Facebook Google+ Twitter

Superpuchar. Pół żartem, pół serio

Odrestaurowanie Superucharu odbywa się w cieniu przygotowania Legii i Zawiszy do europejskich pucharów.

 / Fot. PAPWraca do kalendarza po roku przerwy, ale już wcześniej były z nim problemy. Na przeszkodzie stanął najpierw brak odpowiedniego obiektu (nie było zgody służb dla rozegrania meczu na Stadionie Narodowym), który pomieści niekonieczne przepadających za sobą kibiców, potem temat upadł samoistnie, bo jeden zespół wywalczył dublet. Tym razem zaczęło się od rozmowy telefonicznej prezesów obu klubów, którzy zgodzili się, żeby rozegrać mecz na stadionie Legii, potem pomysł podchwycił Zbigniew Boniek i zdecydował się zorganizować go pod egidą związku (w poprzednich latach robiła to Ekstraklasa). We wtorek Pepsi Arena była dekorowana okolicznościowymi banerami, trwało wykańczanie nowych, klimatyzowanych ławek rezerwowych z biało-czarnymi fotelami.

Po drodze do zorganizowania spotkania nie obyło się bez zgrzytów. Termin zmieniany był dwukrotnie, żeby nie kolidował z półfinałami mistrzostw świata i obie ekipy zyskały więcej czasu przed startem w pucharach. Kilka dni temu właściciel Zawiszy Radosław Osuch straszył dezercją, bo Legia zapowiedziała wystawienie drugiego garnituru. Obie drużyny na ostatniego sparingpartnera wybrały przebywający w Polsce Hapoel Beer Sheva. Osuchowi nie podobało się również, że Legia zagrała z wicemistrzem Izraela niecałe 24 godziny przed konfrontacją z jego drużyną. Trudno nie odnieść wrażenia, że to zespół z Maorem Meliksonem w składzie był dla niej tą właściwą próbą generalną przed startem w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Henning Berg nawet jeśli nie wystawi zawodników pierwszego wyboru, oczekuje pełnego zaangażowania. Zadebiutować będą mieli okazję wzięci z drużyny rezerw Mateusz Wieteska i Adam Ryczkowski, sprowadzany latem z Bydgoszczy Igor Lewczuk oraz Arkadiusz Piech. Retoryka Norwega tradycyjnie sprowadzała się do wszystkiego, co wiąże się ze słowem "postęp". Legia ma wyżej bronić, szybciej odbierać, wykorzystać więcej przestrzeni w ataku.

Po drugiej stronie boiska pierwszy oficjalny mecz poprowadzi trener Jorge Paixao, który w poprzednim sezonie na krótko objął stery Sportingu Braga. Zawisza, tak jak przyzwyczaił, na rynku transferowym poszedł w rejony latynoskie. Sprowadzono trzech piłkarzy, Brazylijczyka Samuela i Portugalczyków Micę (kontuzjowany) i Joshua Silvę, z którymi wcześniej współpracował nowy szkoleniowiec. Po nieudanych zagranicznych perypetiach do Polski wrócił Grzegorz Sandomierski. Ze Steauy wypożyczono rezerwowego napastnika Mihaia Costeę, który będzie alternatywą dla często łapiącego urazy, wiekowego Bernardo Vasconcelosa. Największe ubytki w porównaniu z ubiegłym sezonach są udziałem piłkarskich dinozaurów: karierę zakończyli filar defensywy Łukasz Skrzyński (został dyrektorem sportowym) oraz najstarszy ligowiec Hermes

Na Zachodzie mecz o Superpuchar to zapowiedź sezonu. Żadna drużyna nie celuje specjalnie z formą, ale traktuje go jako poważny test w prestiżowych warunkach. Ubiegłoroczne starcie Barcerlony z Atletico wprowadziło obserwatorów w rywalizację, która swój finał miała w ostatnim meczu La Liga.

Jak pod względem budowania marki Superpucharu wygląda to w Polsce tuż przed godziną "zero"? Przygotowano filmy promocyjne, do przyjścia na stadion zachęcają przystępne ceny biletów (nawet trzy razy tańsze niż na mecze ligowe). Żeby przyciągnąć młodszą widownię, Legia wyszła z inicjatywą "Kibicuj z klasą". Do środowego poranka sprzedano niewiele ponad 11 tys. biletów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.