Facebook Google+ Twitter

Sukces rządu nie poprawia naszego bezpieczeństwa energetycznego

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-03-10 15:49

Miliard złotych zapłaciła Polska za udziały w złożach gazu i ropy pod Morzem Norweskim, które pokrywają kwartalne zapotrzebowanie naszego kraju. I to tylko teoretycznie.

fot. Karina Trojok, Dziennik ZachodniPolska jest zawieszona na rosyjskich rurach: gazowej i tej z ropą. Niby wszyscy o tym wiedzieli, ale dwa niedawne wydarzenia pokazały, jak bardzo nasz kraj jest uzależniony od wschodnich sąsiadów. Najpierw były grudniowe negocjacje w sprawie gazu, gdy Rosjanie zmusili nas do zgody na 10-procentową podwyżkę cen. A w styczniu bez ostrzeżenia zakręcili kurek z ropą płynącą do Polski rurociągiem Przyjaźń. To spowodowało, że pytanie, jak się od tej zależności uwolnić, stało się popularne.

Tydzień bezpieczeństwa

Nasz rząd odtrąbił wielki sukces. Polska uzyskała dostęp do złóż gazu ziemnego i ropy naftowej na Morzu Norweskim. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo kupiło za ok. miliard złotych 15 proc. udziałów w złożach norweskich Skarv i Snadd, położonych trzy kilometry pod wodą. Premier Jarosław Kaczyński podkreślił, że ten zakup zwiększy bezpieczeństwo energetyczne kraju.
Eksperci nie zgadzają się z tą tezą. Roczne zużycie gazu ziemnego w Polsce wynosi ok. 12 mld m sześc. (z czego 70 proc. jest importowane, głównie z Rosji). Rzeczone dwa norweskie złoża są szacowane na ok. 36 miliardów m sześc. gazu ziemnego. A PGNiG ma w nich tylko 15 proc. udziałów, co daje 5,4 mld m sześc. rocznie.
– To nie wszystko. Ten gaz trzeba jeszcze wydobyć. W efekcie, gdyby nawet pominąć kłopoty z transportem do Polski, to ze względu na czas wydobycia, po przerwaniu dostaw gazu z Rosji, starczyłoby nam na tydzień – tłumaczy Andrzej Szcześniak, niezależny ekspert rynku paliw.

Kolejny krok

Trzeba powiedzieć jasno: niewątpliwy sukces propagandowy w Polsce, jakim była norweska inwestycja, nijak nie przekłada się na politykę.
– Wprawdzie z Rosją wszystko jest polityką, ale to był czysto gospodarczy kontrakt. W tym samym tygodniu Norwegowie podpisali podobny, na wydobycie rosyjskiego gazu spod Morza Barentsa – mówi Bronisław Komorowski (PO), wicemarszałek Sejmu. – Ta umowa w żaden sposób nie zmienia układu sił między Polską a Rosją, która wciąż może użyć przeciwko nam broni energetycznej – dodaje.
– Te złoża są daleko, ich wpływ na układ sił jest teoretyczny. Trzeba to traktować raczej jako deklarację woli polskiej strony niż skuteczną próbę uniezależnienia się od dostaw z Rosji – zgadza się prof. Krzysztof Kubiak, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji.
Politycy uspokajają jednak, że to dopiero początek naszej walki o paliwową niezależność. – Chińskie przysłowie mówi, że aby odbyć tysiącmilowy marsz, trzeba najpierw zrobić pierwszy krok – tłumaczy Konrad Szymański, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości. – Żeby system energetyczny Polski był bezpieczny, musimy zbudować port z terminalem gazowym i skłonić Unię Europejską do politycznego zaangażowania w ten problem – dodaje.
Na razie efekty są marne. W przyjętej niedawno tzw. Zielonej Karcie Unia większy nacisk kładzie na propagowanie energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych niż solidarność energetyczną. Jedynie prace związane z budową gazoportu idą w zadowalającym tempie.
Jest jeszcze jeden aspekt tego zakupu. – Po tym, jak wycofaliśmy się z kontraktu z Norwegami podpisanego za rządów koalicji AWS-UW, straciliśmy wiarygodność w biznesie. Dlatego ważne jest podpisywanie i dotrzymywanie nowych umów w tej dziedzinie – podkreśla Marek Zuber, główny ekonomista Internetowego Domu Maklerskiego i były doradca premiera Kazimierza Marcinkiewicza.
Dlatego nawet sceptycy nie krytykują decyzji o inwestowaniu w norweskie złoża. Wątpią tylko w szybkie efekty.

Jak z tego wyjść

Jak uniezależnić się od kaprysów Kremla? – Rozwiązań jest kilka. PGNiG powinno iść ścieżką, którą poszły niemieckie koncerny. EON też zaczynał od roli krajowego dystrybutora gazu. Przez ostatnie lata konsekwentnie kupował złoża. Teraz buduje dwa gazoporty: jeden w niemieckim Wilhelmshaven, a drugi nad Adriatykiem, żeby mieć dostęp do gazu także z tego kierunku – twierdzi Andrzej Szcześniak.
– Trzeba przekonać unijnych partnerów, że jeśli Rosja wpisuje w swoją doktrynę energię jako instrument polityczny, Europa musi uczynić podobnie – mówi Szymański.
Zdaniem niektórych, najszybszym sposobem byłoby wpuszczenie prywatnego kapitału do sektora paliwowego. – Prywatni przedsiębiorcy wprowadziliby element konkurencyjności i wymogli przyspieszenie inwestycji – uważa Andrzej Szcześniak. Na takie rozwiązanie nie ma jednak woli politycznej. Bo, zdaniem koalicji, sprawy bezpieczeństwa energetycznego są strategiczne dla interesów kraju, więc nie ma mowy o prywatyzowaniu czegokolwiek.

1,60 zł

kosztuje średnio metr sześcienny gazu ziemnego, dostarczononego do naszych mieszkań
Bartłomiej Knapik - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.