Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179989 miejsce

Supermatka, czyli gdzie są ojcowie?

Przed chwilą zapoznałam się z doniesieniem, że policja w Rybniku zatrzymała superkieszonkowca. Okazała się, że to kobieta, matka 6 dzieci, których z oficjalnej pracy nie byłaby w stanie utrzymać na przyzwoitym poziomie.

Znalazła więc dodatkowe zajęcie, czyli - tak to się chyba dawniej fachowo nazywało - doliniarstwo.

Jakby to nie nazywać, po prostu okradała ludzi. Znalazła sobie "niszę" gdzie ludzie są zawsze, gdzie na pewno mają przy sobie pieniądze, bo muszą kupić lekarstwa, gdzie jest ciepło i nie trzeba zdzierać butów ani marznąć. Jak wynika z doniesienia, kobieta zapewniała w ten sposób swoim dzieciom przyzwoite utrzymanie. Jej dzieci jadły i nie wstydziły się przed rówieśnikami podartych bucików.

Wobec powszedniości doniesień o paskudnej lub wręcz kryminalnej stronie naszego życia kobieta owa jawi mi się jako osoba sprytna życiowo a nawet inteligentna. Oraz jako SUPERMATKA. Nie poszła do "agencji towarzyskiej", nie potrzebowała na alkohol ani ozdobne pazury. Karmiła swoje potomstwo, dzięki czemu nie stało się ono obiektem pomocy społecznej, sądów rodzinnych i wszelkich innych form państwowego mecenatu nad rodziną.

Dlatego, narażając się zapewne na gromy moralistów i etyków, całkiem niemoralnie i nieetycznie wyrażam aplauz dla tej matki. Ponieważ popełniała ona przestępstwo na rzecz dzieci, a nie przeciw nim. Wszyscy obserwujemy bowiem ze zgrozą przestępstwa przeciw dzieciom, od kompletnej nieodpowiedzialności i braku opieki, na bestialstwie kończąc. W kraju, gdzie rząd i wiele organizacji z LPR na czele deklaruje opiekę nad rodziną, troskę o ciężarny brzuch a przede wszystkim zarodek, gdzie łamie się ręce nad nikłym przyrostem naturalnym, matka pragnąca porządnie (czyt. normalnie) wykarmić swoje dzieci, musi uciekać się do sposobów kryminalnych.

Zostanie zapewne osądzona, dzieci wylądują w domu dziecka i tak smętnie zakończy swoje istnienie kolejny obiekt troski, czyli rodzina. Jest jeszcze drugi aspekt tego rodzaju spraw: zawsze jest mowa o odpowiedzialności matki, milczeniem zbywa się odpowiedzialność ojca.

Do diabła! Dlaczego o ojcach mówi się tylko w kontekście wydarzeń kryminalnych, znęcania się, bestialskiego katowania dzieci? Dlaczego żaden z dziennikarzy nie donosi, co robi dla swych dzieci szanowny tatuś, czy pracuje, czy zajmuje się żywymi efektami swej "miłości"?

W świecie zwierzęcym istnieją samce, przed którymi samice muszą chronić swoje małe. Nasze rodzime samce mają swoje sposoby: wystarczy, że nie pracują oficjalnie, aby troskę o utrzymanie potomstwa przerzucić na matkę i społeczeństwo. Nikt ich nie ściga. Maja prawo i przywilej życia na pełnym luzie. Mają pełną swobodę rozsiewania swych genów bez oglądania się za siebie. W katolickim kraju, gdzie rządowi wychowawcy kładą nacisk na naturalne, a więc płodne pożycie małżonków, nikt nie zadaje sobie trudu, aby spytać "gdzie jest ojciec"?

Dlaczego eksponuje się ciągle "samotne matki" które samotne stają się dopiero zostając matkami. Dlaczego nikt nigdy przy takiej okazji nie mówi o ojcach - wedle pożądanego, tradycyjnego modelu rodziny - głowie rodziny? Jak się ma do rzeczywistości w kraju i lekcji wychowania w rodzinie propagowanie modelu ojca odpowiedzialnego za swe potomstwo? Czy to jest patriarchat? No nie - to jest karykatura każdego modelu rodziny.

