Facebook Google+ Twitter

Studia za granicą. Dla chcącego nic trudnego!

"Boże, wygrałam casting! Jaki? Na lokatora. Jutro się wprowadzam" - taki telefon otrzymałam dokładnie rok temu. Prosto z Hiszpanii dzwoniła moja siostra. Właśnie tak rozpoczęła swój pobyt na stypendium Socrates Erasmus.

Socrates czy Erasmus?

Pomysł stypendium Socrates Erasmus zawdzięczamy holenderskiemu pedagogowi - Erazmowi z Rotterdamu, który całe życie poświęcił nauce i którą pogłębiał odwiedzając zagraniczne uczelnie. Dlatego na jego cześć ponad 11 lat temu powstał program Socrates Erasmus (wcześniej funkcjonowały dwa osobne stypendia Socrates i Erasmus). Dzięki niemu mamy możliwość studiowania za granicą na tych samych warunkach co rdzenni studenci, tylko nie płacąc czesnego.

Stypendium ułatwia wymianę studentów pomiędzy uczelniami z ponad 30 krajów Europejskich, z czego 25 jest członkiem Unii Europejskiej. Na czym polegają te ułatwienia? Każdy Erasmus, bo tak nazywamy uczestników stypendium, oprócz miejsca na danej uczelni otrzymuje tzw. grant, czyli wyrównanie różnic kosztów studiowania i pobytu za granicą. W zależności od kraju i długości naszego pobytu wynosi ono od 200-500 Euro na miesiąc.

Reguły gry

Zasady są proste - każdy stypendysta musi: ukończyć min. pierwszy rok studiów, mieć dobre wyniki w nauce (oceny mogą decydować na poszczególnych etapach kwalifikacji) i biegle władać danym językiem obcym (Uwaga! Wasze umiejętności będą sprawdzane już niebawem, na rozmowach kwalifikacyjnych!) I co? Chyba nie jest tak źle!? Tak więc cytując Erazma z Rotterdamu: "dla chcącego nic trudnego", nie pozostaje nam nic innego, jak wysłać swoje podanie, przejść pomyślnie przez rozmowy kwalifikacyjne, podpisać umowę i spędzić rok w ulubionym zakątku Europy!

A tymczasem posłuchajcie wspomnień mojej siostry Moniki, obecnie studentki IV roku prawa na Uniwersytecie Gdańskim, która uczestniczyła w tym interesującym programie.

Wspomnień czar

Monika z Barcelony fot. J. BogdanowiczWszystko zaczęło się już w marcu w 2005 r. To wtedy Uniwersytet Gdański po raz kolejny zorganizował rekrutację na stypendia zagraniczne w ramach programu Socrates Erasmus. Tym razem zaoferowano 16 miejsc w 5 krajach Europy, w tym tylko dwa anglojęzyczne.
– Spotkania odbyły się w kwietniu, ale ja zaczęłam przygotowania rok wcześniej. Już na III roku awansem zdałam jeden egzamin, ponieważ moim celem było przejść jednocześnie przez polskie i hiszpańskie egzaminy. Potem pozostało już tylko złożyć podanie i przejść pomyślnie przez rozmowy kwalifikacyjne - opowiada Monika. I udało się. 23 marca ogłoszono ostateczne wyniki- moja siostra jedzie do Barcelony!

Wtorek, 4 października 2005 r. Godz. 5 - wylot do... Niemiec, dopiero stamtąd po kilku godzinach na lotnisku Monika poleci do Barcelony: – Podróż była strasznie męcząca. Aż dziw, że nie ma żadnych bezpośrednich lotów do Barcelony, wszystkie mają przesiadki: to w Warszawie, to w Kolonii - twierdzi.

