadających się do zacytowania opinii na forach o elektronicznym systemie zapisów na zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim.
Studentka Uniwersytetu Warszawskiego - Ola - próbowała zapisać się na zajęcia za pomocą Uniwersyteckiego Systemu Obsługi Studentów (USOS). Zgodnie z jej planem rejestracja miała zacząć się o godzinie 15. Gdy dziewczyna zalogowała się do systemu spotkała ją niemiła niespodzianka. Wszystkie miejsca były już zajęte. Okazało się, że pani z dziekanatu uruchomiła rejestrację trzy godziny wcześniej.Zobacz także:
Artykuły
(736)
Galerie
(33)
Średnia ocen
(4.28)
Wiek: 24 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Kontakt: mariuszmichalak@o2.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marcin gronowski 07.10.2010 08:37
Gratuluję autorowi powściągliwości w pisaniu. Ja bym się na taką nie zdobył.
Jako były student UW napisze, że był to najfatalniejszy system do obsługi rejestracji jaki tylko napisano. Jeszcze 5 lat temu był problemów było bardzo dużo. Pomijam fatalny 'web-usability' (grupowanie przedmiotów według dziwnych kluczy, wepchnięcie tych samych lub bardzo podobnych funkcjonalności w zupełnie różne miejsca) to przede wszystkim błędy, błędy w oprogramowaniu (USOS niechcący przypadkiem zapisał na zajęcia z innego wydziału, choć nie było nawet dostępu do rejestracji, fatalne zabezpieczenie aplikacji z czego chętnie korzystaliśmy ;-) ) i notorycznie zdarzające się awarie systemu. Mam wrażenie, że pisali go niezbyt rozgarnięci studenci na zaliczenie jakiegoś przedmiotu ;-).
Muszę przyznać, że z czasem system był coraz bardziej dopracowany i pod koniec mojej kariery na UW działał całkiem sprawnie, ale nie smak pozostał (tym bardziej, że z powodów błędów USOS musiałem podarować UW trochę pieniędzy)
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7377)