Facebook Google+ Twitter

Studenci z akademika ratują życie chorego dziecka

Akademik nr 5 przy ulicy Smyczkowej w Warszawie wygląda jak jeden z wielu domów studenckich należących do Uniwersytetu Warszawskiego. Za to jego mieszkańcy są wyjątkowi.

Dom studencki nr 5 / Fot. Agnieszka Gierczak Akademik nie jest ani najładniejszy, ani najnowocześniejszy, ani najczystszy. Jego mieszkańcy stanowią typowy przekrój studenckiej społeczności. Jedni spokojniejsi, drudzy bardziej „wyluzowani”.

Nawrót choroby

Jakiś czas temu ktoś dowiedział się, że synek Krzysztofa Rojewskiego portiera z akademika jest bardzo chory. – Kiedy Patryk (dziś 9 lat- przyp.red.) miał 1,5 roku, okazało się, że ma białaczkę szpikową... czyli tą najgorszą... –opowiada nam ojciec dziecka. – Lekarze dawali 30 proc. szans na wyleczenie. Po kilku latach leczenia Patryk wrócił do zdrowia, jego komórki całkowicie się odbudowały. Powiedziano nam wtedy, że jeżeli w ciągu pięciu lat nie będzie nawrotu, to choroba już nie wróci.

Przez ostatnie lata rodzina Rojewskich zdążyła zapomnieć o chorobie. Patryk bawił się, biegał, chodził normalnie do szkoły. Lekarzy niepokoiło jednak, że chłopiec waży o kilka kilogramów za dużo. Zawsze lubił dobrze zjeść. Kiedy nagle zaczął się chudnąc i szybko się męczyć, jego mama postanowiła iść z nim do lekarza. Pan Krzysztof był spokojny. W końcu minęły już cztery lata i dziesięć miesięcy... Od sierpnia Patryk znów leży w szpitalu. W domu był na ledwo tygodniowej przepustce .

Lekarze byli pewni, że to nawrót. Komórki rakowe się odbudowały. Pojawiło się też coś w rodzaju przerzutu (tzw. nacieki na jądrach). Usunąć można to było jedynie operacyjnie – mówi pan Krzysztof.
Początkowo chłopiec był załamany. Nie rozumiał czemu znów go to spotyka, czemu akurat jego. Całej rodzinie było wtedy bardzo ciężko. Nie mogli się pogodzić z tym, co się stało. Po jakimś czasie musieli się jednak otrząsnąć. I zacząć działać.

– On ma dopiero 9 lat lat, ale wszystkie dzieci, które chorują na raka, bardzo szybko dojrzewają.
Czasami jak wychodzą rodzice i posłucha się, o czym te dzieci rozmawiają... prawie jak dorośli – mówi tata Patryka.

Chemioterapia i jej kosztowne skutki uboczne

 / Fot. Plakat reklamujący inicjatywęLekarze nie chcą mówić o żadnych rokowaniach. Patryk jest szykowany do przeszczepu. W tym tygodniu mają nadejść wyniki badań zgodności antygenowej. Dawcami szpiku mogą być rodzice chłopca lub jego piętnastoletnia siostra. Nawet, jeżeli któreś z nich zostanie dawcą, zabieg nie odbędzie się szybko. Najpierw trzeba zrobić szczegółowe badania. Należy też czekać na remisję choroby, więc na razie chłopiec poddawany jest kolejnej chemioterapii.

Jak działa chemioterapia? Dożylnie wprowadzany płyn nieszczy wszystko, co spotka na swojej drodze, więc nie tylko chore, ale także zdrowe komórki. Jej skutki uboczne są bardzo meczące dla pacjenta. – Sami kupujemy leki, które łagodzą skutki uboczne chemii, takie jak grzybica w buzi czy w innych częściach ciała, biegunka i wymioty – mówią rodzice 9-latka przykutego do łóżka. – Leki te nie są dostępne w Polsce, musimy sprowadzać je z Niemiec – niechętnie opowiada ojciec chłopca, omijając pytania, czy mają z czego żyć. – Przy każdym tygodniowym bloku chemii (Patryk ma ich zaplanowanych 9 – przyp.red.) mogą wystąpić najróżniejsze skutki uboczne, więc musimy być przygotowani na wszystko – dodaje.

Ceny leków są zróżnicowane. Niektóre kosztują 40 euro, inne 20 dolarów. Większość z nich wystarcza na dosłownie kilka dni. Jak można się domyślić, za pensję portiera nie da się żyć w luksusach. Żona pana Krzysztofa jest przy synu dzień i noc. Od sierpnia spędziła w domu zaledwie kilka nocy, których i tak nie mogła spokojnie przespać, gdyż nie było jej przy Patryku. W szpitalu śpi, je i kąpie się. Do domu nie jeździ nawet po ubrania, gdyż przywozi je mąż. Pan Krzysztof już nawet nie prosi, aby pojechała do domu i odpoczęła, bo nawet jeżeli da się wreszcie przekonać to i tak po godzinie znów będzie w szpitalu. Matka Patryka więc nie pracuje. Na utrzymaniu rodziców jest jeszcze piętnastoletnia córka.

