Pozycja materiału w rankingach:
Wynajmujesz komuś mieszkanie? Sprawdź, czy masz odpowiednią umowę. Możesz uniknąć tego, co spotkało jedną z wrocławianek - wynajęła mieszkanie przytulne i zadbane, które w kilka tygodni zmieniło się w fermę robaków i dom cielesnych uciech.

Każdy wynajmujący staje przed trudnym wyborem lokatorów, bo jak w ciągu krótkiego spotkania poznać człowieka na tyle, by zawrzeć z nim umowę najmu lokalu mieszkalnego i mieć pewność, że będzie dbał o wynajmowane mieszkanie z należytą starannością? Pani Iza niedawno przeprowadziła się do nowego mieszkania, przy czym nie sprzedała starego. Mieszkała w nim kilka lat, dbała o nie i utrzymywała w dobrym stanie. Posiadanie dwóch mieszkań, z czego jedno spełnia funkcję sentymentalną, jest bez sensu, dlatego też naturalnym krokiem pani Izy była decyzja o wynajęciu go. Zobacz także:
Artykuły
(69)
Galerie
(7)
Średnia ocen
(4.68)
Wiek: 21 | Miejscowość: Szewce/Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Czata44 15.11.2010 20:17
Raz się trafi taka dwójka "panienek", a raz przyzwoite osoby. Wynajmuje mieszkanie od ośmiu lat i raz trafiłem na taką parkę studentów z "Kutna" - rozpacz. Brud, imprezy, niepłacenie za media i lewe podłączenie do sieci energetycznej. Inna parka, "kochających inaczej", kultura, czysto, płacenie o czasie i spokój sąsiadów. Teraz mam parkę z dzieckiem i żadnych problemów. To zawsze zależy od ludzi, nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.
Joanna Pachla 15.11.2010 16:38
Chętnie poprawimy błąd w tytule, jeśli tylko ktoś raczy nam powiedzieć, na czym miałby on polegać. "Student w wielkim mieście" to nazwa akcji, organizowanej przez W24 i obejmującej teksty, studiom poświęcone. "O dwóch takich, co nie sprzątały", jest uzupełnieniem tytułu, w pełni zresztą poprawnym i odnoszącym się już do tego konkretnego, przedstawianego tu tekstu. Czego więc dotyczyć miałby błąd?
Marlena Nika 15.11.2010 16:28
Z artykułu wynika, że właścicielka podpisała umowę, tylko jak ją skonstruować, żeby zgodnie z prawem bronić się przed lokatorami, którzy np. zarobaczą mieszkanie? Wszakże jest ustawa o ochronie praw lokatorów. Czy sankcje finansowe wchodzą w grę, np. obowiązek pokrycia kosztów dezynsekcji? Studenci są różni - ok. Nikt nie jest idealny, i nie chodzi tu o wzorowy porządek, a o minimum, które nie doprowadzi mieszkania do ruiny. A co z innymi lokatorami, którzy to muszą znosić? Brud i obcy ludzie w mieszkaniu przez kilka dni. Czym innym jest bałagan, a czym innym syf, do którego lgną robale.
Artur Wojnowski 15.11.2010 15:50
"Podczas towarzyskiej godzinnej pogawędki na neutralnym gruncie o wiele łatwiej sprawdzić taką osobę niż przy samym tylko spotkaniu w mieszkaniu. "
Nawet ta godzinna rozmowa niczego tak naprawdę nie wyjaśni.
Co do umowy. Jeśli wynajmujący jest zdziwiony istnieniem takowej, można próbować go uświadamiać, ale nie wiem czy warto. Może mieć opory przed podpisaniem, potrzebę zasięgnięcia porady prawnej itp.
Oczywiście można w to brnąć, jeśli oferta wydaje się atrakcyjna, ale... ja zdecydowanie preferuję świadome osoby. Wtedy układ jest jasny od początku. Bez niedomówień, które się i tak dopowiedzą same przy jakichkolwiek problemach. Z tym, że wtedy niekoniecznie zgodnie z wolą strony. Którejkolwiek.
marcio 15.11.2010 15:36
Kiedy zostanie poprawiony błąd w tytule??????????????????????
