Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Studia > Studia bez stresu, za to z pasją? W Niemczech to jest możliwe!

Pozycja materiału w rankingach:

8441 miejsce

Dział: Studia

Ocena: 46pkt

Oceń:

Studia bez stresu, za to z pasją? W Niemczech to jest możliwe!


"8 rano w poniedziałek i tydzień wydaje się nie mieć końca" - to jeden z wyrytych przez jakiegoś znudzonego studenta napisów na krześle w pewnej sali wykładowej na Uniwersytecie Humboldtów.

 / Fot. Ciro Fusco PAP/EPACzy w rzeczywistości studia u naszych zachodnich sąsiadów są aż tak żmudne i wyczerpujące?
Przeciwnie! Niemiecki system szkolnictwa wyższego wraz z mentalnością, jak i nastawieniem zarówno studentów, jak i wykładowców do uniwersyteckiego życia, tworzą niepowtarzalnie świetne warunki do nauki.

Jak to wygląda w praktyce?

Studia w Niemczech, to przede wszystkim, w przeciwieństwie do Polski, nie jest naturalna droga każdego maturzysty. Uniwersytety okupowane się głównie przez osoby, które planują
w przyszłości zająć się pracą typowo naukową. Pozostali wybierają wyższe szkoły zawodowe. Temu, komu marzy się praca z maluchami w przedszkolu, nigdy nie przyjdzie do głowy "robienie magisterki" z pedagogiki.

Jeśli ktoś zdecyduje się już na karierę naukową i znajdzie się na uniwersytecie, staje przed wyborem formy swoich studiów. Podczas, gdy przyszli prawnicy czy lekarze zmuszeni są do studiów w trybie kończącym się Staatsexam, co w praktyce oznacza podobny tryb zajęć, jak w Polsce, to pozostali studenci cieszą się większymi swobodami, dzięki możliwości studiowania w trybie Bachelor.

Bachelor, choć posiada szereg wad, które budzą wiele niezadowolenia oraz są przyczyną protestów w całych Niemczech od wielu miesięcy, w porównaniu z polską codziennością, wydaje się być "studenckim rajem". Student w Niemczech sam ustala, nie tylko swój plan zajęć w semestrze, ale także cały przebieg swych studiów.
Aleksandra Puciłowska OFFline profil autora

Autor: Aleksandra Puciłowska

Napisz do autora

Artykuły (53) Galerie (8) Średnia ocen (4.01)

Wiek: 25 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy

O mnie: Slawistka, filozofka. Miłośniczka kotów, Huxley'a i piwa z imbirem.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 34

Sortuj komentarze:

Aleksandra Puciłowska 19.12.2009 22:44

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 45

Joanno, to ze nie studiowalam w Polsce, nie oznacza, ze nie mam o polskich studiach pojecia.
Miedzy innymi dlatego, ze to pojecia posiadam, to studiuje w Niemczech, a nie Polsce.

Mam mnostwo znajomych na polskich uniwerkach, bylam obecna nie raz, ani nie dwa na zajeciach na polskiej uczelni- na uniwersytecie w Poznaniu oraz Wroclawiu. I to co tam widzialam nie przypominalo mi czegos nad czym nie trzeba sie uzalac.
Polski system edukacji wyzszej jest "przedluzeniem podstawowki"- studenci wkuwaja duzo wiedzy ksiazkowej, a praca samodzielna jest nadal tylko "dodatkiem".

Co do ustalalnia samej sobie planu- to nie wiem na jak cudownej uczelni Ty studiujesz, ja mam znajomych na uniwerkach we Wroclawiu, Poznaniu, Szczecinie, Zielonej Gorze oraz Gdansku i nikt z nich nie ustala sobie planu sam.

Co do obecnosci- nie widze sensu jej sprawdzania, kiedy w gre wchodza dorosli ludzei. Obojetnie czy sa to wyklady czy cwiczenia.

Co do godzin- zajecia zaczynaja sie w Polsce o godzinie 8, kazdy z moich znajomych tak zaczyna. To jest nawet postrach na moim uni dla osob, ktore chca jechac do Polski na Erasmusa, ze "trzeba wstawac w srodku nocy".

I jeszcze jedno: pare polskich historii, ktore przytrafily sie moim znajomym:
wyrzucenie osoby chorej na serce z egzaminu, bo sie "krecila" (osoba sie zle poczula), docentka wyszla za osoba a na informacje o tym, ze osoba jest chora, odparla: to prosze sie najpierw wyleczyc, a potem isc na studia

podarcie egzaminu jednego chlopaka i wyzwanie go od idiotow

dziewczyna podchodzila do egzaminu kilka razy, za jednym docentka nie patrzac nawet na kartke wyrzucila ja do kosza i zaprosila na kolejna poprawke

profesor porownal sie do 'boga' i kazal przyniesc sobie kawe

I na koniec: w Niemczech profseorzy sa dla studentow, nie studenci dla profesorow, jak w Polsce.

I nie pisze tego dlatego, by ponarzekac, jaka ta Polska jest beznadziejna.
Polska jest piekna, ale system edukacyjny od zerowki po profesora lezy i kwiczy. I trzeba go reanimowac, a nie bronic i mowic, ze wszystko jest w porzadku.

I przepraszam za brak polskih liter- walcze z technicznym problemem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 19.12.2009 21:51

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 48

Joanno słuszne spostrzeżenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanna Pachla 19.12.2009 21:48

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 35

"w porównaniu z polską codziennością" --> sama ostatnio stwierdziłaś, że nigdy w Polsce nie studiowałaś i pojęcia o tym nie masz. O jakiej więc codzienności mówisz? Zasłyszanej, wymyślonej? Ja studiuję na polskim uniwersytecie i nie mam pojęcia, nad czym wypadałoby się użalać. Obecności sprawdzane są tylko na ćwiczeniach (i bardzo się z tego cieszę), na wykładach już nie. Wiele z tych zajęć prowadzą studenci. Plan sama sobie układam, też nie pojawiam się na uczelni wcześniej, niż o 10 i nie spędzam na niej więcej, niż 15h tygodniowo (studiując dwa kierunki jednocześnie). Na czym więc ten niemiecki raj polega?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Majchrzak 19.12.2009 20:10

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 39

W Polsce takiego systemu raczej nie doczekamy... oczywista "piąteczka" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.