Studenci ruszają na pomoc

Z pomocą panu Krzysztofowi i jego rodzinie przyszli... studenci z akademika. Kiedy dowiedzieli się o chorobie chłopca, postanowili zrobić wszystko, aby pomóc Patrykowi. Niektórzy z nich znają jego ojca od pięciu czy nawet sześciu lat, mijają go kilka razy dziennie. – Zawsze mogliśmy liczyć na pana Krzysia. Teraz chcemy zrobić coś dla Niego i pomóc w walce o życie syna - mówią studenci pytani o powód zorganizowania akcji.

W październiku studenci zorganizowali w akademiku wielką imprezę połączoną ze zbiórką pieniędzy w ramach akcji charytatywnej „Chcę żyć”, która ma na celu pomoc Patrykowi. Przybyło na nią około pięciuset osób, które się rewelacyjnie bawiły. Dochód z imprezy wyniósł 5000 zł, jednak studenci zapewniają, że to dopiero początek!

Ja naprawdę nic nie wiedziałem o tej akcji – śmieje się pan Krzysztof. Kiedy już wszystko się wydało, byłem naprawdę zaskoczony, aż wierzyć mi się nie chciało, że oni zorganizowali to wszystko dla mojego syna. Patryk był bardzo podekscytowany, że to wszystko dla niego zostało zrobione. Pojawiliśmy się z nim na chwilę na tej imprezie. Patryk z wrażenia, aż lekkiej gorączki dostał – wspomina ojciec chłopca – A moja żona to płakała – dodaje.

Impreza w akademiku, na której obecny był Patryk i jego rodzice / Fot. Archiwum prywatneŚcisły komitet organizacyjny to około 15 osób, ale w pomoc włączyli się wszyscy. Impreza w akademiku była tylko początkiem akcji. Mieszkańcy akademika od jakiegoś czasu oddają krew na rzecz Patryka, gdyż nie wiadomo, kiedy może mu być nagle potrzebna. Studenci nadal wpłacają pieniądze i informują swoich znajomych o sytuacji chłopca.
- W najbliższy czwartek, 15 listopada, w dwóch warszawskich klubach Lucid w Blue City i Eternal, przy Metro Politechnika, odbędą się imprezy, z których dochód (ze sprzedaży wejściówek po 10 zł) zostanie przeznaczony na kupno leków dla małego Patryka. Liczymy na obecność tych wszystkich, którzy chcą pomóc maluchowi, a przy okazji pobawić się przy dobrej muzyce. - mówi Agnieszka Kania, mieszkanka akademika.

Studenci włączyli do akcji jedną z drukarni, która za darmo wydrukowała 700 plakatów informujących o imprezie w klubach Lucid i Eternal.

– Najbardziej się boję, kiedy zaczynają się bloki chemii. Czuję wtedy taką bezsilność, nic nie mogę wtedy zrobić. Synek mówi mi, że go boli, a ja nie mogę mu pomóc. Ulżyć możemy mu tylko dzięki tym lekom czy np. bardzo drogim kremom (chemioterapia bardzo wysusza skórę – przyp.red.) – mówi pan Krzysztof.

Rodzice starają się, aby chłopiec miał wszystko, czego mu potrzeba. Chcą także, w miarę możliwości, zapewnić Patrykowi jakieś atrakcje, żeby sie nie nudził. Kiedy ma wlewy chemii, przez tydzień musi leżeć, więc jego świat ogranicza się nie tyle do szpitala, co do szpitalnego łóżka. Chociaż nowa gra czy inna zabawka na pewno nie pozwolą mu zapomnieć o śmierci kolejnego kolegi z sali, to mogą chociaż na chwilę odwrócić jego uwagę, zająć go czymś. Bez pomocy mieszkańców akademika byłoby to jednak mocno utrudnione. - Nigdy chyba nie będę w stanie wyrazić jak jestem im wdzięczny – wyznaje portier z akademika przy Smyczkowej.

Studenci z Domu Studenckiego nr 5 pokazali, że warto walczyć i liczy się każda, nawet najdrobniejsza pomoc. Może i Wy zechcecie dołączyć się do akcji?

1. Możecie przyjść na jutrzejszą imprezę w klubach.
2. Możecie oddać krew, która potem będzie przekazana dla Patryka. Wystarczy, że oddając krew zaznaczycie, że ma być przeznaczona dla Patryka Rojewskiego ze szpitala przy ul. Litewskiej w Warszawie.
3. Możecie także przekazać pieniądze. Liczą się także najmniejsze wpłaty. Osoby zainteresowane prosiłabym o kontakt ze mną (a.gierczak@wiadomosci24.pl).



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

bardzo dobry materiał

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo studenci!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

świetne, brawo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bezapelacyjnie plus! Dobry, ważny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kochani, osobnego konta jeszcze nie ma, ale najprawdopodobniej w najbliższym czasie takowe zostanie założone. Na razie wszystkie pieniądze idą bezpośrednio do pana Krzysia i dlatego podałam siebie jako "pośrednika" w wymianie informacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Brawo Aga :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak trzeba!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miło pomagać innym:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst warty inicjatywy. Moim zdaniem warto mówić (i pisać) o tym głośno. Numer konta by się jednak przydał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za doskonały, wzruszający tekst społeczny. Brakuje tylko nr konta do przekazywania pieniędzy. Tak jest znacznie prościej niż przez kontakt z Autorką artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.