Wiem, że są takie samotne matki, które nie bardzo wiedzą, czyje potomstwo urodziły. Że istnieją alkoholiczki oraz głupie dziewczęta, którym kolorowe pisma wciskają seks na równi ze szminką i tuszem do rzęs. To wszystko tragiczna prawda. Ale dlaczego przy okazji jakiejkolwiek patologii rodzinnej mówi się tylko o matkach? Czy ktoś się wreszcie stuknie w łeb? Gdzie są ojcowie?!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

*Czy ktoś się wreszcie stuknie w łeb? Gdzie są ojcowie?! * - czy można zmusić człowieka,ktory dąży do szczęścia, aby wrocił do rodziny, której już nie kocha? Czy można zmusić córkę, aby nie porzucała męża, którego już nie chce? Pewnie można zmusić faceta do łożenia na swe dzieci,ale od paru lat mamy badania DNA, a to rewolucja w dziedzinie ustalania ojcostwa. Dawniej prawo było jednoznaczne - jeśli w okresie... doszło do urodzenia w związku, to przyjmujemy, że tatusiem jest mąż. Podobno co 10. dziecko jest "spoza rodziny". Teraz panowie częściej badają to DNA. A panie by chcialy pląsać z kim im przyjdzie ochota, a potem małżonek ma utrzymywać wszystkie dzieciaczki. A panowie nie chcą utrzymywać nie swoich dzieciaczków. Mają tekie prawo czy nie mają? Pytam prawe emencypantki. I kto ma utrzymywać porzuconą żonę z gromadą dzieci różnych ojców? My! Zatem po złotówce od każdego Polaka mamy 40 baniek rocznie. Proszę je rozdysponować.
A jeśli chodzi o alimenty na swoje dzieci, to oczywiście, że państwo tu nie panuje - alimenciarze robią co chcą, a jak ich złapią to idą do więzienia i obciążają nasze budżety. Jak jest w Unii? Inaczej? Lepiej? No to przepisać ich prawo w j. polskim!!! Jestem za!

