Pozycja materiału w rankingach:
Studia zaoczne często są uważane za coś gorszego. Mówi się, że są na nich ci, których nie przyjęto na dzienne. Korzystający z tego systemu studenci bronią się jednak zaciekle. Nie uważają się za gorszych. I bardzo często mają rację.
Karolina, studentka UJ, również zupełnie świadomie wybrała studia zaoczne. Za sobą ma dzienne studia licencjackie. Uznała, że nadszedł właściwy czas, by oddać się pracy zawodowej. Obecnie pracuje jako menadżer średniego szczebla i zarządza kilkuosobowym zespołem zajmującym się serwisem komunikacyjnym. Opowiada:Zobacz także:
Artykuły
(207)
Galerie
(21)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 29 | Miejscowość: Zurych | Kraj: Szwajcaria
O mnie: Mól książkowy o zmiennym kolorze włosów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jacek Patyk Wczoraj 19:12
Na studiach zaocznych musi być trudniej jak pracujesz od pn-pt po 8 czy 12 godzin . Na uczelni są cały dzień co dwa tygodnie w weekendy . Kiedy student na studiach zaocznych ma uczyć się ? Czas tylko marnuje studiując zaocznie .
Michał Kot Wczoraj 19:02
Według mnie studenci , którzy studiują zaocznie są gorsi od studentów dziennych . Idą tylko Ci na studia zaoczne , którzy napisali słabo mature i muszą jeszcze płacić za każdy semestr ! Matoły umysłowe ! Do roboty fizycznej to smród !
Kasia Stach 02.08.2011 03:59
Ja studiuję dziennie na UW i moi wykładowcy otwarcie twierdzą że studenci wieczorowi i zaoczni na studiach mają łatwiej, niższe progi punktowe, więcej dodatkowych terminów egzaminów. I mają takie powiedzenie (wykładowcy) możecie oczywiście nie zaliczyć kilku przedmiotów i przejść na studia wieczorowe lub zaoczne i płacić pieniądze i być uważanym za idiotów. Gorzka prawda. Pozdrawiam
hmn 02.07.2011 10:10
Musiałem wybrać zaoczne ze względu na kasiorkę. Sam opłacam studia i pomagam mamie finansowo. Często mam ochotę rzucić to wszystko w p***u. Jest ciężko. Pracuje od pon-pt , często ponad 8 godzin. Czasami zdarza mi się pracować również w weekend, do tego dochodzą zjazdy i opanowywanie większości materiału w domu. Uważam, że dzielenie studentów na takie grupy i dociekanie kto jest lepszy to bezsens. To zależy od osoby, a nie od trybu. Znam osoby, które dziennie - całkowicie poświęcają się nauce, oczywiście tez imprezują, ale nie 7 dni w tyg. A znam takich, co cały rok przepierdzieli, jak pasożyty - rodzice opłacili mieszkanko, picia, żarcie... tragedia. A oni nic. nie robili. Na ani 1 wykładzie ich nie było przez cały rok! Wtedy patrze na siebie: "było ciężko stary" - mówię sam do siebie, patrząc w lustro. Jestem świadom, że po prostu "nie przepierdziałem" tego roku! Mimo mojego młodego wieku, moje CV jest całkiem niezłe, zdobywam doświadczanie, jednocześnie uczę się i zdobywam wiedzę - w tym samym kierunku! I uwierzcie mi łączenie teorii z praktyką daje wiele, kiedy mamy możliwość robienia tego od razu - to chyba lepiej iść w tym kierunku, bo po paru latach samej teorii możemy się zdziwić. Pozdrawiam i dziennych i zaocznych!
Anonim 18.10.2010 14:47
Studiuję w trybie zaocznym tylko dlatego że płacę jedynie koszty dojazdów do szkoły i czesne natomiast w systemie zaocznym nie opłacałabym szkoły ale wiadomy jest fakt iż nie dałabym rady dojeżdżac do szkoły codziennie 120 km i musiałabym zamiaszkac wŁodzi gdzie studjuję a to byłyby już dużo większe koszty na co mnie nie stac niestety więc dlaczego ktoś ma uważac że jestem gorsza jeśli chcę się uczyc a nie stac mnie na studia dzienne i studjuję zaocznie. Nie mozna uwazac ludzi ktorzy studiuja zaocznie za gorszych poniewaz nie zawsze sa to osby ktore wybraly taki tryb nauki z wyboru ale z racji koniecznosci bo jesli chcialy sie ksztalcic a finanfowo nie byly w stanie utrzymc sie na dziennych studiach sa na zaocznych i wielu ludzi wlasnie dlatego studjuje zaocznie. Poza tym teraz szukam pracy narazie jest ciezko poniewaz pochodze z malej miejscowosci gdzie ciezko o porace (zwlaszcza jesli sie ucze i jestem niedyspozycyjna na weekendach) ale w tym czasie zawsze moge dorobic na ulotkach itp, wiec moge w pewien sposob sie usamodzielnic i nie siedziec na utrzymaniu mamy ktora od ponad 10 lat sama wychowuje mnie oraz siostre.
