Facebook Google+ Twitter

Subiektywny przewodnik po płytach minionej dekady, cz. 3

Obiecujący od pierwszego albumu nastolatek, na oczach fanów przeistaczał się w mężczyznę, który - niezależnie od jego ostatnich produkcji - na zawsze wpisał się złotymi zgłoskami w kartach historii r&b.

Usher - Confessions (2004)

Ameryka od zawsze miała szczęście do cudownych dzieci w przemyśle muzycznym. Jednym z takich złotych nastolatków był niewątpliwie Usher, dziś trzydziestodwuletni mężczyzna, który - w odniesieniu do albumów poprzednich - zdaje się cofać w muzycznym rozwoju. Zostawmy  / Fot. Amazon.com jednak teraźniejszość i przenieśmy się do roku 1994, w którym to nieznany szerszej publiczności szesnastolatek, wszedł pewnym krokiem w muzyczny biznes, reprezentując barwy wytwórni LaFace. Późniejsze wydawnictwa okazywały się być jeszcze większymi sukcesami, a "8701" z 2001 było prawdziwym przełomem. Po tym krążku nastąpił jednak jeszcze lepszy, którego komercyjne zwycięstwo było niepodważalne. To jedna z najbardziej naszpikowanych hitami płyt r&b ostatniej dekady.

Usher stał się ulubieńcem młodych fanów r&b i idolem nastolatek zakochanych w ciepłym lecz pełnym młodzieńczej werwy głosie oraz twarzy niegrzecznego chłopca, którym każda chciałaby się zaopiekować. Przyznać trzeba, że artyście udało się zaprosić do współpracy największe tuzy producenckie, których nazwiska starczają za kilkudziesięciostronicowe rekomendacje. Wystarczy wspomnieć choćby o Jermaine Duprim, Jimmym Jamie & Terrym Lewisie, Lil Jonie czy Bryanie-Michaelu Cox. Stworzyli oni naprawdę fantastyczne piosenki, do których po prawie siedmiu latach wraca się wciąż z wielką przyjemnością. Doskonała forma wokalna Ushera oraz niebanalne kompozycje, stworzone na miarę dla piosenkarza, sprawiają że "Confessions" to prawdziwa petarda - równie użyteczna w klubie, w domu jak i w łóżku.

Niewątpliwie lokomotywą całego krążka jest "Yeah!" (współudział Lil Johna i Ludacrisa), przy której tańcząca młodzież traciła zmysły na parkietach. Uwodzi także delikatne, bujające w charakterystyczny dla r&b sposób "Burn". Na wyróżnienie zasługuje również "Simple Things" z łagodnym syntezatorem przywodzącym na myśl najlepsze czasy soulowej muzyki, "Can U Handle It" cudownie rozleniwiające i przypominające, że oprócz doskonałej produkcji, to Usher jest atrakcją numer jeden - fantastycznym wokalistą, budującym nastrój.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

lwocduneulo
  • lwocduneulo
  • 13.07.2011 21:22

sjNBzp <a href="http://wwahhpizxqgi.com/">wwahhpizxqgi</a>, [url=http://irlgkvlshyaw.com/]irlgkvlshyaw[/url], [link=http://rcixlhqxpfuc.com/]rcixlhqxpfuc[/link], http://ttmhkpkgspsj.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki serdeczne, Łukaszu. Co do Twojego pytania, odpowiedź brzmi (nie)stety - tak, tylko czarna muzyka :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo interesujące przedsięwzięcie i dobrze wykonane. Oczywiście subiektywne;p
Z niecierpliwością czekam na kolejne, natomiast pozwolę sobie zadać pytanie, czy będzie to sama "czarna muzyka"?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zuza
  • Zuza
  • 04.01.2011 17:53

W tamtym artykule o płytach jeżeli dobrze pamietam autor też podkreśla, że artykuł jest subiektywny, a co warto zauważyć na pewno badziej otwarty muzycznie na nowe horyzonty niż pani. Poza tym urocze jest to jeżeli czytelnik chce zwrócić pani uwagę, a pani obraża się na niego jak nastolatka. Jako czytelnik czuję się więc nieszanowana przez panią. Szkoda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Och Pani Zuzo, Pani szamotanie się by mi przypiec jest naprawdę urocze (no i ta jedna gwiazdka ;) ).
Ja nie krytykowałam za to, że ktoś pisze wyłącznie o swoich rewirach, tylko o tym że pisze jakoby podsumowywał CAŁOŚĆ ROKU WE WSZYSTKICH GATUNKACH co mija się z prawdą i co powinien zaznaczyć w tytule lub zajawce. Ja natomiast cały cykl zatytułowałam właśnie z tego względu SUBIEKTYWNYM więc teraz polecam krótką przebieżkę do słownika i sprawdzenie co oznacza ten wyraz a kolejnym razem życzę celniejszej krytyki, bo coś Pani nie wychodzi ostatnimi czasy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zuza
  • Zuza
  • 04.01.2011 17:03

Więc skoro sama kiedyś pani krytykowała podobne artykuły innych, niech sama pani zmieni tytuł, bo pisanie o płytach dekady z uwzględnieniem tylko pewnych gatunków, to po prostu hipokryzja i ignorancja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od kiedy D'Angelo to pop?
DC i Usher to zasadniczo także nie pop, lecz współczesne r&b (w pewnym sensie - niestety). Rocka, elektroniki i wielu innych gatunków Pani w tym przewodniku nie uświadczy - wyłącznie soul, hiphop i r&b więc proszę od razu się wycofać z czytania kolejnych części i zaoszczędzić czas na jakieś teksty o ambitniejszej muzyce :)
P.S.
A tak w ogóle co to jest jest "ambitna muzyka"?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zuza
  • Zuza
  • 04.01.2011 16:48

Sam pop, sam pop. Kiedy w końcu będą naprawdę ważne płyty? Słucha pani jakiejś ambitniejszej muzyki?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.