Pozycja materiału w rankingach:
Wpadła mi w ręce, kiedy szukałam prezentu urodzinowego dla przyjaciółki. Nic stosownego nie znalazłam, ale kupiłam ją dla siebie. „W końcu lato w pełni – pomyślałam – na pewno się przyda na gorące dni”.
Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 62 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Katarzyna Anna Weiss 28.06.2009 23:00
Interesujący artykuł, życiowe przykłady. Mnie również feministyczne po części przekonania nie przeszkadzają nosić sukienki i myślę, że wiele jest takich kobiet :)
Marta Niczyj 04.10.2008 02:29
dzięki serdeczne wszystkim. pozdrawiam i do następnego czytania:-)
Adam Sobal 02.10.2008 09:27
+ Niejako w uzupełnieniu tematu, który w mistrzowski sposób przedstawiła Marta, opowiem o związku jaki zachodzi między feminizmem a tramwajem. Feminizm to słowo, które prześladuje mnie od dzieciństwa. Moja ciotka, która zawsze lubiła ubierać się na czarno i nosić czerwone korale do żakietu, mawiała, że „ona, jako typowa feministka, nie uznaje zakazów, kocha wybryki i nie czepia się nigdy tramwaju”. Słuchając tych słów nie mogłem wyjść z zachwytu nad ich przenikliwością. Najbardziej jednak skupiała moją uwagę ta część wypowiedzi, w której jest mowa o czepianiu się tramwaju. Moja młoda głowa, mimo wysiłku, nie mogła dopatrzeć się logicznego związku między feministką i tramwajem, więc zapytałem o to moją mamę. Wzięła mnie wtedy na kolana i wyjaśniła, że związek tych pojęć jest dość oczywisty. Ciotka zawsze była bardzo kochliwa, więc zmieniała mężów jak rękawiczki, wpajając im co dzień swoje feministyczne teorie. Dlatego co parę lat pojawiał się w jej życiu nowy mężczyzna, który dziwnym trafem schodził z tego świata przedwcześnie dotknięty apopleksją. Nie wzbudzało to niczyich podejrzeń do czasu, gdy w tragicznych okolicznościach był zszedł jej ostatni wybranek. Twarz miał siną jak bokser po przegranym meczu i ciało całe poturbowane. Z ustaleń policji wynikało, że nieszczęsny małżonek uległ wypadkowi, czepiając się tramwaju. Tramwaj ów uderzył go w bok, obrócił w prawo, pociągnął za marynarkę i cisnął na torowisko, co stało się bezpośrednią przyczyną śmierci tego nieszczęśnika. Ciotka, gdy usłyszała o tym zdarzeniu, to tak się przejęła, że z obawy o własne życie dodała do swojej feministycznej dewizy ów fragment o tramwaju, aby ją nigdy nie pokusiło czepianie się tego niebezpiecznego pojazdu, zwłaszcza będącego w ruchu. Trzeba było jednak lat, aby przyznała, że zmiana dokonana w treści tego życiowego motta, to nic innego jak „feministyczny praktycyzm”, który pozwala dość swobodnie modelować ideologię feminizmu, dostosowując ją do aktualnych potrzeb jednostki.
Benedykt Kowalski 02.10.2008 02:32
osobiście uwielbiam kobietki w sukienkach i spódniczkach;-))) mmm;-)
zawsze to bardziej kobiece;-))) niż jakieś tam spodnie; beee, be
Klara Maj 02.10.2008 01:07
szkolne i nudne, oraz naiwne. Szkolne, bo ten wykład z historii feminizmu zapodany encyklopedycznie, by przypodobać sie pani, nie nooo
nudne, bo za długie. wszystko co ma więcej niż niż 3 strony powoduje, że wiem, że ten ktoś nie ma pojęcia jak powiedzieć o tym, co istotne
naiwne,bo te przykłady, matka Peruwinka czy Chinka, albo sukienka i ginekolog z aborcją, wszystko w jednym worku, zdziwienia wielkie oczy, i najlepiej jak mgłą zajdą, panowie się wzruszą, panie przytakną i wszyscy będa szczęśliwi.
na szczęscie, beze mnie;]
tak, że słabo.
Mirella Czajkowska-Turek 29.09.2008 10:45
+
nie wszystkie poglądy zawarte w tekście akceptuję, ale całokształt jest świetny.Zwłaszcza dlatego, że nigdy nie pojmowałam ubierania się jako sposobu prezentacji poglądów.Chyba jednak nie doceniamy kraju, w którym żyjemy :) A tak w ogóle częściej noszę spodnie ze względów "wygodnościowych", nad czym ubolewa moja rodzina
Andrzej Pieczyrak 26.09.2008 22:18
Jak dla mnie ekstra. Duży plus za barwną historię... bardzo dobry tekst.
Wystawa kaktusów w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi [Zdjęcia]
(odsłon: +409)