Facebook Google+ Twitter

Subiektywnie o meczu Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała

Pierwszy, historyczny, mecz o ligowe punkty pomiędzy Górnikiem Zabrze i Podbeskidziem Bielsko-Biała zakończył się zasłużonym zwycięstwem gospodarzy (1:0), którzy wygrali po raz trzeci z rzędu na własnym boisku. Gola na wagę zwycięstwa zdobył na początku pierwszej połowy Ales Besta i było to już jego drugie trafienie na zapleczu Ekstraklasy.

Magiera/ Górnik Zabrze / Fot. PAP/GrygielRyszard Komornicki nie należy do grupy trenerów, którzy na ogół w spokoju przyglądają się grze swoich podopiecznych. Jednak dzisiaj szkoleniowiec 14-krotnego mistrza Polski przechodził momentami samego siebie! Bardzo żywo reagował na to wszystko, co działo się na boisku i wydawało się nawet, że wkrótce na nie wbiegnie. Nic więc dziwnego, że często ucinał sobie z nim pogawędkę sędzia asystent. Chyba zaniepokojony nieco jego szalonym tańcem obok linii bocznej boiska.
Zabrzanie rozpoczęli z dużym animuszem, ale początkowo mieli duże problemy ze sforsowaniem szczelnej defensywy gości. Po raz kolejny na boisku brakowało zawodnika, który wziąłby na siebie ciężar rozgrywania piłki, przez co wiele akcji było szarpanych i mało składnych. Kibice wzdychali na trybunach, że przydaliby się teraz kontuzjowani Adam Banaś i Robert Szczot. Niestety obaj nadal nie są w pełni sił, więc na ich występ będzie trzeba jeszcze trochę poczekać.
- Traciliśmy dużo piłek, graliśmy nerwowo i to mi się nie podoba. Chciałem jednak chłopaków pochwalić za walkę i zaangażowanie. Wygraliśmy zasłużenie, bo mieliśmy więcej sytuacji. Mogliśmy zdobyć bramkę na 2:0, bo właśnie tego zabrakło, żeby móc grać później spokojnie. Mamy jeszcze w tej chwili problemy z kontuzjami. Niektórzy nie są w pełni sił jak chociażby Madejski, ale zagrał i pochwała dla niego. Myślę, że wkrótce będziemy grać lepiej - powiedział trener Górnika.
Czeski napastnik zrobił swoje, a Nowak dostał koguta
Besta nie został tym razem wybrany najlepszym graczem meczu, ale w 19. minucie zrobił swoje i w dużej mierze to dzięki jego postawie miejscowi cieszyli się po końcowym gwizdku z kompletu punktów. Doświadczony snajper przez 90 minut twardo walczył z rosłymi obrońcami Podbeskidzia, którzy często go nie oszczędzali. Kiedy schodził z boiska wyglądał na kompletnie wycieńczonego, ale trudno się dziwić skoro pierwszy raz od kilku miesięcy zagrał w pełnym wymiarze czasowym.
Urodziwy kogut przypadł tym razem Sebastianowi Nowakowi, który był nieco zaskoczony, że wybrano go najlepszym zawodnikiem tej potyczki. Bramkarz Górnika rozegrał przyzwoity mecz, pomimo tego, że jeszcze w środę nie było wiadomo czy w nim w ogóle wystąpi. Szczęście w nieszczęściu, że ubiegłotygodniowy mecz z GKP Gorzów zakończył się dla niego jedynie krótki pobytem w szpitalu i założeniem kilku szwów na łuku brwiowym.
- W środku tygodnia jeszcze nie wiedziałem czy wystąpię w tym spotkaniu. Lekarz wydał mi polecenie, abym się oszczędzał więc w tym tygodniu moje treningi były bardzo lekkie. Wyszło mi to chyba na dobre, bo po raz pierwszy otrzymałem w nagrodę koguta. Uważam jednak, że nie do końca na niego zasłużyłem, bo przeciwnik tak naprawdę nie stworzył sobie żadnej sytuacji - stwierdził wyraźnie rozbawiony osobliwym prezentem Nowak.
Podbeskidzie bez polotu. Trudny powrót Kołodzieja
Przed meczem głośno mówiło się o tym, że „Górale” przyjechali do Zabrza po zwycięstwo, ale ciężko jest pokonać faworyzowanego rywala, jeżeli jedyne zagrożenie pod jego bramką stwarza się po stałych fragmentach gry. Po jednym z rzutów wolnych piłka znalazła się nawet w siatce gospodarzy, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną i sektor zajmowany przez kilkusetosobową grupę kibiców z Bielska-Białej zamilkł tak szybko jak się ożywił.
Podopieczni Marcina Brosza nie mieli dzisiaj pomysłu na grę, więc strzałami z dystansu starali się zaskoczyć Nowaka, który bez większych problemów wyłapywał nieliczne piłki zmierzające w światło bramki. Dwoił się i troił Dariusz Kołodziej. Były pomocnik Górnika robił na boisku wiele, aby przypomnieć o sobie miejscowym kibicom, jednak niewiele mógł zdziałać w pojedynkę.
- Miałem odciąć pomocników rywala od gry i to się udawało, bo nikt środkiem nie stworzył większego zagrożenia. W pierwszej połowie przydarzyło nam się jedno niefortunne zagranie, co gospodarze skutecznie wykorzystali i strzelili gola. Nie przeszkadzały mi gwizdy z trybun, totalnie się od tego odciąłem - rzekł zaraz po meczu Kołodziej.
Wyraźnie niepocieszony przegraną był szkoleniowiec Podbeskidzia. Drużyna Brosza nie zaznała jeszcze w tym sezonie smaku zwycięstwa w lidze i pierwsze skowronki zaczęły już ćwierkać, że w Bielsku może wkrótce zrobić się gorąco, ponieważ włodarze klubu oraz kibice zaczynają powolutku tracić cierpliwość.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Fajne zdjęcie z graczem Górnika i polskim orłem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.