Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29500 miejsce

Studzienki, włazy i klapy - zmora kierowców

Studzienki, włazy, pokrywy i kratki wszelakie. To niekwestionowane „święte krowy”, z którymi od niepamiętnych czasów nikt w Polsce nie wygrał.

 / Fot. Wojciech ArciszewskiMiliony samochodów codziennie rozjeżdżają te powierzchniowe elementy kanalizacji. Bez żadnego szacunku, samochody naciskają je całym swoim ciężarem, gniotą, prasują , ubijają i wstrząsają. Nie zwracają uwagi na misterność żeliwnych odlewów, tajemne symbole na nich zawarte i trud pracy odlewnika.

Kontratak żeliwa



Żeliwo nie tylko nie poddaje się, lecz kontratakuje. Przez ostatnie dziesięciolecia żeliwna armia wymyśliła ciekawą taktykę walki z ekspansją aut. Wdrożyła niezwykle skuteczną, partyzancką metodę chowania się, tym razem pod ziemię. W uproszczeniu, polega ona na systematycznym pogrążaniu się żeliwnych włazów, pokryw, studzienek i kratek w jezdni. Ów zadziwiająco jednorodny proces można zaobserwować we wszystkich polskich miejscowościach.

Można domniemywać, że dla rozpropagowania tej metody siły żeliwa wykorzystały, sprawdzone w konspiracji, podziemne kanały. Efekty widzimy gołym okiem, a raczej czujemy po uszkodzonym zawieszeniu samochodu. Drgania wywołane wpadaniem w zapadnięte włazy i sąsiadujące dziury przenoszą się na pobliskie budynki i budowle. Ma to swój wymierny ekonomiczny efekt . Koszty napraw są ogromne. Napisano tysiące artykułów i skarg. Bezskutecznie.

A reakcji brak



Wydawałoby się, że w tej sytuacji władza musi podjąć generalną walkę z żeliwną partyzantką. Tak się jednak nie dzieje. Mamy raczej do czynienia z lokalnymi potyczkami, czasami tylko zakończonymi sukcesami władzy. Tak jakby jakieś fatum, czy syndrom porażki ciążyły nad tą dziedziną. Może to taka „biała plama” na granicy kompetencji firm odpowiadających za miejskie sieci kanalizacyjne oraz właścicieli, czy zarządców dróg. Ręce opadają. Nieraz wydaje się, że na świeżo wyremontowanej ulicy osiągnięto sukces, gdyż żeliwo jest idealnie dopasowane do asfaltu.

Kierowcy dziwnie się czują, nie znajdując zapadlisk i nie będąc zmuszonymi do lawirowania na jezdni. Po kilku miesiącach sytuacja jednak wraca do „normy” . Aż się nie chce wierzyć, że w XXI wieku nasz kraj nie ma fachowców potrafiących zainstalować w jezdni włazy kanałów i kratki studzienek kanalizacyjnych, tak by uwzględniały wielkość nacisków i naprężeń. A wydaje się to takie proste.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.