Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2958 miejsce

Studia, czyli pobawmy się w dorosłość

Krótko o tym, czym w dzisiejszych czasach jest studiowanie.

Juwenalia we Wrocławiu / Fot. Paweł Relikowski/Gazeta WrocławskaNie od dziś wiadomo, że studiowanie stało się procedurą czysto mainstreamową. Każdemu licealiście piszącemu maturę, zależy przede wszystkim na tym, aby zdać ją jak najlepiej. W rezultacie, po otrzymaniu świadectwa dojrzałości, może je ze spokojem złożyć na wymarzonej uczelni. Wtedy wreszcie będzie mógł wyrwać się z domu i czekać, aż pochłonie go prawdziwie studenckie życie. Tu pojawia się pytanie: czy przeciętny dziewiętnastolatek zwraca bardziej uwagę na prestiż swojej przyszłej uczelni czy na miasto, w którym się ona znajduje?

Oczywiście, ranking uczelni jest rzeczą niezaprzeczalnie istotną. Wiadomo, że uczeń, który zdał celująco maturę, będzie startował na najlepsze szkoły wyższe w kraju i to też będzie priorytetem. Choć nie oszukujmy się, część z maturzystów to, mówiąc kolokwialnie, przeciętniaki. Takich jest zdecydowanie najwięcej! Nie ujmując, większość przyszłych studentów zwraca bardziej uwagę na to, gdzie są atrakcyjniejsze imprezy, które miasto wiedzie prym pod względem wspólnych znajomych i jest w aktualnej chwili modne, co by się troszkę polansować. Młodzi ludzie już od października są zaabsorbowani serią imprez, w które zostają wciągnięci przez znajomych. Otrzęsiny i inne tego typu wydarzenia ściągają ogrom pierwszoroczniaków do klubów. Tylko od nas zależy czy one pochłoną nas do tego stopnia, że już w pierwszych tygodniach roku akademickiego narobimy sobie niemałych zaległości.

Dorosłość. Ogół młodych studentów upiera się, że wyjeżdżając na studia do obcego miasta od razu staje się stuprocentowo dojrzałym. Przysłowiowe odcięcie pępowiny od rodziców, stwarza nam ku temu jedynie pozory. Fakt, to idealna lekcja odpowiedzialności, której wreszcie możemy się nauczyć, ale czy możemy mówić o dorosłości, gdy nie żyjemy jeszcze na własny koszt? Utrzymanie na studiach wcale nie jest takie tanie. To właśnie rodzice płacą za wynajęte przez nas mieszkania, wysyłają pieniądze na utrzymanie, a gdy niechcący nam ich zabraknie, dosyłają więcej, żeby przypadkiem ich biedne dziecko nie umarło z głodu. W rzeczywistości argument braku pieniędzy na obiad czy bilet miesięczny jest zwykłą przykrywką, a studentowi chodzi po prostu o to, że skończyła mu się waluta na szaleństwa w klubach.

Może tym całym błahym wywodem podkopałam pod sobą dołek, bo sama jestem studentką, ale taka jest właśnie rzeczywistość tego naszego studiowania. Jedynym naszym zmartwieniem jest jak najszybsze zaliczenie sesji. Gdy nie uda się za pierwszym podejściem, to dzielnie walczymy z poprawkami, aby jak najprędzej wrócić do studenckiej sielanki.

Udanego roku akademickiego 2013/2014!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.