Facebook Google+ Twitter

Sunnata: W niechlujności tkwi urok naszej muzyki

Polski stoner/sludge metal nigdy nie miał się lepiej. Nie wiem, czy to chwilowa moda, ale kiedy patrzę na zespoły pokroju Sunnaty o przyszłość gatunku jestem spokojny. O nowej płycie, przeszłości i przyszłości własnej oraz metalu - Sunnata.

Skąd wziął się pomysł na tytuł najnowszej płyty? Teksty są związane w jakiś sposób z mitologiczną Zoryą?

Teksty i koncept w tym przypadku mają drugorzędne znaczenie. Wokale i liryka są dodatkiem do warstwy instrumentalnej, dlatego nie przywiązujemy do nich zbyt dużej wagi. Na początku spodobało nam się samo brzmienie tego słowa, a gdy sięgnęliśmy do mitologicznego motywu bogiń otwierających i zamykających drzwi Pałacu Słońca, stwierdziliśmy, że również świetnie oddaje klimat naszej muzyki. Stąd też koncept wizualny płyty, który bezpośrednio odwołuje się do słowiańskiej mitologii, motywu wschodu i zachodu słońca.

Rzeczywiście grafika świetnie koresponduje z muzyką. Autorem okładki jest Jeffrey Smith, człowiek dotąd nieznany w metalowym świadku. Dlaczego wybraliście akurat jego?

 / Fot. Jeffrey Smith, SunnataZa każdym razem kiedy mamy już gotowy materiał, szukamy artystów, którzy są wstanie zobrazować to co nagraliśmy. Początkowo miał być to Nick Keller, który zasłynął z tworzenia okładek dla takich zespołów jak Beastwars, czy Horn of the Rhino, oraz pracami koncepcyjnymi do "Opowieści z Narni". Niestety okazał się poza naszym zasięgiem finansowym, więc zostaliśmy zmuszeni do poszukania innego grafika. Na prace Jeffreya natrafiliśmy przypadkiem na DeviantArcie, napisaliśmy do niego i tak zaczęła się nasza współpraca. W kwestii grafiki dostał wolną rękę. Wysłaliśmy Jeffreyowi materiał, a on stworzył własną wizję w oparciu o muzykę zawartą na "Zoryi".

Porównywano Was do wielu kapel, ostatnio nawet do Toola. Takie porównania są dla Was nobilitujące, czy raczej etykietowanie przez recenzentów jest pozbawione sensu?

Etykietowania nie unikniesz. Jeśli ktoś jako punkt referencyjny przystawia do nas tak zasłużone kapele jak Tool, Kylesa, czy Alice in Chains, jest to mega nobilitacja. Jednak szufladkowanie ma swoje minusy. Z jednej strony gdy wrzucają cię do szufladki z napisem stoner, od razu wiadomo, że jesteś zespołem z klimatów, dzięki czemu łatwiej trafić do grupy docelowej. Z drugiej jest ograniczające, bo zespołem stonerowym, jako Sunnata, nigdy nie chcieliśmy być. Na razie to z nas wychodzi, ale nie jest to ostateczna forma Sunnaty.

"Climbing the Colossus" wpasowywał się w stonerowy nurt, można wręcz powiedzieć, że był jego esencją. Natomiast "Zorya" to diametralnie inny album, który ciężko jednoznacznie sklasyfikować.

Zgadza się. Dźwięki na "Zoryi" są kolejnym etapem na drodze naszego muzycznego rozwoju, a kolejny materiał, nad którym zaczynamy już powoli pracować, będzie jeszcze czymś zupełnie innym. Nie jesteśmy entuzjastami odgrzewanych kotletów, zamykania się w określonym, generycznym gatunku i oporowego eksploatowania jednej formy. Cały czas szukamy nowych środków wyrazu.

Dosyć wcześnie usiedliście do pracy nad nowym materiałem. Kiedy możemy spodziewać się płyty i czym tym razem zaskoczycie?

