Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8359 miejsce

Studia na próbę? Rok zerowy pozwoli uniknąć rozczarowań związanych z wyborem kierunku

Wielu świeżo upieczonych absolwentów zazdroszczących uciech studenckiego życia młodszym rocznikom, równocześnie prorokuje: tylko po co im to, jeżeli za 5 lat skończą co najwyżej w fast foodzie. Wybór kierunku studiów ma fundamentalne znaczenie przy poszukiwaniu pracy; pomoże też uniknąć bolesnych rozczarowań, zakończonych podsumowaniem, że ten czy inny kierunek jednak nie był dla mnie stworzony.

 / Fot. Piotr VaGla Waglowski„Przedstudent”

Bo przecież najistotniejsze jest – stworzenie mieszanki wybuchowej – studiowanie kierunku, który jest moją pasją, albo przynajmniej mi się podoba i równocześnie czerpanie z tego wymiernych korzyści materialnych. Tylko jak tu wybrać w wieku +/- lat 19, bez większej wiedzy na temat studiowania, ze zdawkowo zaczerpniętymi od znajomych, czy rodziny informacjami o specyfice danego kierunku, czy tzw.: „ludowych mądrościach” o profitach bądź bolączkach danego zawodu. Być może rozwiązaniem mogłoby stać się stworzenie w ramach 1 roku studiów – etapu w istocie przedstudyjnego. Etapu, kiedy student (przedstudent), który dostał się na daną uczelnię, miałby prawo uczęszczać na wszystkie zajęcia, prowadzone przez wszystkie wydziały.


Wątpliwości, nadzieje i technikalia

Do zaliczenia miałby przedmioty wykształcenia ogólnego, a pozostałe lata poświęcone zostałyby
wykształceniu kierunkowemu. Oczywiście pojawia się szereg pytań i wątpliwości, chociażby natury technicznej. Zaczynają się one od samego początku, jak bowiem przeprowadzić rekrutację, skoro zwyczajowo inne przedmioty są wymagane by dostać się na historię, a inne na inżynierię biomedyczną. Czy brać pod uwagę, bez względu na to co zdawał dany abiturient, suchy wynik z przedmiotu, w którym był najlepszy, z dwóch takich przedmiotów, itd.? Dalej, czy w konsekwencji konieczne będzie wydłużenie okresu studiów o rok, oczywiście w zakresie wykształcenia kierunkowego. Tu pewnie wiele zależałoby od specyfiki kierunku. Czy student miałby jakąś pulę zajęć z poszczególnych kierunków, na których ma być obecny, czy w ogóle ta obecność miałaby być jakoś egzekwowana.

Po odstawieniu na bok wyżej przedstawionych wątpliwości, ujawniają się jednak niewątpliwie plusy takiego pierwszego – „wszechroku”. Plus dodatni – za to, że pozwala na właściwe rozeznanie, weryfikację, zasłyszanych opinii, tego co mówią rodzice i rankingi, w konsekwencji mniejszą obawę, o późniejsze, ewentualne rozczarowania z racji nietrafnego wyboru. Znaczenie miałoby zapewne poznanie pewnego kanonu wiedzy ogólnej z iluś dziedzin, które były przedmiotem naszego zainteresowania na takim pierwszym roku.

Co ze zdecydowanymi?

Co jednak z osobami, które uważają że są pewne swojego wyboru i nie chcą poświęcać roku na utwierdzenie w słuszności podejmowanej decyzji. Czy wówczas, przy założeniu wprowadzenia opisanego systemu, należałoby stworzyć jakiś rodzaj hybrydy i tym samym pozwolić studiować „normalnie”? A może, odstępstwem od reguły powinno być przynajmniej stopniowe wprowadzenie możliwości studiowania na pierwszym roku w ramach kilku dziedzin?

Zapraszam do dyskusji!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.