Roman Nodzioch 08.10.2010 15:29
Spostrzeżenia dokonane przez dziennikarza, aczkolwiek słuszne w naszym położeniu geopolitycznym, nie mają żadnego odzwierciedlenia na innych kontynentach i w krajach Europy zachodniej.
Porównywalność kwalifikacji absolwentów studiów dziennych do studiów zaocznych w Polsce i w innych krajach byłego sowiet-bloku nie ma nic wspólnego z wysokimi walorami studiowania zaocznego a świadczy jedynie o drenażu potencjału studentów na studiach dziennych. System edukacyjny, który od okupacji sowieckiej nie uległ żadnym zmianom, miał służyć kształceniu serwilistów i tłumić kreatywność, krytyczne myślenie i indywidualizm i temu ciągle służy .
Duża masa materiału teoretycznego , który często bardziej przypominająca kabaret niż teorię znajdującą potwierdzenie w praktyce , nie służyło i nie służy kształceniu potencjału Polaków . Sytuacja w edukacji wygląda mniej więcej tak jak w piłce nożnej - mamy duży potencjał , olbrzymie osiągnięcia wśród nastolatków i zajmujemy pozycję za egzotycznymi krajami Afryki .
Ekwiwalentem studiów zaocznych za granicą są studia korespondencyjne a tych nikt tam poważnie nie traktuje albo tak poważnie na ile poważnie można traktować kwalifikacje zdobyte przez samouków i zdarza się wśród samouków , rzadziej wśród absolwentów studiów zaocznych że ci dysponują wiedzą porównywalną albo i wyższą od absolwentów studiów dziennych - ale to wyjątek i jest traktowany jak wyjątek na rynku pracy . O ile potrafią czegoś dokonać , nikt nie zamyka przed nimi drzwi ku drodze kariery i szanuje się fakt że mimo braku środków na studia potrafili poza salami uczelni sami zdobyć wiedzę. Jednakże nie papier tzn dyplom ukończenia studiów korespondencyjnych stanowi o ich kwalifikacjach , które jako reguła nie stanowią żadnych a bywają tematem wielu kpin i dowcipów ( przykładowo paradujący w brudnym podkoszulku Onslow i Daisy z serialu "co ludzie powiedzą" studiują na open university )
Mariusz Runiak 14.09.2010 19:21
"Studia dzienne, choć bezpłatne, pociągają za sobą mnóstwo dodatkowych kosztów: akademik, wyżywienie, książki."
Z powyższych jedynie co do dachu nad głową się zgodzę. No fakt, że to chyba zasadnicza część kosztów.
Co do reszty jednak...
Człowiek czy na studiach czy poza jeść i tak musi. Wzrost kosztów związny z jedzeniem w trakcie studiów będzie więc "symboliczny".
Książek absolutnie nie trzeba kupować. Tak mi się zdawało jak szedłem na pierwszy rok. Kupiłem chyba komplet płacąc za nie dużo pieniędzy. Potem dotarło do mnie że baran byłem. Wszystko co potrzebne można osiągnąć w bibliotece. Trzeba się tylko wybrać tam na czas a nie 2 dni przed sesją. Nie kupiłem potem do końca studiów ani jednej książki.
Hanna Sidorska 09.10.2009 23:49
Bardzo fajny artykuł i temat aktualny, stawiam 5. Różnice między nauką w trybie zaocznym a dziennym są również np. w szkołach średnich. Dużo materiału, który trzeba przerobić w domu samemu, ponieważ lekcji mało, a matura, każdego obowiązuje ta sama. Tak naprawdę, to ile i jak się czego nauczymy zależy od nas, a nie od trybu studiów.
Znam przypadek, kiedy grupa studentów dziennych, przyszła na poprawkę z egzaminu, a wykładowca zamiast ich przepytać, kazał im zaśpiewać. Dodam, że nie był tu kierunek ani też przedmiot w najmniejszym stopniu, związany z muzyka czy też śpiewem. Oczywiście wszyscy zdali....Wątpię czy na studiach zaocznych w czasie poprawki, za którą się przecież płaci, mogłoby dojść do podobnej sytuacji.
Mateusz Max Maksiak 09.10.2009 17:17
No to i ja coś skrobnę ucząc się od tego roku w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania na kierunku psychologia. Zajęcie odbywają się co dwa tygodnie więc można coś z czasem zrobić i poświęcić go troszkę na jakieś pasje czy hobby. Oczywiście również pracuje żeby nie było. Można to pogodzić tylko trzeba chcieć. Owszem są też dni kiedy po 10 godzinach w pracy trzeba jeszcze iść do biblioteki i siedzieć do końca pisząc pracę jednak nie każdy dzień jest taki. U mnie jednak nie ma patrzenia na innych bo wszyscy płacą niezależnie od dziennych zaocznych czy wieczorowych, jednak wykładowcy jak na razie pokazują że nie zależy im tylko na kasie ale i na tym aby przekazać nam pewną wiedzę co robią jak na razie świetnie. Bardzo miły artykuł. Pozdrawiam
Paweł Jędrasiak 09.10.2009 17:13
Oj zdarza się... znam faceta, co ma 28 lat, mieszka w ... akademiku i studiuje 3 kierunek dziennie. Nie pracuje.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6811)