Facebook Google+ Twitter

Suk, tadżin i medresa, czyli moja marokańska przygoda

O Maroku napisano już wiele. Trudno się dziwić, bo jest to popularna destynacja wielu polskich biur podróży. Do Maroka przyciąga jego różnorodność, atmosfera Wschodu, a bardziej wygodnych - agadirskie hotele na skraju ciepłych plaż.

Wąwóz Todra, Góry Atlas. / Fot. A.RosińskaJa w Agadirze nie byłam, bo też sprawdzanie jakości basenu hotelowego nie było moim zamiarem. Nie będzie to zbiór typowo przewodnikowych wskazówek, a raczej całkiem subiektywny opis wspomnień i niezapomnianych wrażeń z kilkoma praktycznymi radami. Przygotowywałam podróż do Maroka z dużą pieczołowitością, gdzie celem miała być sama droga, a nie jej koniec.

Zobaczyłam kraj określany jako miejsce kontrastów. Kraj położony stosunkowo blisko Europy, a jednocześnie już odmienny kulturowo, historycznie, geograficznie. Gorliwy w swej wierze, a zarazem rozumiejący działanie wciąż ulepszającej się demokracji. Kraj wysokich gór i pustyń, metropolii na wzór europejski i starodawnych kazb w cieni oliwnych gajów.

Chciałabym zachęcić tych, którzy jeszcze tam nie byli, a uważają, że eksploracja kraju muzułmańskiego na własną rękę jest niemożliwa. Wystarczającym argumentem dla wątpiących, powinien być przykład dwóch młodych kobiet, podróżujących między Fezem a Marrakeszem, od wydm Erg Shebbi, po góry Atlas. Miałam wspaniałą towarzyszkę, bez której podróż nie byłaby tak udana. Serdecznie ją pozdrawiam i dziękuję za wspólnie spędzone chwile, zapewne nieostatnie.

Nasza trasa wiodła z Tangeru, przez Fez do Merzougi na pustynie. Stamtąd skierowałyśmy się do Tinerhiru, aby zobaczyć Wąwóz Todra. Dotarłyśmy do Marrakeszu - centralnego punktu, miejsca owianego romantyzmem, którego nie można pominąć. Na koniec zobaczyłyśmy marokańskie plaże nad Atlantykiem i metropolie kraju - Casablankę i Rabat.

Marokańskie obrazy

Suk w Fezie. / Fot. A.Rosińska

Pierwsza myśl, jaka pojawia się, kiedy wspominam marokańską przygodę to obraz zatłoczonego, hałaśliwego targu. Suk, bo taką nazwę nosi targ, to część krajowego folkloru. Jego zapach - mieszanina przypraw, wyrobów ze skóry, rękodzieł - tworzy intensywną kompozycję, działającą na zmysły. Można nie przepadać za lekko dusznawym charakterem suku, ale na pewno nie da się go zapomnieć. Plątanina niezliczonych uliczek, z których prawie każda reprezentuje inną gałąź przemysłu. Suk tekstylny, jubilerski, kaletniczy, obuwniczy. Można podpatrzeć jak robi się torbę ze skóry wielbłąda, a zaraz potem kupić ją, po uprzednim długotrwałym targowaniu się. Skórzane torby w Maroku są przepiękne - różnych kolorów, rozmiarów i kształtów. Żadna z pań, nawet ta, która normalnie nie przepada za takimi wyrobami, nie pozostanie obojętna.

Suki, te najlepsze umiejscowione w medynach - najstarszych częściach miast - tworzą
niepowtarzalny klimat. W nich znajdują się także najstarsze zabytki, meczety i medresy - średniowieczne szkoły koraniczne. Te najbardziej okazałe są w Fezie i Marrakeszu. Zbudowane w podobny sposób na planie kwadratu z dziedzińcem i wewnętrznym meczetem, zachwycają zdobieniami w kamieniu i drewnie. Medresa Bu Inania z XIV w. meczet –uniwersytet Al-Karawijjin (drugi, co do wielkości w Maroku) w Fezie, minaret Kutubijja w Marrakeszu z łatwością przenosiły nas w średniowieczny czas potęgi marokańskiego królestwa. Wtedy te miasta były nie tylko ważnymi centrami religijnymi, ale także znanymi w całym ówczesnym świecie, ośrodkami nauk matematycznych, filozoficznych, medycznych.
Tajine. / Fot. A.Rosińska
Słowo, które wyłącznie kojarzy mi się z Marokiem to tadżin (tajine). Tradycyjna potrawa, a raczej sposób jej przyrządzania - w glinianym naczyniu i z przykryciem w kształcie stożka. Tadżin jadłam w różnych miejscach kraju, gotowany na wszelkie sposoby. I choć określiłabym siebie jako miłośniczkę drobiu, najlepszy tadżin jadłam z baraniną – klasyczny.

Maroko to także owce. Kiedy jedzie się pociągiem, mijając wysuszone pagórki na północy kraju, owce biegają po pustkowiu. Czasem jedna zaplącze się gdzieś i stoi samotnie. Kiedy ze strachem w oczach pokonuje się wybudowaną na skraju gór trasę z Warzazatu do Marrakeszu, owce pasą się na zboczach Atlasu, który w tym miejscu osiąga wysokość ponad 2000 m. Te zwierzęta są nieodłączną częścią marokańskiego krajobrazu. Równie często można spotkać muła, który jest najlepszym środkiem transportu w wąskich uliczkach medyn. Niejednokrotnie stałam w „korku” złożonym z motocykli, rowerów, ludzi, powozów i objuczonych mułów właśnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Prawda, że piękne:) robione przez moją przyjaciółkę. Miała wtedy lepszą miejscówkę - przewodziła karawanie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anno - urzekło mnie zdjęcie pustyni z grzbietu wielbłąda :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.