Z tworzeniem kompozycji jest jak z winem. Sam proces komponowania, aranżowania kawałków przychodzi nam łatwo, ale dużo czasu zajmuje ich dojrzewanie. Bez przerwy udoskonalamy to co robimy, czasem zajmuje to sześć, innym razem dwanaście miesięcy. Zdarzało się też, że ostatnie poprawki wdrażaliśmy po dwóch latach od skomponowania numeru. To naturalny cykl, do głowy przychodzą nowe pomysły, my rozwijamy się instrumentalnie i chcemy, żeby muzyka, którą tworzymy, była tego świadectwem. Czego się spodziewać? Trudno na tę chwilę powiedzieć. Przez naszą twórczość przebija się ostatnio pierwiastek rytualny, mantrowy, także dużo naleciałości grunge'owych, ale wszystko musi być spowite brzmieniem, które ma odpowiedni poziom wagowy. Czyli na pewno nie będzie lekko.

Jak wygląda sam proces tworzenia? Przychodzicie do sali prób i jammujecie, czy każdy przynosi gotowy materiał, pracujecie nad nim i następnie poddajecie swoje pomysły pod głosowanie? A może ktoś ma głos decyzyjny?

Absolutnie nie ma głosu decyzyjnego. Jesteśmy w patowej sytuacji. Jest nas czterech i mamy demokratyczny ustrój w zespole. Nie ma więc możliwości, żeby przy podziale dwa na dwa ktokolwiek wygrał. Co do procesu twórczego. Każdy przynosi jakieś pomysły, następnie je prezentuje, a reszta opiniuje. Mamy system zero-jedynkowy. Albo coś jest fajne, albo do dupy (śmiech). Jeśli pomysł przechodzi dalej, poddajemy go obróbce, jammujemy i wkładamy do katalogu wolne pomysły, gdzie leży i dojrzewa, do czasu dołączenia kilku dodatkowych konceptów. Tak uzbieranego materiału jest zdecydowanie więcej niż tego, który ostatecznie ląduje na płycie.

Przy nagrywaniu "Zoryi" najpierw na żywo zarejestrowaliście wszystkie instrumenty, dopiero później wokal. Będziecie uskuteczniać ten sposób nagrywania przy kolejnych sesjach?

Prawdopodobnie tak, chociaż początkowo baliśmy sie nagrywania na setkę, bo nie byliśmy na tyle pewni swoich umiejętności. Ale okazało się, że zaprocentowały godziny spędzone w sali prób. Przez dwa miesiące, do czasu sesji nagraniowej, katowaliśmy wyłącznie ten sam materiał, aby zagrać w studio jak najlepiej. Kiedy już do niego weszliśmy, zarejestrowaliśmy całość w niecałe dwa dni, a kolejne dwa dni poświęciliśmy na poprawki.

Tempo iście ekspresowe...

Nie gramy muzyki, która wymagałby szlifowania i dopieszczania przez długie miesiące w studiu. Nie każdy dźwięk musi być idealnie wbity, nie każda struna musi idealnie zabrzmieć. W niechlujności tkwi urok naszej muzyki. Na płytach chcemy brzmieć tak, jak gramy na żywo.

Na debiucie brzmieliście, jakbyście chcieli oślepić słuchacza gitarowym piachem, po czym utopić w brudzie. Na "Zoryi" jest więcej przestrzeni. Skąd taka przemiana?

"Climbing the Colossus" było etapem przejściowym w życiu Sunnaty. Ostatni skład Satellite Beaver był już pierwszym i jedynym do tej pory składem Sunnaty, stąd też kiedy zaczęliśmy przygotowywać materiał do "Climbing the Colossus", to część rzeczy, które komponowaliśmy jeszcze pod starym szyldem, weszła na debiutancki album. Nie przepadamy za tamtym brzmieniem. "Zorya" jest kierunkiem, w którym chcemy podążać. Wolimy przestrzeń, od dreptania w błocie. Oczywiście lubimy kiedy muzyka brzmi masywnie, ale żeby miała odpowiednią siłę rażenia potrzeba jej odrobinę powietrza.

Jesteście zespołem niezależnym, w związku z tym wszystkie obowiązki są na Waszej głowie. Przyjdzie w końcu taki moment, że zajmiecie się wyłącznie tworzeniem i koncertowaniem, a resztę pozostawicie komu innemu?

