Facebook Google+ Twitter

Supertata zostaje dziś w domu. I bawi ukochanego syna

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-06-23 07:32

Jest absolwentem prawa, na co dzień pracuje w zespole prasowym Śląskiej Komendy Policji. Na początku roku na miesiąc zawiesił mundur na kołku i zamienił się w troskliwą "mamusię" swojego 5-miesięcznego synka Bartusia.

Na bok poszła koszykówka, karate, pięciobój i treningi na siłowni. Efekty już widać. Zarówno tatuś, jak i synek mają pokaźne brzuszki...
- Kiedy Magda zaszła w ciążę, brzuchy zaczęły nam rosnąć jednocześnie. Tyle że jej zniknął, a mój został - 15 kilogramów! To się zrzuci. Jak Bartek zacznie chodzić, a potem biegać, będziemy razem trenować - mówi komisarz Bieniak.

Decyzja

Żona Piotra, Magda, też jest policjantką. Odpowiada za kontakty z prasą w tyskiej komendzie. Po urlopie macierzyńskim wróciła do pracy. Żeby nie oddawać Bartusia w obce ręce, postanowili, że jeszcze miesiąc maluszek spędzi z tatą. - Miałem zaległy urlop. Dokładnie miesiąc. Nie było się nad czym zastanawiać. Żona bardzo przeżyła powrót do pracy i rozstanie z synkiem. Rozpłakała się, kiedy odwiedziliśmy ją w komendzie - mówi Piotr.
Jako "mamusia" Piotr sprawdził się doskonale. Choć niektórych szokuje postawny, prawie dwumetrowy twardziel z rękoma jak bochny chleba, który jak zawodowa niania zmienia pieluchy, zakłada śliniaczki, pielęgnuje, karmi i przytula synka. Cyfrowym aparatem uwiecznia najważniejsze momenty jego życia. W komputerze ma cały zbiór zdjęć malucha i chętnie się nim chwali.
- Magda miała cesarskie cięcie. Więc to ja razem z mamą byłem przy pierwszych chwilach życia Bartka - mówi z dumą.
Magdę poznał na koncercie w Gliwicach. Przyjechała z koleżanką do wspólnego znajomego - wymienili numery telefonów, po czym Piotr zostawił ją w strugach deszczu i z kolegą pojechał na dyskotekę. Strasznie podpadł, mimo to zaczęła z nim wymieniać SMS-y. Potem był wspólny sylwester w Warszawie, wzajemne odwiedziny i w końcu ślub. Kilka miesięcy musieli czekać na zgodę komendanta głównego, by Magda mogła przenieść się ze stolicy do śląskiej jednostki. Mieszkają w Tychach. Mają wypieszczone dwa pokoje z widokiem na niewielkie jeziorko.
- Właśnie o ten widok Magdzie chodziło. Jak tylko wszedłem na balkon i zobaczyłem wodę i drzewa, nie zastanawiałem się. Teraz myślimy o własnym domku. Takim niewielkim, ale z ogrodem, by dzieci miały się gdzie bezpiecznie bawić. Mówię w liczbie mnogiej, bo myślimy już o następnym potomku - mówi Piotr.

W nocy wstaje żona

Co na to Magda? Nie wiemy. Piotr nie ukrywa, że tak naprawdę to jego żona bierze na siebie większość domowych obowiązków. - Jak Magda usłyszała, że DZ chce o mnie napisać, jako o ojcu zajmującym się dzieckiem, to o mało nie pękła ze śmiechu. Prawda jest taka, że ja zajmowałem się Bartkiem przez 8 godzin, ale żona zaraz po powrocie z pracy przejmowała stery. W nocy, kiedy ja smacznie śpię, to ona wstaje do miśka. Poza tym zajmuje się domem. Moja rola w tym wszystkim nie jest aż tak duża - podkreśla skromnie komisarz.

Bartuś lgnie do taty. Uwielbia być noszony na rękach, latać "samolotem" na jego dłoni. Grzecznie zjada zupki. Jest roześmiany i rozgadany. Czasami daje popalić. Ale takie jego prawo. - Nie mogę się doczekać, kiedy Bartuś zacznie chodzić, choć trzeba będzie przemeblować mieszkanie, żeby nie zrobił sobie krzywdy. No i pewnie wyrzuci nas z sypialni. Musi mieć własny kącik. Zabezpieczymy balkon, żeby przez barierki nie wypadł - martwi się Piotr.
Za jakiś czas zajmie się zrzucaniem sadełka i gubieniem brzuszka. Póki co, nie chce Magdy zostawiać samej z dzieckiem. W końcu jej też się coś od życia należy.