Uniwersytet w Barcelonie fot. M. BogdanowiczDopiero wieczorem Monika jest na miejscu. Na razie zatrzymuje się w hostelu (20 euro za osobę), bo tu zawsze jest miejsce. – A do tego można poznać naprawdę fajnych ludzi. Pamiętam, że chociaż z Irlandką i Szwedką mieszkałam tylko dwa dni, do tej pory utrzymujemy kontakty- dodaje Monika. Mimo długiej i ciężkiej podróży moja siostra umawia się na casting do kilku mieszkań, jeden z nich ma już dzisiaj.
– Miałam ogromne szczęście, że mnie wybrano. Trafiłam nie tylko na mieszkanie blisko uniwersytetu, ale i na świetnych współlokatorów. Jej nowi przyjaciele Migel, Rosana i Dina to rdzenni katalończycy przed trzydziestką. Mieszkają razem od kilku lat, w ich mieszkaniu mieli już prawie wszystkie narodowości, ale żadnej Polki. – Musieli zaryzykować i mówią, że było warto- z uśmiechem dodaje Monika.

Hiszpańskia panorama fot. J.BogdanowiczOd poniedziałku zaczynają się jej zajęcia, a oprócz tego moja siostra dostaje już terminy egzaminów. – Oj, dużo ich było. Musiałam do tego poustalać terminy w Polsce. Zależało mi, żeby odbyły się w przerwach świątecznych, na które wracałam do kraju. Do tego w Barcelonie za wszystkie ćwiczenia, zajęcia i właśnie egzaminy musiałam uzyskać określoną ilość punktów, aby zaliczono mi rok - przyznaje moja siostra. Wszystko udało się jej zaliczyć. Zarówno hiszpański jak i polski rok studiów zaliczyła śpiewająco. – A wynikło z tego kilka śmiesznych sytuacji. Raz jak wróciłam z Polski do barcelońskiego mieszkania krzycząc od progu: dostałam piątkę! Wszyscy moi przyjaciele posmutnieli: tylko pięć? Okazało się, że w Hiszpanii pięć jest odpowiednikiem naszej trójki. Oni mają skale od 0-10! - dodaje.

Plaża, dzika plaża... fot.M.Bogdanowicz– Miałam mało czasu na taki prawdziwy relaks. Ciągle zajęcia, nauka, zajęcia, nauka. Ale udało mi się wygospodarować kilka dni pod koniec mojej "barcelońskiej przygody". Ten czas wspominam najmilej. W Polsce dopiero kilkanaście stopni, a tam ponad 30! - twierdzi Monika, a na koniec dodaje: – Rok w Barcelonie to fantastyczne doświadczenie. Było ciężko, to fakt - egzaminy w Barcelonie i w Polsce spowodowały, że nie miałam dużo okazji na relaks, ale warto było. Wyjazd oprócz perfekcyjnej znajomości hiszpańskiego dał mi możliwość poznania hiszpańskiego prawa. Zaowocuje to na pewno w przyszłości, ponieważ planuje napisać o tym moją pracę magisterską. Ale co najważniejsze dzięki Socratesowi Erasmusowi zyskałam wspaniałych przyjaciół. Odwiedzili mnie już nawet w Polsce! Gdybyście widzieli, jak zareagowali na malucha na drodze... Wrażeń i przygód, jakie przeżyłam w Barcelonie nie da się opisać. Program Socrates Erasmus polecam każdemu. Macie tu żywy przykład, że warto w nim uczestniczyć - kończy moja siostra. A ja dodam, że najważniejsze, że jest już w domu...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Erasmus to piękna sprawa - właśnie jestem "w trakcie". Nie zgodzę się jednak co do obowiązkowej rozmowy kwalifikacyjnej z języka obcego - u mnie się tego nie praktykuje. Pozdrawiam i zazdroszczę siostrze - ja jestem w nieco chłodniejszym miejscu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja zejde do bardziej przyziemnych spraw...
Chcialbym zeby u nas bylo już tak ciepło jak tam, na tej plaży ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Studia za granicą. Dla chcącego nic trudnego!* - i dobrego! (nie zapominajmy!)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.