Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Portfel > Edukacja > Studenci w Niemczech zapłacą za swoje studia

Pozycja materiału w rankingach:

17981 miejsce

Dział: Edukacja

Ocena: 25pkt

Oceń:

Studenci w Niemczech zapłacą za swoje studia


Przez wiele lat studenci nie płacili w Niemczech za naukę. Teraz ich sytuacja się zmieniła. Z początkiem drugiego semestru będą musieli zapłacić za swoje studia i nie będą to małe kwoty.

Przez wiele lat studia w Niemczech były darmowe. Żak zobowiązany był opłacać tzw. wpisowe na semestr, którego wysokość wahała się w zależności od regionu. Czasem było to kilkadziesiąt euro (Bawaria), czasem jednak dużo więcej (w Dolnej Saksonii w bieżącym roku akademickim była to kwota 146 euro, przy czym tamtejsi studenci mają prawo do darmowych przejazdów komunikacją miejską oraz pociągami regionalnymi).
Darmowa edukacja w szkołach wyższych miała gwarantować wszystkim dostęp do nauki. Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał wprowadzony w roku 2002 zakaz pobierania czesnego od niemieckich studentów za niezgodny z konstytucją. Tym samym dał zielone światło uniwersytetom, które chętnie nałożą opłaty na swoich studentów. Chodzi o sumy niebagatelne, ale dokładna wysokość czesnego będzie zależeć od decyzji danego landu. W Bawarii, najbogatszym landzie Niemiec, będzie to blisko 600 euro za semestr nauki. Oczywiście przedstawiciele władz zapowiadają wprowadzenie specjalnych programów pomocy dla tych, którzy z opłaceniem kosztów nauki sobie nie poradzą.

Kto opłaci studia?

Fot.: U.A.MarczewskaDla niemieckich studentów normalną sprawą jest, że uczą się i jednocześnie pracują. Nie wszyscy mają jednak szczęście i możliwość podjęcia stałej pracy na poważnym stanowisku w czasie studiów. Bardzo często są to więc zajęcia dodatkowe, tymczasowe jak praca w kawiarni czy sklepie. Płace są dużo wyższe niż u nas, trudno jednak powiedzieć, by z tej kwoty bez problemu mógł utrzymać się student, dzielący swój czas pomiędzy wykłady, naukę i pracę, nie mówiąc o opłaceniu wysokiego czesnego. Część studentów na pewno skorzysta z pomocy rodziców. Ale i dla nich kwota 585 euro (tyle kosztować będzie czesne na Friedrich-Alexander Universität, uczelni działającej na terenie Norymbergi i Erlangen) nawet jako wydatek jednorazowy, nie jest mała.
Gazetka studencka działająca przy Friedrich-Alexander Universität, zamieściła wywiady z dwójką studentów. Oboje przyznają, że sami nie są w stanie opłacić czesnego. W przypadku Claudii, studentki farmacji, wydatek wezmą na siebie rodzice. Dla Tolgi, studenta informatyki, jest to ciągle problem, którego nie potrafi rozwiązać.

- Z pracą studentów w Niemczech jest bardzo różnie - opowiada mi Julia Akerlund, studentka ostatniego roku politologii. - Wszystko zależy od tego co się studiuje i ile ma się wolnego czasu. Średnie zarobki to jakieś 7 euro za godzinę. Tyle zarabiałam pracując w kawiarni. Obecnie pracuję na uniwersytecie jako osoba pomagająca studentom i zarabiam 5 i pól euro za godzinę.
Julia przybliża mi również kwestię pomocy socjalnej dla studentów:
- Jeśli ani student, ani jego rodzice nie są w stanie pokryć kosztów utrzymania w czasie studiów, można otrzymać stypendium państwowe. Połowę tych pieniędzy dostaje się jakby w prezencie od państwa, drugą połowę trzeba spłacić w ciągu dwudziestu lat od zakończenia studiów. Ponadto każdy student może zaciągnąć kredyt na pokrycie czesnego. Problemem jest jednak to, że przy spłacie pojawiają się odsetki. Dla dzieci bogatszych rodziców nie będzie to problemem, ale dla osób pochodzących z biedniejszych domów, sytuacja nie wygląda dobrze. Jeśli wezmą kredyt i zdecydują się na stypendium państwowe, muszą liczyć się z tym, że w momencie zakończenia studiów będą mieć mnóstwo długów.

To kłopot nie tylko studentów niemieckich

Konieczność płacenia za studia wyższe uderzy po kieszeniach nie tylko Niemców. Na tamtejszych uczelniach wprost roi się od studentów zagranicznych, wśród których największą grupą są Polacy. Agata, studentka, farmacji, która wieczorami dorabia w pubie, przyznaje, że będzie ciężko, nie traci jednak optymizmu.
- Będę się starać o wszystkie możliwe stypendia. Jakoś to będzie.