Dagmara Trembicka 15.11.2010 15:24
Panie Arturze, może nieco nieściśle się wyraziłam. Większość właścicieli meiszkań podpisuje umowę po kilkunastominutowym spotkaniu z przyszłymi lokatorami. Często też nie wiedzą, jak taką umowę skonstruować. Jedna z moich gospodyń, o dziwo dość młoda Pani, w ogóle zdziwiła się, kiedy przyniosłam jej wzór umowy do wglądu :) Właśnie taka niefrasobliwość prowadzi do nieciekawych sytuacji.
Najlepszym sposobem "sprawdzania" potencjalnych lokatorów, z jakim się do tej pory spotkałam, było... zaproszenie ich na kawę. Podczas towarzyskiej godzinnej pogawędki na neutralnym gruncie o wiele łatwiej sprawdzić taką osobę niż przy samym tylko spotkaniu w mieszkaniu.
Bogdan Lekki 15.11.2010 12:49
Student w wielkim mieście. O dwóch takich, co nie sprzątały!!!!!!!!!!!!!! A po jakiemu to jest?????????????
Kamil Pluta 15.11.2010 10:42
a ja zgodzę się z istotnością tematu poruszanego przez autora.
Sam studiuję i wynajmuję mieszkanie we Wrocławiu. Sam musiałem żyć w potężnym syfie spowodowanym przez moje byłe współlokatorki - blaty w kuchni obklejone tłustymi substancjami, umywalka pełna naczyń do tego topnia, że odkręcenie kranu powodowało wylewnie się wody na podłogę, własne kubki u dziewczyn w ich pokoju obrośnięte pleśnią, niespłukana woda w toalecie czy worki ze śmieciami wystawione w przedpokoju, czekające aż same się zniwelują... Grafik ze sprzątaniem też niedużo zmienił...
Artur Wojnowski 15.11.2010 00:38
" Lepiej już uświadamiać właścicieli, że powinni lepiej przyglądać się kandydatom, niż potem żałować... :) "
To bardzo ciekawe. Jestem zainteresowany instrukcją, jak "lepiej przyglądać się kandydatom" ? :)
Może jakiś tani, podręczny wariograf ? :)
Może listy polecające od mamy, proboszcza, wychowawcy ze szkoły średniej ?
A tak poważnie. Pozory mylą. Przekonałem się o tym nie raz, jeśli chodzi o lokatorów. Co nie zmienia faktu, że kierujemy się często właśnie nimi.
Dlatego podkreślę. Ważna jest umowa. Dla obu stron. Im bardziej będzie szczegółowa, tym mniejsze prawdopodobieństwo nadużyć. Z obu stron.
Dagmara Trembicka 15.11.2010 00:17
Nie zgodzę się z autorem - choćby dlatego, że patrzę na całą sprawę z drugiej strony :)
Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że studenci niszczą mieszkania, drażnią sąsiadów, są głośni i brudzą - jednak nigdy nie widziałam mieszkania (nawet w akademiku), które byłoby doprowadzone do tego legendarnego stanu. Większość sytuacji wyglądała wręcz odwrotnie: właściciel mieszkania zachowywał się nie fair. Przychodził z własnym kluczem pod nieobecność lokatorów, żeby "kontrolować", czy nie niszczą. Za przypalony czajnik liczyli po kilkaset złotych, spotkałam nawet sytuację, w której właściciel za odbite kilka - dosłownie kilka - płytek na balkonie pozwał lokatorki do sądu o kilkutysięczne odszkodowanie, na dodatek po zakończonym okresie trwania umowy.
Dlatego nie sądzę, żeby warto było nagłaśniać kilka na kilkaset przypadków, w których winny złej sytuacji jest lokator. Lepiej już uświadamiać właścicieli, że powinni lepiej przyglądać się kandydatom, niż potem żałować... :)
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6811)