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. Od tysiecy lat kobiety siedziały w domu, a pan przynosił trofea mięsne. Od ok. stu lat to się zmienia i dobrze. Jest równouprawnienie w pracy? Jest i OK.
2. Jakie uświadomienie? Od lat mniej więcej wiadomo o co chodzi. Owszem, teraz są wieksze zagrożenia, choćby AIDS, ale to tym bardziej powinno odstraszać od seksu z nieznajomymi (p. Mol). Najważniejsze - nie dawać! I tak powinny matki mawiać córkom. Ale nie mawiają, bo byłyby hiopkrytkami (a teraz to fatalna cecha), zatem niektóre dają córom gumki, kiedy idą na dyskoteki... Idą z reguły z kolczykami w pępkach i kuszą wszystkich palantów do prokreacyjnego dzieła. W imię wolności i dorosłości. A potem spijaja tego typu czary goryczy.
3. Jednak nie ma równosci w seksie - panie powinny dawać z głową i tylko sprawdzonym panom. Państwo nie bierze odpowiedzialności za wybór pijaka, lenia, wiarołomcy itp. Jeśli któraś z pań źle wybiera to klapa. Czyja wina? Moja, Twoja?
4.. Rozwój państwa w ostatnich wiekach idzie ku pomocy paniom, które podjeły błędne decyzje. I z tym każdy się zgodzi - zgadzamy się (jako podatnicy) łozyć na te biedne dzieci, jednak zależy to od zamożności narodu, a tu jest nieszczególnie. Opisana pani powinna otrzymywać pomoc państwa.
5. Zwiększona pomoc państwa skutkuje - czym? Ano wzrostem takich nieudanych związków i wzrostem liczby dzieci poczetych "bez głowy", bowiem pani ma świadomość, że byt dzieci będzie zapewniony. I do pewnego stanu przyrostu liczby narodzeń może to być korzystne dla państwa, chocby w przypadku starzenia się społeczeństwa, ale jednak przy dobrym systemie podatkowym i postępującej zamożności społeczeństwa. Ponadto z takich biednych rodzin to państwo także mieć mieć korzyści - obywatele o mniejszych wymaganiach konsumpcyjnych i podejmujący się większych wyzwań. Tu przykład z USA - wielu biednych studentów podpisuje cyrograf i studiuje na uczelniach wojskowych. Idą do woja i są delegowani w odległe i mało atrakcyjne obszary (np. Alaska) lub służba zagr. (Irak). Przecież do Iraku najczęściej nie wyjeżdżają synowie profesorów i biznesmenów...
6. Prawo twarde, ale prawo? Kto tu pisał o p. Hani, aby powtórzono wybory, bo sie spóxniła? Teoret. te pieniadze wydane na wybory mogłyby trafić dla tych dzieci, ale nie trafia, bo wybory. Ale i bez tego by nie trafiły, bo są inne wydatki (autostrady), jedanak pewnie szybciej by trafiły, gdyby tych dod. wydatków było coraz mniej...
7. Zakładamy, że ojciec dzieci (a może i kilku - p. przypadek pani Anety) jest nieznany, bo pani robiła karierę może nie dyrektorki, lecz sprzataczki wyższych pieter i się przeliczyła? Pani to nie psica i nie powinna kierować się tylko popędem. A może jest wdową, a my tu psy wieszamy na ojcu? Nasze pomysły są humanitarne, zatem załóżmy, że jest wdową i co? Oczywiście, że powinnismy (przez państwo) pomagać takim paniom. Czy ktoś jest przeciw? Ale nie wiemy, czy pani zgłaszała się p opomoc, czy jej dawano środki, może nie wypełniała formularzy, może nie spełniała pewnych warunków typu powstrzymywanie się od alkoholu. Bo wszyscy założyli, że pani była wzorem Polki i obywatelki, a jedyną winę ponoszą ojcowie jej dzieci i państwo (my!). A prawda leży zwykle po środku.
8. Zbyt mało wiem o tej pani, aby jednoznacznie ja ocenić, ale bezsprzecznie powinniśmy im dawać zasiłek. I tysiącom podobnym paniom. I milionom alkoholików, bo to tez ludzie. A koszty leczenia AIDSowców to 40 tys. zł. rocznie. Też im się należy. A za błędy lekarzy płacimy odszkodowania ok. miliona zł i 3000 zł renty mies. Także się należy biednym rodzinom i ofiarom. Pytanie - komu się nie należy? Ostatnio znajomy realizuje ks. mieszk. sprzed lat - kilkadziesiąt tys. zł mu się należy, bo zbierał za komuny, za jego pieniądze pobudowano innym mieszkania, to i dla niego trzeba dać owe tysiączki. Jako zrzutka podatników. Bo na wszystkie słuszne i niesłuszne wydatki idzie z naszych podatków...
9. Straszni są ci faceci, co posieją i uciekną. Taka przypadłość płci... Ale też wśród tych panów są faceci, co to zjeżdżają pod ziemię szarpiąc węgiel dla nas wygodnickich, co to nigdy garba nie pochyliśmy w ciężkiej robocie, hutnicy itp. Oni nie każą paniom pracować w tych zawodach. Taki pan zarobi wprawdzie więcej niż jego rówieśnica (np. siostra) w biurze lub w sklepie, ale pójdzie zwykle parę lat później na emeryturę, po drodze nabawi się choroby zaw. i często ginie w wypadkach podczas pracy. Zresztą żyją ok. 10 lat krócej i emerytury to biorą głównie panie.A pani ma zajmować się dziećmi i malować pazury. Zatem nie ma równości - z jednej strony nieodpowiedzalni panowie zmagający się z trudnym znojnym dniem pracy, z drugiej strony panie zmagające się z tymi pacanami, pijacymi i opuszczajacymi rodzinę, kiedy widzą, że za zarobione 2,5 tys. zł nie dostaną na piwo od starej przy paru dzieciakach w obejściu, a liczba dzieci to jednak domena pań, zwłaszcza pośród gminu, gdzie się nie planuje dzieci na poziomie wykładów akademickich. Czy wśród nas są ludzie z takimi problemami? Panie porzucone z dziećmi, które nie radzą sobie? Aneta K. i owszem, teraz chce za odszkodowanie od Leppera wykształcić dzieci. O, zaradne dają sobie radę... Stawiajmy je za wzór cnót i postepowania, a od jutra młode panny odpowiednio będą dozować miłość swym wybrańcom... One i bez przykładu AK o tym wiedzą...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.01.2007 16:02