Zobacz także:

Urszula Agata Marczewska OFFline profil autora

Autor: Urszula Agata Marczewska

Napisz do autora

Artykuły (207) Galerie (21) Średnia ocen (4.72)

Wiek: 29 | Miejscowość: Zurych | Kraj: Szwajcaria

O mnie: Mól książkowy o zmiennym kolorze włosów.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 19

Sortuj komentarze:

Marek Iwaniszyn 06.02.2007 21:14

Ocena: Ocena pozytywna 8 Ocena negatywna 13

Nie zgadzam się z postulatem Agaty, że studia państwowe - mam rozumieć dzienne powinny być płatne. I dobrze że takie nie są. Bo nie są! Oczywistym jest, że jeśli ktoś nie zdaje egzaminów w terminie to za to płaci. Ale to wynika tylko i wyłącznie z jego winy! Nie musi za nie płacić....wystarczy się przyłożyć i zaliczyć w terminach;)
Wprowadzając opłaty na dziennych studiach w prostej linii prowadzi się do tego, że możliwość studiowania na państwowych uczelniach miałaby tylko elita. Bo kogo stać by było na dzienne płatne studia? Na pewno nie tych którzy teraz na nich są! W większość;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Czaja 06.02.2007 21:06

Ocena: Ocena pozytywna 9 Ocena negatywna 13

Agato + za intuicje dziennikarską oraz talent.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 06.02.2007 20:36

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 10

No bo co, my Polacy, zrobiliśmy dobrze? Ktoś zna jakiś przykład? Taki oczywisty i pierwszy z brzegu? Nawet paru słow nie potrafimy przysposobić do naszego języka. A finanse, motoryzacja w tym autostrady, op. zdr.? Leżą!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszula Agata Marczewska 06.02.2007 20:30

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 13

Oczywiście że studia powinny być platne.
De facto są. Nawet te państwowe. Mam na myśli placenie za powtórki egzaminów itd. Oplaty, niekoniecznie wysokie, moglyby się równać modernizacji uczelni. Na UJ na niektórych krzeslach czlowiek boi się siadać. Możnaby też np. zwolnić z oplat pierwszorocznych, tak by mieli czas na "zalapanie się" do życia studenckiego i stwierdzenie czy byliby w stanie dorabiać na boku w takim wymiarze, by oplacić czesne. No i oczywiście korzystne kredyty.

Tylko jakoś boję się, że jakby się już za to wzięli, to.. zrobiliby źle ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 06.02.2007 20:07

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 10

Niektorzy mawiają - nie ma darmowych obiadów. *Przez wiele lat studia w Niemczech były darmowe* - darmowe czy ktoś fundował? Niemcy myślą o opłatach za autostrady. Zbyt socjalne państwo. Pomagają wszystkim dookoła, masa luda ich oszukuje wg schematu choćby pana Mola. Za komuny słyszałem, że niektorzy nasi rodacy urodzeni na przedwojennych ziemiach niemieckich szli do urzędów niemieckich i dostawali ileś tam marek. Podziwiam Niemców, bo przy naszej gospodarce to już dawno by ich zlicytowano...Generalnie - za wszystko powinniśmy płacić. Nawet za naukę,ale w tym przypadku powinny być udzilane korzystne niekomercyjne kredyty. A nie jakza komuny - panie szły na studia (np. techniczne), aby mężów poznać i przedłużyć młodość i nie w głowie im byłą praca. Albo latami niektórzy studiowali. Albo wielu wyjeżdżało za granicę z ufundowanymi studiami. Owszem, w wielu przypadkach przez rodziców, ale nie zawsze. Jeśli studia bylyby płatne to i podatki o tyle mogłyby być zmniejszone.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dawid Kuroczko 06.02.2007 17:28

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 9

Ciekawe, duży punkt za dziennikarską spostrzegawczość!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Solarewicz 06.02.2007 17:20

Ocena: Ocena pozytywna 8 Ocena negatywna 10

Plus za artykuł i przepraszam, że dopiero w tym miejscu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszula Agata Marczewska 06.02.2007 17:15

Ocena: Ocena pozytywna 9 Ocena negatywna 8

Michale, winny jest niewątpliwie wadliwy system, który zlicza te komentarze. Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś nieprawidlowo odczytywal ilość punktów (w sensie, podliczal też minusy, traktując je jako plusy). Patrz: najbardziej punktowany tekst wiele tygodni emu autorstwa Witolda Janowicza - mam na myśli jego fotoglerię, za którą zebral dużo minusów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michał Tyrpa 06.02.2007 17:06

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 9

Plus dla Autorki.

A dla wszystkich ciekawy casus.
Na stronie głównej w bieżącym tygodniu jako "najczęściej komentowany" materiał z poprzedniego tygodnia widnieje (skądinąd wysoko przeze mnie oceniony) artykuł Anny Wittenberg. Szkopuł w tym, że pod owym tekstem - co można sprawdzić licząc "na piechotę" - znajduje się nie 31 (jak głosi licznik), a 28 komentarzy.
Co więcej, przyjmując za koniec tygodnia datę 4 lutego, najczęściej komentowanymi okazują się dwa artykuły:
1) "Dziennikarz pod specjalnym nadzorem" (do końca ub.tygodnia 30 komentarzy, z czego 11 to posty autora tekstu)
2) "Niemiecka wielokulturowość, czyli 'Lebensborn' XXI wieku" (do końca ub.tygodnia 30 komentarzy, z czego 2 to posty autora.

Nie chcę odwoływać się do takich argumentów, jak ciężar gatunkowy kwestii, o których traktują posty komentatorów nie będących autorami. Ciekaw jestem opinii wszystkich czytelników na temat: jak wyjaśnić tak zaskakującą sytuację. Najważniejszy materiał pod względem ilości nie-autorskich komentarzy, w następnym tygodniu wsiąka jak kamfora. A na stronie głównej jego miejsce zajmuje artykuł trzeci z najczęściej komentowanych.

O co tutaj chodzi?

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.