Facebook Google+ Twitter

Studia studiami, ale co z pracą?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-09-14 16:50

Październik tuż-tuż, a rzesze studentów rozpaczliwie "na już" szukają mieszkań i pracy, aby móc utrzymać się w wielkich miastach i nie wykorzystywać już bardzo nadwątlonego przez lata edukacji rodzicielskiego portfela.

Podobno praca jest, tylko chęci nie ma. Niestety realia są zgoła inne. Jest rzeczą bardzo trudną znaleźć zajęcie, z którego dałoby się czerpać materialne profity wystarczające na opłacenie lokum (mieszkanie dwupokojowe w Katowicach wynajmowane wraz z drugą osobą to wydatek rzędu minimum 1000 zł), wyżywienie, nie mówiąc już o jakichkolwiek przyjemnościach w postaci imprez. Studenci pierwszego roku studiów zaocznych mają do dyspozycji oferty pracy typu: roznosiciel ulotek, telemarketer, kasjer w hipermarkecie lub przedstawiciel handlowy. Pamiętajmy, że większość pracodawców oczekuje od pracowników pełnej dyspozycyjności, a więc również pracy w weekendy, stąd dużo propozycji odpada na wstępie. Oczywiście istnieje jeszcze możliwość dostania się na staż, lecz wynagrodzenie stażysty jest bardzo niskie i nie wystarczające na samodzielne utrzymanie. Tak więc marzenia o dorosłym życiu i podboju "wielkich" miast trzeba odłożyć na później, konkretnie do czasu ukończenie studiów.

Kiedy już je ukończymy i będziemy szukać pracy w zawodzie, może się okazać, że nikt nie zechce nas zatrudnić, ponieważ nasze zawodowe doświadczenie nie pozwala nam na robienie tego, co byśmy chcieli. Dzieje się tak, gdyż małe i średnie miasta mają do zaoferowanie młodym ludziom na progu zawodowej drogi bardzo niewiele. Urząd Pracy w moim mieście liczącym 100 tys. mieszkańców na swej stronie internetowej zamieścił m.in takie oto oferty stażu: ślusarz, barmanka, blacharz samochodowy, sprzedawca na stacji paliw, robotnik budowlany, murarz, przedstawiciel handlowy. Propozycje pracy są równie ciekawe, a ja jako przyszła studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na próżno szukam dla siebie jakiegoś sensownego zajęcia. Przyjaciele pocieszają mnie, że przecież zawsze mogę pisać do gazetek wydawanych przez spółdzielnie mieszkaniowe. Przecież dla niektórych ludzi problem psów sikających na klatkach schodowych jest równie ważny, co sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Determinacja zmuszą do łapania się czegokolwiek. Na samym początku poszukiwań przebieramy w ogłoszeniach. Szerokim łukiem omijając "profesje nas niegodne", ale kiedy po kilku dniach czy tygodniach nikt nie dzwoni, by zaprosić nas na rozmowę kwalifikacyjną, owe "profesje niegodne" stają się tymi wymarzonymi, bo zapewniają dochód. Niestety, oszukiwanie samego siebie na dłuższą metę jest bardzo uciążliwe. W swej desperacji byłam gotowa pracować w telemarketingu. Mój miły głos nie zdziałał cudów. Nie zrobię kariery w telesprzedaży; nie dla mnie te premie i prowizje. Uciekłam po pierwszym dniu pracy i wracam do punktu wyjścia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Studia dziennikarskie nie dają żadnych gwarancji pracy w tym zawodzie, no chyba że ma się znajomości albo ekstra wiedzę z jakiejś specjalności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Haniu jestem w podobnej sytuacji! Grunt to nie dać wierzyć, działać i nie dać się wewnętrznie tej wręcz powiedziałabym "chorej" sytuacji jaka panuje na rynku pracy. Kto szuka ten znajdzie. Poradzimy sobie, zobaczysz. Cieplutko Cię pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja trafiłam za pierwszym razem, więc to nie może być takie trudne :) Mieszkamy razem już 3 rok. Oczywiście, zdarzają się nieporozumienia ale to normalne nie zależnie od tego czy mieszka się z nieznajomymi czy z rodziną.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.09.2009 04:07

@Livia Kolan-tak,tylko trzeba jeszcze znaleźć TE dwie osoby i to takie,do których będzie się miała zaufanie.Nie wspomnę już o tym,że dzieląc z kimś pokój(a w szczególności z kimś nieznajomym)łatwo o różnego rodzaju scysje,każdy człowiek jest inny.Jeśli chodzi o znalezienie pracy,to zależy co chcemy robić.Osoby bez dużego doświadczenia zawodowego,nie mają zbyt dużego wyboru:sprzedawca(sklepy otwarte w weekendy),roznoszenie ulotek(małe dochody)kelnerka/barmanka(praca w weekendy).Oczywiście,są oferty skierowane dla studentów zaocznych(choćby wspomniany przeze mnie telemarketing).Pełen etat-umowa na stałe... hmm z tym bywa różnie.Zatrudniający oferują np. prace na pół etatu,1/6 lub na umowę zlecenie.Nie jestem specjalistką w tematyce ZUS-owskiej ,ale z tego co mi wiadomo-status osoby uczącej się i niepełny wymiar zatrudnienia wiąże się dla pracodawców z mniejszymi opłatami.Co do godzin pracy,zawsze można się dogadać.
Nie tracę optymizmu.Szukam "dopiero" miesiąc,a z dobrą pracą tak jak z miłością i butami:trzeba się naszukać,żeby znaleźć odpowiednią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Publikacja bez zdjecia Autorki....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hehe, jakbym czytała o sobie. Głowa do góry!! Trzeba otwierać własny biznes :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

(mieszkanie dwupokojowe w Katowicach wynajmowane wraz z drugą osobą to wydatek rzędu minimum 1000 zł) - dlatego dwu pokojowe mieszkania wynajmuje się w cztery osoby

Chyba trochę przesadzasz... Zwłaszcza, że łatwiej jest znaleźć pracę na pełny etat od poniedziałku do piątku dla studentów zaocznych, niż stałą pracę dla studentów dziennych. A i to nie jest niemożliwe. Kwestia organizacji czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.