głową*

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.01.2007 16:02

Pani Agato,
Autorka faktycznie prowokuje, ale obawiam się, że właśnie do dyskusji o niuansach, a nie o istocie problemu. Artykuł jest czasem nieco ideologizującym i w sumie dość chaotycznym czepianiem się różnych wątków. Autorka pomysłu nie ma, ja też nie mam, bo wyznam szczerze, nie interesuje mnie to, a omawiany problem mnie nie dotyczy. Co do trafnego pomysłu, to ja głęboko chcę wierzyć, że taki pomysł może mieć każdy i niekoniecznie musi być gadającą głowo z telewizji, aby go mieć. Moim pomysłem jest to, że dopóki się nie wie co zbudować, to nie burzy się tego, co jest. Powtarzam jednak, projektów w tej dziedzinie nie mam, bo nie jestem w tej sprawie specjalistą i nie ja piszę o tym artykuły.
A tak na marginesie, to zapewniam Panią, że zwykłem buchać emocjami w zupełnie innych okolicznościach, niż ta i podobne dyskusje.;) "Cholera" to tylko środek ekspresji, podobnego użyła Autorka w samym tekście - "do diabła". Ależ buchamy emocjami.;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.01.2007 14:46

Ups, pomyliłem płeć.:) Przepraszam najmocniej, Pani Agato.:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.01.2007 14:24

Panie Beniu,
jeśli odniósł Pan takie wrażenie, to jest to Pańskie wrażenie i ma Pan do niego prawo.:)
Wracając co policzkowania, to czytanie ze zrozumieniem się kłania. Miałem na myśli (i tak napisałem wyżej) człowieka z dyplomem wyższej uczelni, bo dla kogoś takiego praca jako szambonurek (przy całym szacunku dla ludzi wykonujących tę jakże potrzebną pracę) niekoniecznie jest na miarę jego ambicji, oczekiwań finansowych itd. To chyba jasne. Po co roztaczać mylne wizje, jakobym nie szanował tego rodzaju pracy?
Co do większej odpowiedzialności męskiej części społeczeństwa za dzieci, to ja jestem za, ale Autorka nie przedstawiła, podobnie zresztą jak Pan, żadnego ,choćby ogólnego, pomysłu na rozwiązanie tego problemu. W tym sęk, jak mawiał Edward Dziewoński do Wiesława Michnikowskiego.:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja nie policzkuję wszystkich bezrobotnych. Czyżbym niejasno sprecyzowała? Chodzi o ludzi notorycznie uchylających się (....żonglując przepisami....) od pracy.
Oczywiście, że materia jest złożona, a mój tekst prowokacyjny. Od czasu do czasu jednak może warto "odwrócić kota ogonem", ponieważ dyskusje takie - chciałabym wierzyć - może jednak nie idą w próżnię?
Dziękuję za głos i za pozdrowienia. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.01.2007 11:52

