Facebook Google+ Twitter

Studium przypadkowego wyboru

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2008-12-12 11:25

Społeczeństwo obywatelskie tworzy się samoistnie. Bez względu na reakcję polityków. Przypadek. Niezwykłe słowo i niezwykłe pojęcie. „Studium przypadku” tak pewnie chciałbym zatytułować tekst, który piszę. Czy tytuł taki się utrzyma? Nie wiem. Niech będzie on jednak integralną, a bardzo istotną częścią tytułu.

Przypadek! Wielkie może mieć znaczenia; może też znaczenia nie mieć żadnego. „Ludzie z przypadku uczynili mamidło, którym usprawiedliwiają swą własną głupotę” – napisał Demokryt. „Nawet to, co najbardziej przypadkowe, jest w ostatecznym rachunku koniecznością” - napisał z kolei Arthur Schopenhauer. Komu zawierzyć; śladem czyjego rozumu podążyć?. Przyznam, że wolałbym iść śladem Schopenhauera. Ale....
„Przypadek to słowo pozbawione sensu; nie ma niczego, co nie miałoby swoich przyczyn” – za taką definicją, sformułowaną przez Woltera muszę jednak iść. Czy przypadkiem są zatem polskie wybory polityczne?

Przypomnijmy, że Polska nie zrodziła się z morskiej piany w 1989 roku. Polska trwała przed rokiem 1989. Trwała i tysiąc lat wcześniej. Wyboru dokonywaliśmy i przed 1989 rokiem. Zazwyczaj były to wybory złe, czasami fatalne – patrz królowie elekcyjni, Wazowie, Wettinowie. Przez prawie 1000 lat Polacy pozbawieni byli prawa dokonywania wyboru. Wyboru w sensie decydowania o kształcie władzy. Zrozumiałe było to w okresie tworzenia się państwowości polskiej, jej umacniania i... niszczenia.

Zasługi w niszczeniu własnej państwowości mamy szczególnie wielkie. Trudno przypisać niszczycielskie cechy narodowi polskiemu in gremio (w całości). Niszczycielskie cechy niosły ze sobą grupy rządzące. W szczególnym stopniu te, które sprawowały rządy zza kulis. Te grupy, które potrafiły wywrzeć na rządzących oficjalnie, tak silny wpływ, że ulegały one samounicestwieniu. Nie chcę dziś pisać o wpływie kontrreformacji na upadek polskiej państwowości. Każdy historyk (rzetelny) ma pełną świadomość wpływu Watykanu na „sprawy polskie”. Był on w ostatecznych skutkach tragiczny.
Chcę napisać (do tematu kontrreformacji powrócę niebawem) dziś o skutkach niszczycielskich zaniedbań polskiej klasy politycznej w sferze tworzenia społeczeństwa obywatelskiego.

Chcę, a w zasadzie nie chcę. Społeczeństwo obywatelskie tworzy się bowiem samoistnie. Bez względu na reakcję polityków. Bez względu na ich „chcę” lub „nie chcę”. My – ludzie pisujący na portalach internetowych tworzymy społeczeństwo obywatelskie. Dziś może jeszcze niezbyt silne. Jesteśmy podzieleni – politycznie, społecznie, mentalnie. Tworzymy jednak społeczeństwo, które zaczyna być siłą. Jeszcze niezbyt wiele znaczącą. Jeszcze podzieloną. Ale jutro...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.