Pozycja materiału w rankingach:
"8 rano w poniedziałek i tydzień wydaje się nie mieć końca" - to jeden z wyrytych przez jakiegoś znudzonego studenta napisów na krześle w pewnej sali wykładowej na Uniwersytecie Humboldtów.
Czy w rzeczywistości studia u naszych zachodnich sąsiadów są aż tak żmudne i wyczerpujące?Zobacz także:
Artykuły
(53)
Galerie
(8)
Średnia ocen
(4.01)
Wiek: 25 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy
O mnie: Slawistka, filozofka. Miłośniczka kotów, Huxley'a i piwa z imbirem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Aleksandra Puciłowska 19.12.2009 22:44
Joanno, to ze nie studiowalam w Polsce, nie oznacza, ze nie mam o polskich studiach pojecia.
Miedzy innymi dlatego, ze to pojecia posiadam, to studiuje w Niemczech, a nie Polsce.
Mam mnostwo znajomych na polskich uniwerkach, bylam obecna nie raz, ani nie dwa na zajeciach na polskiej uczelni- na uniwersytecie w Poznaniu oraz Wroclawiu. I to co tam widzialam nie przypominalo mi czegos nad czym nie trzeba sie uzalac.
Polski system edukacji wyzszej jest "przedluzeniem podstawowki"- studenci wkuwaja duzo wiedzy ksiazkowej, a praca samodzielna jest nadal tylko "dodatkiem".
Co do ustalalnia samej sobie planu- to nie wiem na jak cudownej uczelni Ty studiujesz, ja mam znajomych na uniwerkach we Wroclawiu, Poznaniu, Szczecinie, Zielonej Gorze oraz Gdansku i nikt z nich nie ustala sobie planu sam.
Co do obecnosci- nie widze sensu jej sprawdzania, kiedy w gre wchodza dorosli ludzei. Obojetnie czy sa to wyklady czy cwiczenia.
Co do godzin- zajecia zaczynaja sie w Polsce o godzinie 8, kazdy z moich znajomych tak zaczyna. To jest nawet postrach na moim uni dla osob, ktore chca jechac do Polski na Erasmusa, ze "trzeba wstawac w srodku nocy".
I jeszcze jedno: pare polskich historii, ktore przytrafily sie moim znajomym:
wyrzucenie osoby chorej na serce z egzaminu, bo sie "krecila" (osoba sie zle poczula), docentka wyszla za osoba a na informacje o tym, ze osoba jest chora, odparla: to prosze sie najpierw wyleczyc, a potem isc na studia
podarcie egzaminu jednego chlopaka i wyzwanie go od idiotow
dziewczyna podchodzila do egzaminu kilka razy, za jednym docentka nie patrzac nawet na kartke wyrzucila ja do kosza i zaprosila na kolejna poprawke
profesor porownal sie do 'boga' i kazal przyniesc sobie kawe
I na koniec: w Niemczech profseorzy sa dla studentow, nie studenci dla profesorow, jak w Polsce.
I nie pisze tego dlatego, by ponarzekac, jaka ta Polska jest beznadziejna.
Polska jest piekna, ale system edukacyjny od zerowki po profesora lezy i kwiczy. I trzeba go reanimowac, a nie bronic i mowic, ze wszystko jest w porzadku.
I przepraszam za brak polskih liter- walcze z technicznym problemem.
Joanna Pachla 19.12.2009 21:48
"w porównaniu z polską codziennością" --> sama ostatnio stwierdziłaś, że nigdy w Polsce nie studiowałaś i pojęcia o tym nie masz. O jakiej więc codzienności mówisz? Zasłyszanej, wymyślonej? Ja studiuję na polskim uniwersytecie i nie mam pojęcia, nad czym wypadałoby się użalać. Obecności sprawdzane są tylko na ćwiczeniach (i bardzo się z tego cieszę), na wykładach już nie. Wiele z tych zajęć prowadzą studenci. Plan sama sobie układam, też nie pojawiam się na uczelni wcześniej, niż o 10 i nie spędzam na niej więcej, niż 15h tygodniowo (studiując dwa kierunki jednocześnie). Na czym więc ten niemiecki raj polega?
Paweł Majchrzak 19.12.2009 20:10
W Polsce takiego systemu raczej nie doczekamy... oczywista "piąteczka" :)
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6811)