Pozycja materiału w rankingach:
"Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet" - tak beztrosko raczej nie będzie, ale jeśli chce się wyjechać za granicę w ramach wymiany studenckiej, to możliwości jest wiele. Oto kilka podpowiedzi.
Podróżowanie mam we krwi. Uwielbiam jeździć, zwiedzać, poznawać nowe miejsca, ludzi, języki, zwyczaje, kulturę. Dlatego też, będąc studentką postanowiłam wykorzystać wszystkie możliwe oferty wyjazdów zagranicznych i w trakcie studiów "zaliczyłam" trzy takie wyjazdy, a wszystkie w ramach programów europejskich. Właśnie na tych trzech wyjazdach chciałabym się skupić, wzbogacając je o kilka rad odnośnie szukania i ubiegania się o tego typu wyjazdy. Chciałabym jednocześnie zaznaczyć, że jako absolwentka filologii romańskiej Uniwersytetu Warszawskiego, piszę o wyjazdach właśnie z perspektywy studenta UW, mimo tego studenci innych uczelni również mogą znaleźć tu przydatne informacje.Zobacz także:
Artykuły
(11)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.56)
Wiek: 27 | Miejscowość: Paryż | Kraj: Francja
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ania Omiecińska 06.09.2010 11:54
Ja oprócz stypendium polecam także praktyki z Aiesecu. Mają bardzo rozbudowaną bazę praktyk i każdy może znaleźć coś dla siebie. Albo dostaje się utrzymanie (mieszkanie + jedzenie), albo kasę. Ale jest to, podobnie jak Erazmus, świetna okazja do poznania kultury innego kraju. Właśnie w tym momencie jestem na jednych praktykach w Serbii, więc sprawdzone osobiście.
Urszula Agata Marczewska 04.09.2010 00:26
No właśnie, ja też jechałam jako Erazmuska z Krakowa. Kojarzę, że studenci wybierający się do Francji faktycznie dostawali jakąś fajniejszą kasę.
Tak czy siak, moim zdaniem warto przepracować całe wakacje, jeśli jest taka konieczność, ale skorzystać z okazji i wyjechać przynajmniej na semestr.
Agnieszka Piechna 04.09.2010 00:20
Ja też raczej nie stołowałam się w paryskich knajpach ;) Wysokość stypendium faktycznie potrafi być bardzo różna w zależności od uniwersytetu. Poznałam np. Erasmuskę z Krakowa, która dostawała 450e, czyli prawie 2 razy tyle, co ja. A byłyśmy w Paryżu w tym samym czasie... Co zaś się tyczy imprez, to ja z kolei łapałam się na darmowe wejścia do klubów - albo jako kobieta albo na legitymację studencką :D
Urszula Agata Marczewska 03.09.2010 23:35
No tak, a z kolei wysokość stypendium często zależy od uczelni. Ja miałam 300 euro/miesiąc, akademik kosztował 160/miesiąc, więc nie było źle. Fakt, że trochę oszczędzałam na jedzeniu - jadałam głównie na stołówce + to co sobie ugotowałam. Imprezy mnie nie rujnowały, bo ze znajomymi spotykaliśmy się głównie w akademikach, piliśmy grzane wino (to był semestr zimowy), które kosztowało bodajże 1 euro za butelkę... ;)
Za to z for erasmusowych wiem, że akademiki bywają naprawdę drogie.
Agnieszka Piechna 03.09.2010 23:29
Słuszna uwaga odnośnie małych miejscowości, ale wiele zależy też od wysokości stypendium, bo np. moje stypendium erasmusowe wynosiło... 250e... Więc nawet gdybym była gdzieś poza Paryżem, w żaden sposób nie dałoby się z tego utrzymać, starczyłoby co najwyżej na akademik, ale też nie jestem pewna, bo nie znam cen akademików w mniejszych miejscowościach.
Urszula Agata Marczewska 03.09.2010 19:15
Co do kosztów pobytu, to trochę łatwiej jest w małych miastach. Ja byłam w niemieckim Erlangen, koszty np. akademika były o wiele niższe niż np. w Paryżu. Oczywiście trochę dopłacałam do pobytu na stypendium ale w sumie naprawdę niedużo - może 500 zł miesięcznie. W moim przypadku semestr za granicą nie wyszedł drożej niż studia w Polsce. :)
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6811)