Pani Jadwigo!
1. Jeżeli postuluje Pani wychowanie seksualne i propaguje świadome macierzyństwo, to ja się podpisuję pod tym postulatem obiema rękami i nogami również.
2. Od 17 przynajmniej obowiązkiem państwa nie jest dawania pracy, a co najwyżej stwarzanie warunków do powstawania miejsc pracy (prócz innych obowiązków). Zapomogi społeczne są wszędzie, nie ma się co boczyć na nie. Kwestia, jak państwo to robi, to osobna sprawa.
3. Porównywanie zasiłków do złodziejstwa to nadużycie. Spoliczkowała Pani w ten sposób setki tysięcy ludzi, którzy pracy nie mają nie dlatego, że uchylają się od niej, ale dlatego akurat, że są jeszcze inne czynniki, które o tym decydują. Jeżeli ktoś jest absolwentem wyższej uczelni, to być może jest zainteresowany podjęciem pracy jako pomoc domowa, sprzątaczka, operator wózka widłowego lub szambonurek. Proszę jednak pamiętać, że każdy chce mieć pracę godną, cokolwiek to znaczy. Ja nie zaprzeczam, że wielu ludzi w Polsce być może unika pracy, ale proszę nie opowiadać takich niedorzeczności, że wszyscy.
4. Jeżeli Pani lansuje tezę, że sądy w Polsce i na świecie sprzysięgły się gnębić biedne kobiety, to obawiam się, że pozostanie Pani w osamotniona w swojej opinii. Jeżeli sąd przyznaje prawo do opieki matce, a nie przyznaje tym samym ojcu, to kto, do cholery, ma prać, gotować i czuwać w czasie gorączki? Jeżeli sąd bezpardonowo pozbawia któregoś z rodziców (na wniosek jednego z nich) tzw. praw rodzicielskich, to Pani by prała i gotowała na miejscu takiego człowieka? Pewnie nie, ale może się mylę.
5. Dyskusja jest ciekawa, a materia wybitnie złożona, ale unikałbym osądzania na podstawie płci, bo to nie takie proste.

Pozdrawiam niedzielnie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przemysławie - w tekście jest również pytanie, które powinno sprowokować kolejną, szerszą dyskusję o uświadomieniu seksualnym, o przygotowaniu do odpowiedzialności za rodzinę obu stron - w tym również przyszłych ojców. Beztroska w wydawaniu na świat potomków nie jest wyłączną sprawą kobiet, aczkolwiek świadczy o beznadziejnej głupocie " w temacie" świadomego macierzyństwa.
Ale jeśli równocześnie od szkoły poczynając wmawia się młodym ludziom, że prezerwatywa jest narzędziem szatana - to mężczyzna tak wychowany żadnych oporów nie ma.
Do tego dochodzi polityka państwa - zamiast dać solidną wędkę (pracę), daje kiełbika czyli, pożal się Boże - zapomogi z opieki społecznej.
Nie pochwalamy złodziejstwa indywidualnego. Ale czyż nie jest jego usankcjonowaną przez państwo formą wypłacanie np. zasiłków dla bezrobotnych ludziom, którzy żonglując przepisami pracy podjąc nie chcą?
A sądy - no cóż. To też jakaś forma ochrony mężczyzny. Może widywać, może płacić alimenty, ale nie musi prać, gotować, prowadzić do przedszkola, czuwać w razie gorączki itd.
Oczywiście mowiąc to wszystko nie mam na myśli kompletnej patologii i marginesu społecznego, bo to już oddzielny rozdział. Tak czy inaczej oboje po trochu mamy rację, bo temat jest niewyczerpany.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.01.2007 20:40

Matka jest tak samo winna, jak ci ojcowie. Dlaczego bić pianę o rzekomym bohaterstwie mamuśki, która rozmnażała się bez pojęcia i prawdopodobnie z byle kim? Czy to ją usprawiedliwia? Bynajmniej. Zgadzam się, że odpowiedzialne macierzyństwo powinno iść w parze z odpowiedzialnym ojcostwem. Tutaj nie było żadnej z tych dwu rzeczy. Autorka pyta, gdzie są ojcowie. Ja się przyłączam do tego pytania, przy okazji pytając, gdzie rozum miała matka, kiedy dokonywał się akt poczęcia sześciorga dzieci? Ciekaw jestem, jak Autorka sobie wyobraża tę odpowiedzialność ojca za dziecko. Fundusz alimentacyjny? To obciążanie podatnika. Więzienie? Tak samo. Prawda jest taka, że żaden sąd nie przyzna praw do opieki nad dzieckiem ojcu, jeżeli może to prawo dać matce. Tak działają w tym kraju sądy, gdzie nierzadko przecież kobiety orzekają takie wyroki (w sprawach o alimenty i rozwodowych). Autorka oburza się na niesprawiedliwość, że biedna i nieodpowiedzialna matka zostaje sama z brzuchem, a ojciec hula w tym czasie Bóg wie gdzie. To jak to zmienić? Jakiś pomysł? W tekście, poza załamywaniem rąk, nie widzę nic konstruktywnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.