Ojcowskie obowiązki i przywileje

• Urlopy "tacierzyńskie" promuje się od lat 60. w Szwecji, która pierwsza w Europie powołała grupy wsparcia i kursy dla ojców. Obecnie ok. 20 proc. Szwedów korzysta z urlopów po urodzeniu przez ich partnerki dziecka. To najwyższy wskaźnik w Europie! Z badań w Szwecji wynika, że urlop rodzicielski, a więc i ojca, i matki, zapobiega konfliktom rodzinnym, wpływa na większą efektywność w pracy, daje nowe doświadczenie życiowe, zwiększa elastyczność i zdolność w wyznaczaniu priorytetów, umiejętność wczucia się w sytuację innych osób, co prowadzi do większej umiejętności delegowania zadań, słuchania innych.
• Niemcy, który mają jeden z najniższych wskaźników dzietności (ok. 1,3 proc.) chcą od przyszłego roku promować ojcostwo poprzez wprowadzenie obowiązkowego urlopu tacierzyńskiego. Obecnie z takiej możliwości korzysta ok. 5 proc. ojców, którzy otrzymują zasiłek w wysokości 450 euro miesięcznie (a nie wyrównanie pensji, co rząd niemiecki chce wprowadzić od przyszłego roku). Niemcy chcą wprowadzić również tzw. urlopy partnerskie, które mają pozwolić, na tych samych zasadach, na równoprawne zajmowanie się dzieckiem.
• W Polsce zainteresowanie tzw. urlopami tacierzyńskimi ciągle jest małe, choć w ostatnich latach coraz więcej ojców decyduje się na zawieszenie swojej kariery i opiekę nad dzieckiem. Ilu? Statystyki milczą na ten temat. Ojciec dziecka może skorzystać z urlopu macierzyńskiego, ale dopiero po tym, jak matka wykorzysta pierwsze 14 tygodni. Pozostałą część może "wybrać" tatuś. W tym celu matka musi złożyć pisemny wniosek do pracodawcy o skrócenie urlopu i dołączyć zaświadczenie pracodawcy ojca potwierdzające termin rozpoczęcia przez niego urlopu macierzyńskiego.
W okresie korzystania z urlopu ojcu przysługuje zasiłek macierzyński, a później - urlop wypoczynkowy (bezpośrednio po urlopie macierzyńskim). Polscy tatusiowie mogą także skorzystać z urlopów wychowawczych.


Są bardzo do siebie podobni. Ten sam uśmiech i oczy. Siedzą sobie na Rynku w Bytomiu i patrzą na gołębie. Tata i syn. Mogliby tak godzinami.
Darek Kogut nie przypomina sobie, żeby był kiedyś tak szczęśliwy. Tak wypełniony radością zwyczajnego dnia. Tak spełniony.
- Nikt mi tego nigdy nie odbierze - uśmiecha się Darek.

Nie tylko praca

Kiedy Agnieszka urodziła Oskara, Darek Kogut, ślusarz-mechanik z wykształcenia, pracował po 12 godzin. Cenił sobie pracę, bo długo jej szukał. Wcześniej zrywał winogrona w Grecji, chwytał się dorywczych prac. Więc ta praca była priorytetem. Wracał do domu o 22, albo nawet o północy. Rano wstawał do roboty, kiedy mały jeszcze spał. I tak w kółko.
Czuł, że to co najważniejsze, mu umyka. Że nie jest uczestnikiem najważniejszych dni w swoim 31-letnim życiu. Przypomniał sobie, jak zawsze tęsknił za ojcem, który ciężko pracował, żeby ich utrzymać i nigdy nie było go w domu.
Decyzja o wymianie ról nie była łatwa. Agnieszce w sierpniu kończył się trzymiesięczny urlop macierzyński. Co dalej z wychowawczym? Kilku nocy nie przespali z nerwów. Bali się ryzyka i wybrania złej drogi. Któregoś wieczoru kartkę podzielili na pół. Po prawej były plusy, po lewej minusy. Wyszło, że to Agnieszka, z zawodu fryzjerka, jest w stanie utrzymać dom.
Darek wziął głęboki oddech i poszedł do swojego szefa. Powiedział: "Zwalniam się, będę opiekował się dzieckiem". Szef, mężczyzna zdaje się tradycyjny, nie ukrywał dezaprobaty. Koledzy przebąkiwali, że zgłupiał pod pantoflem i że mu kompletnie odbiło. - Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia - mówi twardo Darek. - Niejeden się kreuje, twardziela udaje, a sprawdziłby się jako ojciec na macierzyńskim. Ja nikogo nie udaję. Nie popełnię tego samego błędu co mój tata. Dzisiaj widzę, że mnie podziwia.

Supermacho

Darka docenia żona. I bardzo mu zazdrości. - Cenię go, bo jest inny niż wszyscy i teraz to jest dla mnie supermacho - śmieje się. Ale największe wrażenie robi Darek z synem na starszych paniach. Babciach z parku, które spacerują z wnukami, sąsiadkach z bloku. Rozczulają się na ich widok, zagadują. Mówią o nim "supertato". Niejedna łzę ociera. A Darek czeka na moment, kiedy usłyszy to od syna.
Teraz Darkowi nic nie umyka i to Agnieszka zazdrości mężowi. Bo to on zobaczył, jak Oskar stanął po raz pierwszy w łóżeczku przy szczebelkach i pierwszy ząb wystukał łyżeczką. Tego przytulania. Bycia po prostu.
Jego codziennie życie zaczyna się od uśmiechu syna. Budzą się rano. Śniadanie, ubieranie. Przytulają się przy butelce z mlekiem. Potem spacer. Obiad jedzą razem. Najczęściej z jednego talerza i łyżki, bo obaj mają z tego frajdę. Kiedy mały zapada w drzemkę, Darek wertuje książki i gazety o wychowaniu dzieci. - Bo jak się zakrztusi, to ja muszę być na to przygotowany - mówi poważnie.
Agnieszka podejmuje obowiązki mamy co drugi dzień. Pracuje od rana do 20. W domu jest około 21. Mają taki swój rytuał. Oskar z tatą wychodzą jej naprzeciw i wracają do domu razem. Ale bywa, że przez trzy dni mama widzi się z Oskarem w sumie osiem godzin.
Wychowanie nie jest łatwe. Są chwile załamania?
- Nie, tylko psychicznego zmęczenia - Darek odpowiada ważąc słowa. - To ciągłe napięcie, to wyłapywanie każdego momentu, to całkowite oddanie. Ale to nic. To szczegóły. Nagrodą jest on - supertata patrzy na wpadającego w jego ramiona synka.

Aldona Minorczyk-Cichy, Izabela Kacprzak - Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Szkoda, że w naszym kraju ojciec zajmujący się dzieckiem traktowany jest jako ewenement...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.