Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35830 miejsce

Superpuchar Europy dla Zenitu Sankt Petersburg!

Piłkarze Manchesteru United kolejny raz przegrali pojedynek na Stade Louis II. Pokonał ich 2:1 zdobywca Pucharu UEFA – Zenit Sankt Petersburg.

Zwycięzcy. / Fot. EPA/CHRISTOPHE KARABASuperpuchar Europy pojedzie do Rosji. Po dość ciekawym, szybkim spotkaniu Czerwone Diabły sir Alexa Fergusona musiały uznać wyższość zespołu prowadzonego przez Dicka Advocaata.

Zabrakło... tego czegoś


Piłkarze Manchesteru United chcieli od pierwszych minut przejąć inicjatywę. Jednak nic z tych planów nie wyszło. Nie pomogła też wielka renoma klubu z Old Trafford. Zawodnicy Zenitu nie przestraszyli się rywala i odważnie, akcja po akcji, realizowali swoje założenia taktyczne. Gracze z Anglii z każdą minutą oddawali pole gry. Byli jakby ospali, nie mogli się ze sobą porozumieć. Wiele było w ich szeregach niedokładnych podań i chaosu. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem dominacji Zenitu. Skończyło się to bramką dla Mistrza Rosji. Gola "do szatni" zdobył w 45 minucie Paweł Pogrebniak.

W drugiej części spotkania sytuacja trochę się wyrównała. Jednak nadal Manchester nie grał na miarę oczekiwań. Z kolei piłkarze Dicka Advocaata nadal konstruowali groźne akcje. Nie dość, że były one niebezpieczne dla rywali, to jeszcze miło było na grę Zenitu popatrzeć. Kibice mogli być zadowoleni.
Nie trzeba było długo czekać na kolejnego gola dla Mistrza Rosji. W 59. minucie swoją świetną formę potwierdził nie kto inny, jak Danny. Po pięknej akcji zdobył bardzo efektowną (i efektywną, bo zwycięską) bramkę.
Sir Alex Ferguson nie miał już na co czekać i wprowadził na boisko Park Ji-sunga. Ta zmiana dobrze zrobiła Czerwonym Diabłom, ożywiła ich grę. Koreańczyk od razu zabrał się do pracy i był kilkakrotnie o włos od zdobycia gola.

Mecz nabrał rumieńców. Żarty się skończyły. Akcja za akcję i twarda walka rozgorzały na dobre. Zenit mimo dwubramkowej przewagi nie zwolnił tempa gry. Nie pozwolił na to Manchester, który przebudził się i zmusił wreszcie do pracy Wiaczesława Małafiejewa. Bramkarz Zenitu musiał skapitulować w 77. minucie. Nemanja Vidic zdołał jakimś cudem zmieścić piłkę między Małafiejewem i rosyjskimi obrońcami. Upragniony gol. Wszystko wskazywało na to, że piłkarze Manchesteru zdołają odrobić straty. Zenit na chwilę pogubił się w defensywie. Było już blisko remisu, kiedy niezrozumiały błąd popełnił Paul Scholes. Piłkarz Czerwonych Diabłów w 89 minucie zapomniał chyba, że bierze udział w meczu piłki nożnej. Scholes zachował się jak rasowy siatkarz i uderzył futbolówkę ręką, trafiając w "okienko" bramki Zenitu. Niestety, za to zagranie został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką i musiał opuścić boisko. Gol oczywiście nie został uznany.

Do końca meczu piłkarze z Old Trafford desperacko próbowali doprowadzić do remisu. Natomiast gracze Zenitu Sankt Petersburg do końca znakomicie rozgrywali swoją partię. Dobra gra obrony i groźne kontrataki – tak upłynęły ostatnie minuty spotkania. Potem jeszcze tylko cztery minuty doliczonego czasu gry i Zenit mógł się cieszyć ze zdobycia Superpucharu Europy.

Gratka dla kibiców niemała. Kawałek pięknego futbolu na równie pięknym Stade Louis II. Superpuchar Europy w rękach triumfatora Pucharu UEFA.

Zenit miał Danny’ego, ManU Teveza


Czerwone Diabły zawdzięczają Carlosowi Tevez’owi bardzo wiele w dzisiejszym meczu. Argentyńczyk był wszędzie – podawał, grał w obronie, konstruował akcje, strzelał. Starał się, dwoił i troił, aby poderwać kolegów do walki. Słabo wypadli natomiast Nani i Patrice Evra, którzy bardzo dużo piłek tracili, niewiele zaś zyskiwali.
Drużyna Zenitu grała za to, jak dobrze naoliwiona maszyna. Wszystkie trybiki pracowały bez zarzutu. Jednak najbardziej wyróżniała się "nowa część", pozyskany w tym okienku transferowym, Portugalczyk Danny. To on był siłą napędową machiny, która wypracowała wczorajsze zwycięstwo. Widać, że Danny chce grać i wkomponować się w drużynę. Jest kreowany na następcę Andrija Arszawina i wczoraj udowodnił, że poradzi sobie z tym zadaniem.

Sir Alex Ferguson kolejny raz musiał patrzeć jak ktoś inny podnosi Superpuchar Europy. Nie udała się zemsta za porażkę z Lazio w 1999 roku. Za to zespół Dicka Advocaata pokazał, że gra futbol na najwyższym europejskim (i nie tylko) poziomie. Zawodnicy z Sankt Petersburga udowodnili, że mogą namieszać w Lidze Mistrzów. Po takim meczu możliwa jest wygrana z takimi potęgami jak Real Madryt i Juventus Turyn. Kolejne trofeum trafi do Rosji. Czemu więc nie celować wyżej – w Puchar Champions Legue? Wszystko przed Zenitem.

Manchester United - Zenit Sankt Petersburg 1:2 (0:1)
Bramki: Nemanja Vidic (77) - Paweł Pogrebniak (45), Danny (59)
Żółte kartki: Carlos Tevez, Paul Scholes, Anderson
Czerwona kartka: Paul Scholes (89, Manchester United)
Sędzia: Claus Bo Larsen (Dania).

Zenit: Wiaczesław Małafiejew - Aleksander Aniukow, Ivica Krizanac (71. Władysław Radimow), Sebastien Puygrenier (62. Roman Szirokow) - Radek Sirl, Igor Denisow, Anatolij Tymoszczuk, Konstantin Zyrianow - Alejandro Dominguez (46. Andriej Arszawin), Paweł Pogrebniak, Danny.

Manchester: Edwin van der Sar - Gary Neville (76. Wes Brown), Rio Ferdinand, Nemanja Vidic, Patrice Evra - Anderson (60. John O'Shea), Nani, Paul Scholes, Darren Fletcher (60. Park Ji-sung); Wayne Rooney, Carlos Tevez.

źródła:
www.futbol.pl
sport.onet.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.