Facebook Google+ Twitter

Studium upadku w "Requiem dla snu" Selbiego Jr.

"Requiem dla snu" autorstwa Huberta Selbiego Jr., to smutna i tragiczna opowieść o ekstremalnych przeżyciach i upadku czterech mieszkańców Brooklynu. Reżyser Darren Aronofsky: "Musiałem zrobić film na podstawie tej powieści, gdyż słowa aż palą jej stronice."

okładka książki Huberta Selbiego Jr. / Fot. materiały prasowe"Requiem dla snu" , autorstwa Huberta Selbiego Jr., to smutna i tragiczna opowieść o ekstremalnych przeżyciach i upadku czterech mieszkańców Brooklynu. Harry Goldfrab, Marion, Tyler i Sara Goldfrab to postaci, w których życiu od początku czegoś brakowało, ale według mnie ta egzystencjalna luka nie była najistotniejsza. Najbardziej kluczowe u Selbiego były przemiany, degeneracja, postępujące coraz szybciej psucie się i codzienne, powolne umieranie za życia. Historia ewoluuje z przepełnionej marzeniami i planami bohaterów do ich całkowitej psychicznej dekonstrukcji. A nadzieja zastąpiona zostaje bólem i pustką. Nie ma już prawdziwej pełni życia. I nie może jej być, kiedy traci się kontrolę na rzecz uzależnienia. I to nie tylko od narkotyków. Ktoś mógłby powiedzieć: mnie to nie dotyczy.
Jednak "Requiem dla snu" jest powieścią uniwersalną, prezentującą piekło zarówno narkomanii, jak i innych, równie niebezpiecznych uzależnień: od telewizji, odchudzania, leków, seksu, alkoholu, czy nawet prestiżu i poważania. Jeśli spojrzymy głębiej, możemy dostrzec, że nasi bohaterowie to istoty tak naprawdę bezbronne, jak każdy łaknące szczęścia i miłości. To nie żadni dewianci, czy osoby o niższym statusie społecznym. Są tak naprawdę tacy podobni do nas. Może tylko znaleźli się w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie? Może spokojne życie to dla nich za mało i dlatego pragną zatracić się w codzienności dużo bardziej intensywnie? A może są po prostu słabi? Mówimy: "ja dałbym radę!". Ale czy na pewno?

Początkowo wręcz kibicujemy Harry'emu i Marion w ich miłości i optymistycznych, choć nieco nierealistycznych planach na wspólną przyszłość. Potem patrzymy, jak ideały obojga są coraz bardziej profanowane. Myślimy: "Jak to? Przecież miała być kafejka. Wystawy". Nie wiemy co się dzieje. W rozmowach zakochanych coraz częściej pojawiają się narkotyki, by pod koniec akcji całkowicie je zdominować i zawęzić ich wspólną egzystencję do jedynie racjonalnej kalkulacji. Zakochany Harry pozwala swojej Marion na upadek moralny. Początkowo sobie z tym nie radzi, jednak tłumaczy to potrzebami swojego ciała. Przemożną chęcią zaspokojenia głodu heroiny, który staje się silniejszy niż moralne pobudki, czy nawet uczucie. Wyjaśnia to koniecznością. Potem już nawet nie zadaje pytań. Oprócz jednego: czy mamy pieniądze na kolejną działkę. Inaczej umrze.

Ich historia jest skrajnie pesymistyczna. Marion, całkowicie ograbiona z marzeń i planów, decyduje się sprzedawać swoją kobiecość. Harry ląduje w szpitalu z amputowaną ręką. Wydawało się, że się kochają. Teraz o jakiejkolwiek miłości nie ma już mowy. Także Tyron, przyjaciel obojga bohaterów, kończy tragicznie. Ostatnie książkowe sekwencje z jego udziałem to momenty, kiedy chłopak majaczy przez sen. Leżąc na zimnej pryczy w więzieniu wspomina ukochaną matkę, której prawdopodobnie już nigdy nie zobaczy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.