Facebook Google+ Twitter

Subiektywna relacja z otwarcia wystawy Yoko Ono

Ponad miesiąc temu media obiegła wiadomość, że do Polski swoją wystawę przyjedzie otworzyć Yoko Ono. Artystka nie bywa w naszym kraju często. Jakie wrażenie zrobił na mnie ten niecodzienny gość i jej sztuka?

Yoko Ono. / Fot. Magda GrabowskaPół godziny przed otwarciem przed warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej uformowała się bardzo długa kolejka chętnych do zwiedzania. Nie wiadomo, co cieszyło się większym zainteresowaniem, wystawa czy kontrowersyjna artystka światowego formatu. Rozsądek każe przypuszczać, że prawdziwa jest opcja druga, gdyż na co dzień sztuka współczesna nie przyciąga tak dużej liczby zainteresowanych.

Na dziedzińcu budynku ustawiono niewielką scenę, na której czekały instrumenty. Jak zapowiadali organizatorzy, na przybyłych czekała niespodzianka muzyczna. Rozczarowała mnie lekkomyślność, z jaką rozstawiono sprzęt do nagłośnienia. Wzmacniacze napędzające całe nagłośnienie były ustawione tuż obok sceny i niczym nie zabezpieczone. Każdy amator mocnych wrażeń mógł z beztroską miną podejść do nich i jednym pstryknięciem pozbawić całą imprezę nagłośnienia. O ile wyłączenie wzmacniaczy wywołałoby ciszę i pomruk zawodu, o tyle przewrócenie się ciężkich kolumn mogłoby spowodować niebezpieczeństwo dla publiczności. Kolumny nie zostały zabezpieczone przed upadkiem, wokół nich tłoczyli się ludzie. Rozumiem ideę nieodgradzania widza od sztuki, ale uważam, że należy przy tym zachować odrobinę zdrowego rozsądku.

Yoko Ono wyszła na scenę o godzinę później niż planowano. W tym czasie organizatorzy zaproponowali obejrzenie wystawy. Z uwagi na ogromne zainteresowanie, zwiedzających wpuszczano grupami. Kiedy jedni oglądali, reszta czekała w monstrualnej kolejce. W takich warunkach trudno cieszyć się kontaktem ze sztuką. Dlatego też większe szanse na satysfakcję z oglądania mają ci, którzy dopiero wybiorą się do CSW.

O godzinie 20 na scenie pojawiła się artystka. Okazało się, że performance „Onochord”, który przygotowała dla Polaków, zaprezentowała już wcześniej, bo w 2004 roku. Przed występem publiczności rozdano małe latarki i pocztówki z tajemniczym tekstem. Podczas występu artystka tłumaczyła, do czego służą. Niestety nie zrobiła tego osobiście. Na telebimie pokazano film z 2004 roku, na którym Japonka tłumaczy, jak za pomocą latarki powiedzieć „kocham cię”. W onochordzie (czyli specjalnym kodzie) kolejnym członom frazy „I love you” odpowiadają jedno, dwa i trzy mignięcia latarką. Artystka emitowała światło w stronę widowni i zachęcała do wzajemności.

Trumny. / Fot. Magda GrabowskaWystąpienie Ono trwało nie więcej niż dziesięć minut. Stojące obok mnie nastolatki krzyczały „Kochamy cię, Yoko” i rozentuzjazmowane czekały na jakikolwiek gest ze strony idolki. Ta niestety nie poświęciła im nawet sekundy. Myślę, że będąc tak rzadko w Polsce mogłaby bardziej szanować osoby, które wykazują się gestami uwielbienia dla niej.

Wystawa nie jest obszerna. Kilka zdjęć, kilka instalacji. Ono stawia przede wszystkim na kontakt widza ze sztuką. Artystce zależy, aby oglądający mógł być aktywny w tworzeniu dzieła. Stąd też instalacja polegająca na składaniu połamanych naczyń przez uczestników wystawy. Innym przykładem interakcji jest wieszanie marzeń na specjalnym drzewku. Poza artystka tym upodobała sobie prostotę przekazu, która uwidacznia się między innymi w ekspozycji z trumnami. Skandalistka desakralizuje sztukę i zwraca się w stronę minimalizmu zarówno środków, jak i przekazu.

Jedna z kartek na drzewku życzeń („Nigdy więcej tu nie wracaj Yoko”) świadczy o tym, że wystawa nie wszystkim się podobała. Przypuszczam, że niektórych mogło zrazić zderzenie tak szumnego zapowiadania przybycia gwiazdy z tym, co zobaczyli. A zobaczyli małą wystawę z eksponatami pełnymi minimalizmu. Może po prostu ten rodzaj sztuki nie do wszystkich przemawia? Mimo wszystko wystawę warto zobaczyć. Chociażby po to, żeby mieć o niej swoje zdanie.

Centrum Sztuki Współczesnej oferuje wystawę „Fly” do 26 października. Dodatkowo Drzewko Życzeń można zobaczyć w Złotych Tarasach. Sztuka Yoko Ono pojawi się też w Kinie.Lab. W dniach 10 i 11 października będą tam emitowane filmy artystki.

Zapraszamy także do obejrzenia galerii z tego wydarzenia oraz krótkiego filmu z występu Yoko Ono.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

+ plus za arteterapie :) Magdo dobry materiał, pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.09.2008 21:38

+ !

Komentarz został ukrytyrozwiń

thx, w ogóle ona jest bardzo wrażliwa, a kontrowersje nie zawsze wzbudzała świadomie mi się wydaje :)

ktoś kiedyś zapytał ją gdzie są prochy Lenona (bo grób jest pusty). odpowiedziała: "zjadłam je" XD

Komentarz został ukrytyrozwiń

do 26 października :). A sama Yoko Ono zburzyła mi pewne wyobrażenia o niej. Spodziewałam się jakiejś mocnej kontrowersji, bóg wie czego. Kobieta jest roześmiana, pogodna, takie hippisowskie to wszystko było :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) choć generalnie o przyjeździe Yoko trąbiono nie miesiąc temu, ale już w styczniu.

ps: uwielbiam babę.
ps2: ile ta wystawa będzie otwarta?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.