Poniekąd to się już dzieje. Obecnie koncerty zagranicą ogarnia nam agencja bookingowa. Wcześniej robiliśmy to sami, ale pojawiła się grupa pasjonatów Dead Pig Entertainment, która zechciała nas wspomóc. Na razie współpraca z nimi procentuje. Za chwilę ruszamy w trasę po Europie, gdzie zagramy u boku m.in. YOB, Elder, COUGH. Część trasy spędzimy z naszymi ziomkami z post-black metalowego Au-Dessus. Natomiast jeśli chodzi o sprawy wydawnicze, pomimo kilku ofert dużych wytwórni, zdecydowaliśmy się pozostać całkowicie niezależni, bo możemy sobie na to pozwolić. W tematach dystrybucyjnych oczywiście posiłkujemy się pomocą z zewnątrz. Ostatnio wspomogła nas zupełnie za darmo Arachnophobia Records, która dystrybuuje "Zoryę". Krzysztof Słyż, który stoi za Arachnophobią, uwierzył w nas i zechciał popchnąć dalej.

Ostatnio gracie bardzo dużo koncertów. Po trzech koncertach w Polsce ruszacie w trasę po Europie, gdzie odwiedzicie Czechy, Niemcy Francję i Belgię. Jak Wam udaje się dzielić muzyczną pasję z pracą i życiem osobistym?

Mamy fajnych szefów (śmiech). Staramy się układać naszą pracę zadaniowo tzn. w pierwszej kolejności wywiązujemy się z obowiązków zawodowych i jeśli robimy to dobrze, zyskujemy więcej czasu na sprawy zespołowe i przeznaczamy go na wszystko co z nimi związane. Przeważnie wykorzystujemy więcej niż dwadzieścia sześć dni urlopowych, wykorzystujemy ich czterdzieści, albo i więcej, bo zawsze staramy się w ciągu roku poskładać te czterdzieści - pięćdziesiąt koncertów. Co daje jeden koncert na tydzień, jak na posiadanie stałego etatu to bardzo dużo. Ale daje nam satysfakcję i konsekwentnie dążymy do przodu. Jeżeli na końcu tej drogi będzie możliwość pozostania wyłącznie przy muzycy, oczywiście to zrobimy.

Scena sludge/stoner metalowa ma szansę na przebicie się do szerszej publiki, jak obecnie udało się to zespołom post-blackowym? A może czeka ją podobny los do rodzimego death metalu, gdzie kapele takie jak Decapitated czy Vader ściągają do zachodnich klubów tłumy, a w Polsce sale są w połowie puste?

Muzyka dzieli się na pewnego rodzaju cykle. Kilka lat temu polski death metal był na fali, teraz swój moment ma black metal. Mamy topowe składy, znane i koncertujące po całym świecie. Za kilka lat, może więcej, jego czas przeminie. Podobnie sprawa ma się ze sceną sludge/stonerową, czy doomową. Obecnie mamy do czynienia z drugą falą. Pierwsza fala miała miejsce w 2008 r., następnie przez parę lat były pustki w klubach, teraz znowu jest fascynacja tymi gatunkami. Na koncerty przychodzą młodzi ludzie, którzy wolą średnia tempa, a od młyna pod sceną, wolą pomachać głową z zamkniętymi oczami. I to jest fajne. Natomiast jeśli chodzi o rynek, to Polska musi dorosnąć do tego co dzieje się na zachodzie, zarówno od strony finansowej, jak i warunków technicznych w klubach. Sytuacja dynamicznie zmienia się na lepsze i widać ogromny postęp, ale mimo to są jeszcze pewne różnice. Stąd też większa popularność dobrych polskich zespołów na zachodzie niż w Polsce.

W tym roku macie już zapchany terminarza. 2017 będzie równie intensywny?

Na przełomie stycznia/lutego znowu szykujemy trasę z Dopelord i Stoned Jesus. Ostatnio dobrze grało się nam razem, więc postanowiliśmy wyruszyć w kolejną trasę również w przyszłym roku. Tym razem zahaczymy także o kraje bałtyckie. Powoli myślimy o planach na kwiecień, maj i czerwiec, żeby poskładać kolejną trasę promująca "Zoryę", a następnie chcemy skupić się na tworzeniu nowego materiału.

Rozmawiali: Filip Polakowski, Norbert Winiarczyk

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.